Małgorzata Halber w szpitalu psychiatrycznym. Co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Małgorzata Halber trafiła do szpitala psychiatrycznego. Na swoim Facebooku opisała, jak wygląda opieka w polskich placówkach. (fot. Facebook/Małgorzata Halber)
Małgorzata Halber trafiła do szpitala psychiatrycznego. Na swoim Facebooku opisała, jak wygląda opieka w polskich placówkach. (fot. Facebook/Małgorzata Halber)
Małgorzata Halber poinformowała w niedzielę o tym, że trafiła do prywatnego szpitala psychiatrycznego. W swoim emocjonalnym wpisie na Facebooku opisała, jak wygląda leczenie osób z problemami psychicznymi w Polsce. Wyjaśniła też różnicę między opieką prywatną a publiczną.

Małgorzata Halber trafiła do szpitala psychiatrycznego

Małgorzata Halber była jedną z gwiazd programu 5-10-15. W 2000 roku była prowadzącą stacji Viva Polska. Zniknęła z showbiznesu w 2011 roku. W 2015 roku ukazała się jej książka pt. "Najgorszy człowiek na świecie" opowiadająca m. in. o jej problemach psychicznych i walce z uzależnieniem od alkoholu.

Obecnie Halber ma spore grono obserwatorów w mediach społecznościowych, w których dzieli się ona m. in. komentarzami na temat bieżących wydarzeń. Kobieta wprost mówi o swojej walce z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu oraz o swojej depresji.

W niedzielę Halber podzieliła się zdjęciem ze szpitalnej sali. W długim i emocjonalnym wpisie przyznała, że zdecydowała się zgłosić do prywatnego szpitala psychiatrycznego, jednak przez półtora miesiąca "siłowała się" ona z tą decyzją.

— Siłowanie się polegało na tym, że chciałam do publicznego. Bo raz, że przecież k..wa płacę te podatki, a dwa: bo to niesprawiedliwe. Bo dlaczego ja mam mieć lepszą opiekę tylko bo, o. Poza tym 11 lat uczęszczania na mitingi, dwa i pół roku terapii uzależnień na NFZ (jak również nauka w państwowych szkołach) nauczyły mnie, że ja nie chcę siedzieć w jakimś pałacu z tworzywa, ja chcę do prawdziwych ludzi z normalnego społeczeństwa. Bo wyłażenie z bańki jest zdrowe — pisze Halber.

Jak wygląda opieka w prywatnej placówce?

Kobieta opisała, jak wygląda opieka w prywatnym szpitalu psychiatrycznym.

— Chciałabym Wam powiedzieć za co płacę horrendalne (nawet przy moich w sumie wyższych niż mediana zarobkach) pieniądze. — przekazuje kobieta.

— Za to, że lekarz rozmawia ze mną codziennie conajmniej pół godziny. Sam na sam. Spisuje wszystkie objawy i natychmiast nanosi poprawki w karcie. Za to, że cztery razy w tygodniu mam rozmowę z psychologiem. Za to, że mam łazienkę w pokoju. Za to, że na korytarzu zawsze jest dostępny pielęgniarz, który w razie potrzeby konsultuje się z lekarzem gdy któryś z pacjentów czuje nasilone objawy. Za to że DWA RAZY dziennie mam terapię grupową łamane na zajęciową. — tłumaczy.

— Piszę to w momencie, gdy grafik Ministerstwa Zdrowia bierze dużo pieniędzy za kolejne banerki pod hasłem 'zdrowie psychiczne jest ważne' i informuje wesoło, że inwestuje w psychiatrię dziecięcą. No więc w Warszawie, tym mieście najbardziej podobno do przodu ze wszystkim, na wizytę u psychiatry dziecięcego PRYWATNIE czeka się trzy miesiące — punktuje Halber.

Jej zdaniem, to na co liczyć mogą pacjenci prywatnych szpitali psychiatrycznych powinno być normą w publicznych placówkach.

— To, co mam zapewnione w szpitalu prywatnym, wypisałam natomiast dlatego, że to POWINNA BYĆ NORMA. A nie coś dostępnego dla wybranej garstki bogaczy. Rokowania WHO dotyczące depresji są takie, że będzie do 2030 roku najczęściej diagnozowaną chorobą na świecie — czytamy.

Porównanie z publicznymi szpitalami

Halber opisała również jej pobyt w szpitalu państwowym.

— Na materacu na korytarzu w stołówce między gabinetem zabiegowym a palarnią. Obchód wyglądał tak, jak wspominałam wcześniej, lekarz pytał mnie w obecności 10 stażystów jak się pani dzisiaj czuje, zapisywał i szedł dalej. O psychologu to może nawet nie będę wspominać — tłumaczy kobieta.

— Ile to jeszcze będzie trwać? Czy zawsze? Czy k..wa naprawdę nie można by było budżetu państwa ustalać tak, że w jednym roku na edukację i służbę zdrowia, dwa sektory które naprawdę powinny niwelować nierówności społeczne, że w jednym roku tyle co na zbrojenia poszłoby właśnie na służbę zdrowia. Chociaż oczywiście ja już nie wierzę w polityków. Natomiast wierzę w to, że państwo ma obowiązek dbać o swoich obywateli. Nawet, jeśli praktyka pokazuje jak jest — podsumowuje.


RB


Zobacz: 

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości