W PO może dojść do rozłamu, chcą stworzyć nową partię. "Zbliża się najlepszy moment"

By nowa formacja przekonała wielu ludzi, musi dotrzeć do konkretnej grupy. uważa nasz rozmówca. fot. PAP/Adam Kumorowicz
By nowa formacja przekonała wielu ludzi, musi dotrzeć do konkretnej grupy. uważa nasz rozmówca. fot. PAP/Adam Kumorowicz
Jest grupa posłów PO zawiedzionych Tuskiem. Oni mogą zbudować własną partię. Ale nie stanie się to raczej jesienią, ale na przełomie roku – mówi Salonowi 24 dr Andrzej Anusz, politolog Instytut Piłsudskiego.

Dr Anusz: Nowa partia z PO realna jesienią

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki z Prawa i Sprawiedliwości powiedział niedawno, że jesienią ma powstać nowa partia po stronie opozycji. Współtworzyć mają ją obecni politycy PO. Czy to realny scenariusz?

Dr Andrzej Anusz: I tak, i nie. Nie, ponieważ jest bardzo mało prawdopodobne, by partia ta powstała faktycznie jesienią, jak mówi wicemarszałek Ryszard Terlecki. Powołanie nowej formacji zbyt szybko byłoby ogromnym ryzykiem. Mogłoby się skończyć falstartem. Realne jest powstanie takiej formacji w późniejszym terminie. Najlepszy moment dla takich inicjatyw to przełom roku.

Czyli sam pomysł istnieje?

W kuluarach krążą plotki, że bardzo znani i wpływowi działacze PO są niezadowoleni z obecnego przywództwa partii. I poważnie rozważają pójście własną drogą.

No tak, ale jeśli chodzi o Tuska, to osiągnął on pewien sukces – scalił ugrupowanie, powstrzymał spadek poparcia, nawet nieco odbił w górę. Natomiast nie osiągnął, przynajmniej na razie, drugiego celu, nie został liderem całej opozycji. Tylko czy nowa formacja miałaby taką możliwość?

To też sprawa dosyć skomplikowana. Jeśli nowe ugrupowanie byłoby Platformą bis, kopiującą pomysły PO, tyle, że bez Donalda Tuska, to osiągnęłoby tylko jeden efekt. Mocno zmniejszyłoby szansę na wygraną opozycji z Prawem i Sprawiedliwością. Jest natomiast nisza, którą nowa partia może zagospodarować. To elektorat związany z przedsiębiorcami. I nie mówię tu o wielkim biznesie, ale tych mniejszych przedsiębiorcach, ludziach, którzy są „na swoim”. Mają rodzinne firmy, czy są na samozatrudnieniu. Ludzie ci bardzo ciężko pracują. I często są zawiedzeni działaniami państwa, rozczarowani Polskim Ładem. Gdyby jakakolwiek partia skupiła się na nich, to miałaby szansę ugrać naprawdę wiele. Pytanie, czy na przykład Prawo i Sprawiedliwość jest jeszcze w stanie przedstawić ofertę dla tego segmentu wyborców.

I na ile taka oferta byłaby wiarygodna – po Polskim Ładzie, przy programach socjalnych, przedsiębiorcy raczej podchodzą do PiS z rezerwą. Pytanie czemu Platforma nie wraca do korzeni i nie jest w stanie im niczego zaoferować?

No właśnie to zastanawiające. Bo PO mogłaby dziś przedstawić projekt konkurencyjny wobec PiS właśnie promując jakiś pakiet dla przedsiębiorców. Tusk, proponując czterodniowy tydzień pracy, idzie w skrajnie przeciwnym kierunku. Widać, że gra na to, by całkowicie zmarginalizować lewicę. Osłabić Włodzimierza Czarzastego, przejąć lewicowy elektorat. Były premier nie ma za bardzo oferty dla przedsiębiorców. I w zasadzie nie ma jej nikt. Owszem, jest Jarosław Gowin, ale - co widać w sondażach - jego ugrupowanie jest bardzo słabe. Była grupa posłów koła Polskie Sprawy. Jednak wraz z wejściem poseł Agnieszki Ścigaj do rządu stali się oni częścią koalicji. I nie wiemy, czy ten ruch całkowicie „wsiąknie” w PiS, czy może będzie tworzyć jakąś swoją tożsamość. Być może jakąś ofertę dla przedsiębiorców przedstawi Polskie Stronnictwo Ludowe i to właśnie byłaby też szansa dla nowego ugrupowania na zdobycie solidnej grupy wyborców.

Przeczytaj też:

Nieoficjalnie: Polityk PiS zawieszona po kontrowersyjnych wpisach na Twitterze

Iran wesprze Rosję w działaniach wojennych na Ukrainie. Przekaże jej potężną broń

HIMARS zbiera żniwa. Rosyjska dywizja straciła większość dowództwa

Lubię to! Skomentuj110 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka