Pogrom brytyjskiego rządu. Masowe odejścia, czy to koniec Borisa Johnsona?

W ocenie brytyjskich mediów dalsze rezygnacje są nieuniknione, a sam Johnson może nie utrzymać się na stanowisku. PAP/EPA/TOLGA AKMEN
W ocenie brytyjskich mediów dalsze rezygnacje są nieuniknione, a sam Johnson może nie utrzymać się na stanowisku. PAP/EPA/TOLGA AKMEN
W ciągu kilkunastu godzin z szeroko rozumianego rządu Borisa Johnsona odeszło 15 osób. Wśród nich wprawdzie tylko dwie były na szczeblu ministrów, ale skala rezygnacji jest na tyle duża, że brytyjski premier raczej nie utrzyma się na stanowisku.

Wielka Brytania. 15 osób odeszło z rządu 

Dla przyszłości Johnsona najistotniejsze są dwie pierwsze rezygnacje, które we wtorek późnym popołudniem w odstępie kilku minut złożyli minister zdrowia Sajid Javid i minister finansów Rishi Sunak.

Od tego czasu ich śladem poszły kolejne osoby, w tym dziewięcioro wiceministrów lub parlamentarnych podsekretarzy stanu, co jest niższym stanowiskiem wiceministerialnym, a ponadto zastępca prokuratora generalnego Anglii i Walii, wiceprzewodniczący Partii Konserwatywnej i dwóch specjalnych wysłanników handlowych.

Czytaj: Tak Ukraińcy dewastują rosyjską armię. Piorunujące nagranie jak z gry komputerowej

Wśród osób, które złożyły rezygnację, w środę rano znaleźli się wiceministrowie edukacji Will Quince i Robin Walker oraz podsekretarz w ministerstwie transportu Laura Trott, a przed południem - sekretarz w ministerstwie finansów John Glen i podsekretarz w ministerstwie biznesu Felicity Buchan.

Brytyjskie media: to nie koniec dymisji

W ocenie brytyjskich mediów dalsze rezygnacje są nieuniknione, zwłaszcza że Johnsona czekają w środę jeszcze trzy trudne momenty - cotygodniowa sesja poselskich pytań w Izbie Gmin, oświadczenie, które od razu po niej ma złożyć Javid, oraz odbywające się co kilka miesięcy przesłuchanie premiera przed komisją łącznikową, którą tworzą szefowie wszystkich komisji w Izbie Gmin.

Czytaj: Sędzia Gąciarek stawił się w pracy. "Zostałem usunięty przez osoby udające sędziów"

Na razie jednak większość pozostałych członków ścisłego gabinetu, czyli tych na szczeblu ministra, deklaruje lojalność wobec premiera.

Falę rezygnacji wywołała sprawa posła Chrisa Pinchera, byłego już zastępcy whipa, czyli osoby odpowiedzialnej za dyscyplinę w klubie poselskim, którego Johnson powołał na to stanowisko, a wcześniej na stanowisko wiceministra spraw zagranicznych, choć wiedział o kierowanych wobec niego zarzutach dotyczących molestowania seksualnego. Sprawę pogorszyły mało wiarygodne i, jak wszystko wskazuje, nieprawdziwe wyjaśnienia, które przez ostatnie kilka dni składał rzecznik premiera.

SW

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka