"Oni powinni się błyskawicznie podzielić". Norweskie MSZ reaguje na słowa premiera

Premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w sesji Q&A podczas Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu Młodzieżowego w Warszawie, fot. Adam Guz/KPRM
Premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w sesji Q&A podczas Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu Młodzieżowego w Warszawie, fot. Adam Guz/KPRM
Podczas sobotniego Q&A z młodzieżą premier Mateusz Morawiecki tłumaczył, że alternatywą dla polskiego górnictwa jest np. import gazu z Norwegii, który jest niezwykle kosztowny, a kraj ten czerpie nadmierne zyski, wręcz "żeruje" na sytuacji "po wywołanej przez Putina wojnie". Dziennikarze norweskiego portalu VG poprosili ich szefa MSZ o komentarz do słów polskiego premiera.

Morawiecki: Norwegia powinna się podzielić

Szef polskiego rządu stwierdził, że tak mały kraj jak Norwegia, z pięcioma milionami mieszkańców, ma nadwyżkę ropy i gazu w wysokości ponad stu miliardów euro– i że Norwegia w ten sposób korzysta pośrednio z wojny na Ukrainie.

- Coś tu jest nie tak. Napisz do swoich młodych przyjaciół w Norwegii. Powinni się podzielić tą nadwyżką, tą gigantyczną nadwyżką – apelował premier do obecnej młodzieży.

Morawiecki stwierdził, że ta sytuacja nie jest "normalna" i "sprawiedliwa". – To jest również żerowanie - niechcący oczywiście, bo to nie jest wina przecież Norwegii, ta wojna na Ukrainie - ale to jest pośrednie żerowanie na tym, co się dzieje. Na wywołanej przez Putina wojnie - ocenił szef rządu.

- Powinni szybko się podzielić. Nie mówię, że jest to konieczne dla Polski, ale dla Ukrainy, najbardziej dotkniętych tą wojną - dodał.


Norweskie komentarze do słów polskiego premiera

Słowa premiera wywołały burzę w polskim internecie i odbiły się także głośnym echem w Norwegii. Portal VG zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o ustosunkowanie się do słów polskiego premiera. Sekretarz stanu Eivind Vad Petersson nie skomentował wprost słów Morawieckiego. Odpowiedział tylko w e-mailu, że zwiększone przychody z ropy naftowej i gazu trafiają głównie bezpośrednio do rządowego funduszu emerytalnego Global (Funduszu Naftowego) dla przyszłych pokoleń.

- Chociaż w wyniku wojny na Ukrainie wzrosły dochody z ropy naftowej, wartość funduszu spadła o około 550 miliardów NOK od nowego roku, częściowo z powodu spadków na giełdzie - mówi Petersson. Dodał, że norweska gospodarka i norwescy konsumenci odczują wzrost cen energii elektrycznej i benzyny. - Ale Norwegia znacząco przyczyniła się do wsparcia Ukrainy - zaznaczył.

Berit Lindeman, zawodowo odpowiedzialna za pracę Komitetu Helsińskiego na rzecz praw człowieka w Europie, mówi VG, że nie jest jasne, czy duża część norweskiej pomocy rozwojowej zostanie przeznaczona na sfinansowanie napływu uchodźców do Norwegii, podczas gdy norweska ropa naftowa i dochody z gazu mogą być sześciokrotnie wyższe niż wcześniej szacował rząd.

– Norwegię stać na przyjęcie uchodźców, możemy pochwalić się dodatkowymi dochodami w wyniku wojny, jest wiele krajów, które nie mogą tego zrobić – powiedziała w rozmowie z VG. Lindeman podkreśla, że ​​Norwegia zarabia nie tylko na toczącej się na Ukrainie wojnie, ale także na innych konfliktach.

Jej zdaniem rząd musi odwrócić plan cięcia środków na działania na rzecz praw człowieka, co może być konsekwencją zwiększenia środków przez Norwegię na obsługę uchodźców - Polska ma rację i jako sąsiad Ukrainy ma pewne moralne prawo do komentowania tego - mówi Lindeman.

Polska minister finansów: Czas na "solidarity windfall tax"

"To właściwy czas, aby zacząć głośno mówić o "solidarity windfall tax" w krajach czerpiących ponadprzeciętne zyski ze sprzedaży surowców energetycznych na wsparcie Ukrainy, o czym wspomniał wczoraj Premier Mateusz Morawiecki. Pojawiają się takie sygnały, że część norweskiej klasy politycznej ideę takową uważa za słuszną" – powiedziała minister finansów Magdalena Rzeczkowska, cytowana w informacji resortu finansów.

"Przekładając logikę opodatkowywania nadmiarowych zysków koncernów energetycznych na potrzeby sfinansowania działań osłonowych w poszczególnych krajach, na arenę międzynarodową, można pokusić się o stwierdzenie, że w obliczu napaści Rosji na Ukrainę kraje czerpiące wysokie dochody ze sprzedaży gazu, czy ropy naftowej, w ramach szeroko pojętej solidarności międzynarodowej z wyniszczaną Ukrainą, mogłyby część środków z "nadmiarowych zysków" przekazać na wsparcie i odbudowę gospodarki naszego wschodniego sąsiada" – zauważyła szefowa MF.

"Tym bardziej, że np. w analizie OECD odnośnie wpływu konfliktu na Ukrainie na gospodarkę światową znalazła się rekomendacja wskazująca windfall tax nakładane na koncerny energetyczne, jako jedno z możliwych źródeł sfinansowania wsparcia gospodarstw domowych, które najbardziej zostaną dotknięte przez podwyżki cen energii" - dodała.

Ministerstwo finansów przypomina, że agresja Rosji na Ukrainę - poza zniszczeniami wojennymi i dramatem milionów ludzi - spowodowała drastyczny wzrost cen surowców. W efekcie wiele firm sektora energetycznego odnotowuje historyczne wyniki przychodów ze sprzedaży surowców.

MF wskazuje, że przykładowo Norwegia, wg informacji podawanych przez portal euroactiv.com, powołujący się na wyliczenia analityków z Nordea Banku, tylko w tym roku może zwiększyć przychody ze sprzedaży gazu oraz ropy naftowej o 150 mld euro.

Ministerstwo zaznacza, że windfall tax nie jest nowym pomysłem. Z powodzeniem funkcjonuje już w Europie.

ja

Czytaj także:

Duda w Kijowie: Granica polsko-ukraińska ma łączyć, a nie dzielić

Prezenterki afgańskich telewizji od soboty muszą zakrywać twarze

Przemówienie Zełenskiego w obecności Dudy. Specjalny status dla Polaków na Ukrainie

Ezoteryczny Kreml. Putin i rosyjskie elity to prawosławni czy neopoganie

Lubię to! Skomentuj261 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka