Wyszli przed swój dom i zamarli. Niespodziewani goście przy zakopiańskich domach

jackal211/Pixabay
jackal211/Pixabay
Wraz z nadejściem wiosny niedźwiedzie opuściły swoje gawry. Niektóre niedźwiedzie zwabione kuchennymi resztkami zaczęły pojawiać się przy domach w Zakopanem i okolicach. Przyrodnicy apelują, aby odpowiednio zabezpieczać śmieci i kompostowniki.

Wiosna to okres wzmożonej aktywności niedźwiedzi, które po zimowaniu przez 3–4 miesiące, wyszły ze swoich gawr. Niedźwiedzie po przebudzeniu z zimowego snu zaczynają szukać pożywienia, żeby uzupełnić zapasy tłuszczu. Wiąże się to z ich wędrówkami poza obręb Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN), gdzie o tej porze roku mogą znaleźć niewiele treściwego pokarmu. W górach niedźwiedź może znaleźć na przykład padlinę zwierząt, która ujawnia się pod topniejącym śniegiem albo truchło kozic, które zginęły pod lawinami.

Ekspert: Obecność niedźwiedzi koło domów? To nic nowego

Jak powiedział PAP Jan Krzeptowski-Sabała z TPN, obecność niedźwiedzi koło domów nie jest niczym nowym o tej porze roku, jednak mieszkańcy osiedli położonych w pobliżu lasów, lub graniczących z parkiem narodowym, powinni stosownie zabezpieczyć swoje śmietniki.

"Niedźwiedzie wabią zapachy resztek ludzkiego jedzenia i obserwujemy faktycznie ich aktywność w rejonie osiedli w Zakopanem, Kościelisku czy Bukowinie Tatrzańskiej. Lepiej jest odpowiednio zabezpieczać nasze śmieci, odpadki, czy kompostowniki, tak, aby niedźwiedzie nie nauczyły się wyjadania resztek ludzkiego pożywienia. To dzikie zwierzę i powinno znajdować pokarm w przyrodzie. Musimy być świadomi, że niedźwiedzie są w pobliżu" – powiedział PAP Krzeptowski–Sabała.

Co zrobić, gdy spotkamy niedźwiedzia?

Przyrodnik radzi, aby widząc niedźwiedzia w pobliżu domów, pozostawić go w spokoju i zachować dystans.

"To jest dzikie zwierzę, które co prawda boi się człowieka, ale jeżeli jest zaskoczone, to może poczuć się w niebezpieczeństwie i zaatakować w obronie własnej lub swojego potomstwa. Widząc niedźwiedzia należy zachować odpowiedni dystans i powiadomić służby Tatrzańskiego Parku Narodowego" – zaapelował Krzeptowski-Sabała.

Problematyczne osobniki, które coraz śmielej zbliżają się do ludzkich zabudowań, mają zakładane obroże z nadajnikami, a ich ruchy są śledzone przez przyrodników z TPN. Kiedy taki niedźwiedź zbliża się do osiedli ludzkich, to odpowiednio wcześniej służby parku reagują i odstraszają go strzelając gumowymi pociskami.

"Zadaniem służb TPN jest niepozwolenie na oswajanie się dzikich zwierząt z obecnością człowieka, dlatego dzięki obroży jego ruchy są monitorowane. Jeżeli zauważamy, że za bardzo zbliża się do osiedli, to jest odstraszany. Chodzi o to, żeby niedźwiedź nie kojarzył danego miejsca z łatwym pokarmem w postaci odpadków kuchennych, a raczej z odstraszaniem. Wtedy zachowa naturalny lęk przed człowiekiem" – wyjaśnił Jan Krzeptowski-Sabała.

Dzięki obrożom telemetrycznym przyrodnicy z TPN mają wiedzę o dalekich wędrówkach niedźwiedzi. W 2015 r. niezwykle daleką podróż przebył niedźwiedź nazwany Iwo. Wybrał się z okolic Zakopanego przez Słowacją na Węgry, a następnie wróciło w Bieszczady, przeszedł na stronę ukraińską i zawędrował do granicy rumuńskiej. Ten długodystansowy wędrowiec jeszcze trzykrotnie powtórzył swój szlak.

Niedźwiedź brunatny - król zwierząt w Tatrach

Niedźwiedzie brunatne są największymi ssakami zamieszkującymi Tatry. Żywią się przeważnie pokarmem roślinnym – leśnymi owocami, grzybami, pędami ziół i krzewów oraz padliną. Kiedy zgromadzą odpowiednie zasoby tłuszczu, tworzą sobie tzw. gawrę, w której przesypiają zwykle od listopada do marca.

Co dwa lata w gawrze samica niedźwiedzia rodzi od 1 do 3 młodych, które przez półtora roku pozostają pod opieką matki. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg i żyją do 50 lat. W Polsce niedźwiedzie objęte są ścisłą ochroną, a ich główną ostoją są Bieszczady.


Czytaj dalej:

SW

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości