Lider Lewicy: Jestem przeciw liberalizacji dostępu do broni, by nie było masakr jak w USA

Kwestia dostępu do broni budzi emocje. Fot. x-news/Canva
Kwestia dostępu do broni budzi emocje. Fot. x-news/Canva
Każda liberalizacja przepisów może sprawić, że dostęp do broni uzyska osoba niezrównoważona psychicznie. Osoba, która w pewnym momencie dokona aktu terrorystycznego. Zabije dziesiątki, lub setki osób. Widzimy to w Stanach Zjednoczonych, gdzie co jakiś czas dochodzi do masakry, bardzo często ofiarami, jak i sprawcami są młodzież, dzieci. Nie chciałbym, by do takich sytuacji dochodziło w Polsce – mówi Salonowi 24 Krzysztof Gawkowski, przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

W Teksasie doszło do masakry z użyciem broni. Prezydent Joe Biden wezwał do debaty o ograniczeniu dostępu do broni palnej. Ta dyskusja jest żywa także w Polsce. Z tym, że u nas prawo jest dużo bardziej restrykcyjne, są pomysły, by je zliberalizować. Jak Pan je ocenia?

Krzysztof Gawkowski: Jestem bardzo przeciwny liberalizacji dostępu do broni. Przede wszystkim bron palna ma zadanie śmiercionośne, ma zabijać. Tylko w ostatecznych sytuacjach faktycznie służy do obrony. W tym kontekście dostęp do broni posiada wojsko, policja, służby specjalne, wyspecjalizowane instytucje.

Ludzie, którzy mają prawo z niej korzystać. I jest to obwarowane odpowiednimi przepisami. Każda liberalizacja przepisów może sprawić, że dostęp do broni uzyska osoba niezrównoważona psychicznie. Osoba, która w pewnym momencie dokona aktu terrorystycznego. Zabije dziesiątki, lub setki osób. Widzimy to w Stanach Zjednoczonych, gdzie co jakiś czas dochodzi do masakry, bardzo często ofiarami, jak i sprawcami są młodzież, dzieci. Nie chciałbym, by do takich sytuacji dochodziło w Polsce.

Przeczytaj też:

Powszechny dostęp do broni receptą na rosyjskie zagrożenie? „Obrona to także obywatele”

Powszechny dostęp do broni receptą na rosyjskie zagrożenie? „Obrona to także obywatele”

Tu jednak są dwie grupy zwolenników liberalizacji. Jedni uważają, że należy puścić wszystko na żywioł. Że broń powinna być dostępna w sklepie. Jest druga grupa, która uważa, że po prostu należy doprecyzować dostęp do broni. Wprowadzić szczegółowe i jasne, precyzyjne przepisy. A dziś dostęp do broni jest zakazany, jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem?

Przede wszystkim posiadanie broni nie jest w Polsce zakazane. Każdy, kto uzasadni, że jej potrzebuje i przejdzie odpowiednią procedurę, może taką broń otrzymać. Ale chodzi o to, by nie wprowadzić wolnej amerykanki. By nie było tak, że karabin, czy rewolwer móc kupić w sklepie.

Po ataku Rosji na Ukrainę wraca temat braku obeznania Polaków z bronią. Czy nie powinno to się zmienić?

Ale to nie ma żadnego związku z dostępem do broni. Edukacja dotycząca bezpieczeństwa powinna być prowadzona. I dzieci w starszych klasach szkoły podstawowej, młodzież w liceum powinny mieć na nowo lekcje, które dawniej nazywały się przysposobieniem obronnym, dziś nazywać by się mogły obroną cywilną. I uczono by zarówno podstaw zachowań w razie zagrożenia wojennego, jak i przetrwania w przypadku ataku terrorystycznego, czy pierwszej pomocy.

Problem polega też na tym, że broni jest za mało. Tymczasem w sytuacji, gdyby nie daj Boże doszło do ataku na nasz kraj, ludzie powinni móc się bronić przed agresją, bestialstwem czy okupantów, czy zwykłych grup przestępczych, które w sytuacji wojennej się uaktywniają. Czy nie powinny powstać magazyny broni, aby ją w razie zagrożenia rozdysponować obywatelom?

Klauzula tajności nałożona na mnie jako na członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie pozwala mi mówić wszystkiego. Ale mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że mamy bardzo dużo broni. I ona jest zmagazynowana, odpowiednio zabezpieczona. I może być użyta w razie potrzeby. Rzecz w tym, by dostęp do owej broni był przyznawany odpowiedzialnie. By nie dochodziło u nas do masakr takich, jak w Stanach Zjednoczonych.

Przeczytaj też:

Premier w Davos o dostawach niemieckiej broni. "Bez niej Rosjanie doprowadzą do tragedii"

Duda w Kijowie: Granica polsko-ukraińska ma łączyć, a nie dzielić

Stołeczny radny chce usunięcia słowa "Lenin" z Pałacu Kultury i Nauki


Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka