Mona Lisa jest od lat pilnie strzeżona i zabezpieczona, fot. Pixabay
Mona Lisa jest od lat pilnie strzeżona i zabezpieczona, fot. Pixabay

Tort, kawa i żrący kwas - wszystkie ataki na Monę Lisę

Redakcja Redakcja Sztuka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Niedawny rzut tortem na Monę Lisę to niejedyny przypadek, kiedy atakowano obraz Leonarda da Vinci. Tylko raz w 1956 roku - dzieło wymagało drobnej renowacji. W pozostałych przypadkach zabezpieczenia odniosły skutek.

Zuchwała kradzież obrazu Leonarda

Serwis tvn24.pl zebrał różne przypadki ataków na najsłynniejszy obraz świata. Od momentu zuchwałej kradzieży w 1911 roku i szczęśliwym odzyskaniu dzieła przez Luwr dwa lata później, Mona Lisa jest pilnie strzeżona i zabezpieczona. 

Pechowy rok 1956

Ponad 40 lat obraz spokojnie sobie wisiał, aż w 1956 roku ktoś wpadł na pomysł, by Monę Lisę obwieźć po Francji. Do ataku doszło, gdy wystawiano ją w miejscowości Montauban. Mężczyzna rzucił w nią puszką wypełnioną płynnym kwasem. Na szczęście ochronna szyba zapobiegła zniszczeniu dzieła Leonarda. 

Kilka miesięcy później, również w roku 1956, Mona Lisa została zaatakowana w Luwrze. Bezdomny Boliwijczyk mieszkający w Paryżu rzucił w nią kamieniem. Szkło również ochroniło obraz, ale pękło i doszło do mikrouszkodzeń pigmentu. Obraz wymagał drobnej renowacji. Okazało się, że Boliwijczyk wymyślił to, by trafić do więzienia, by nie spędzać zimy na ulicy.

Japonka z farbą w sprayu

W 1974 roku Mona Lisa wystawiana była w Muzeum Narodowym w Tokio. W pewnym momencie kobieta na wózku inwalidzkim wyciągnęła farbę w sprayu i pomalowała chroniącą arcydzieło szybę. Jak później wytłumaczyła, jej akt wandalizmu był wyrazem protestu przeciwko utrudnieniom dla osób niepełnosprawnych w japońskich muzeach. 

Dodatkowa ochrona

Mimo że przez wiele lat nic się nie działo, to 2005 roku Mona Lisa otrzymała dodatkowe zabezpieczenie. Obraz umieszczono w obudowie ze wzmocnionego, kuloodpornego szkła. W środku znajdują się urządzenia stale kontrolujące temperaturę i wilgotność powietrza.

Kawą i tortem

Cztery lata później, w 2009 roku, w Luwrze ponownie zaatakowano obraz. Kubkiem gorącej kawy rzuciła w niego Rosjanka, której francuskie władze odmówiły przyznania obywatelstwa tego kraju. Atak na Mona Lisę miał być jej zemstą wobec Francji. Obraz był zabezpieczony na tyle dobrze, że nie doznał żadnych obrażeń.

Tak było też i ostatnim razem. W poniedziałek przebrany za starszą kobietę i poruszający się na wózku inwalidzkim mężczyzna rzucił śmietanowym tortem w chroniącą dzieło szybę. Następnie wstał z wózka i zaczął wygłaszać proekologiczne hasła. Zajęła się nim ochrona. Motywów jego działania nie podano. 

ja

Czytaj także:

Współpracownik Kaczyńskiego po aferze wraca do łask. Ma zostać szefem gabinetu Sasina
Szósty pakiet sankcji i embargo na rosyjską ropę. Węgry z kilkoma wyjątkami
Scholz "zdumiony" krytyką ze strony Polski. Co dalej z czołgami Leopard?

Inflacja znów przyspiesza. GUS podał niepokojące dane za maj
Grodzki o awaryjnym lądowaniu i pękniętej szybie. "Na początku wyglądało to poważnie"

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura