Gra o TK. Jak Zbigniew Ziobro może przejąć sąd konstytucyjny po Julii Przyłębskiej

Bogdan Święczkowski to zaufany sędzia Zbigniewa Ziobry, fot. gov.pl
Bogdan Święczkowski to zaufany sędzia Zbigniewa Ziobry, fot. gov.pl
W PiS nieoficjalnie mówią, że kadencja Julii Przyłębskiej na czele Trybunału Konstytucyjnego dobiegnie końca w grudniu 2022 r. To oznacza, że trzeba będzie wybrać jej następcę, o co już zaczęła się toczyć polityczna gra. Od powstania wakatu do czasu powołania nowego prezesa TK, pracami sądu będzie kierował sędzia z najdłuższym łącznym stażem pracy, a obradom zgromadzenia ogólnego, które wyłoni kandydatów na następcę Przyłębskiej, przewodniczyć będzie najmłodszy stażem sędzia TK. Tak się składa, że obaj są kojarzeni z ministrem Zbigniewem Ziobrą.

Sędziowie TK rozjeżdżają się właśnie na urlopy, po których wrócą do orzekania dopiero we wrześniu, ale to nie oznacza, że przy alei Szucha będzie spokojnie. Od kilku tygodni jest bowiem bardzo nerwowo, a kuluarowe gry polityczne sprawiają, że odpoczynku nie będzie miała też prezes Julia Przyłębska, która musi walczyć o swoją pozycję. Prezes TK nie tylko staje się obciążeniem dla PiS, ale też z pragmatycznego punktu widzenia zmiana prezesa TK jest na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu.

- Duży brat (PiS-red.) chętnie ją zastąpi, bo nie tylko stała się memem, ale też nowy prezes na dłużej zabetonuje Trybunał, gdyby w 2023 r. nie udało nam się utrzymać władzy - mówi polityk Solidarnej Polski.

Jest też inny powód, przez który PiS może dążyć do zakończenia misji Przyłębskiej na czele Trybunału Konstytucyjnego. To niedawny wyciek ze skrzynki mailowej szefa Kancelarii Premiera, Michała Dworczyka, w którym jest mowa o prezes TK. Ujawnienie tych wiadomości to woda na młyn dla Zbigniewa Ziobry i jego środowiska. Nie tylko dlatego, że to problemy środowiska premiera.

Zobacz: TK opublikował oświadczenia majątkowe sędziów za 2021 r. Część dokumentów niejawna

Wątpliwości z terminem końca kadencji

Najpierw przypomnijmy spór prawny, który wciąż nie jest rozwiązany, a który dotyczy terminu zakończenia kadencji szefowej sądu konstytucyjnego. Przyłębska uważa, że jej prezesura kończy się w grudniu 2024 r. Według ekspertów - w tym byłego wiceprezesa TK Stanisława Biernata - przestanie kierować TK już w 2022 r. Przypomnijmy, że 20 grudnia 2016 r. weszła w życie ustawa o TK, a dzień później Przyłębska została powołana przez prezydenta na stanowisko prezesa.

Ustawa wprowadziła 6-letnią kadencję prezesa TK, ale ten przepis wszedł w życie z 14-dniowym vacatio legis (3 stycznia 2017 r.), czyli tuż po powołaniu Przyłębskiej. Jej poprzednicy trwali na czele TK przez dziewięć lat, czyli przez cały okres kadencji sędziego.

Na temat tego sporu będzie toczyła się dyskusja prawników, szczególnie w okolicach grudnia, ale już teraz wiadomo, że PiS powinno zależeć na zakończeniu misji Przyłębskiej w TK.

Julia P. w mailach

Ostatnio te dywagacje wróciły na łamy mediów, gdy wyciekły kolejne wiadomości ze skrzynki pocztowej Michała Dworczyka. Z ujawnionych wiadomości wynika, że Dworczyk miał ustalać z Przyłębską terminy rozpraw w TK, których rozstrzygnięcia mogły generować ogromne koszty dla budżetu państwa. Rozmowy miały dotyczyć trzech spraw: niekorzystnej sytuacji emerytek z rocznika 1953, sprawy świadczeń opiekuńczych i służebności gruntów. Wszystkie wyroki oznaczały koszty dla budżetu, a był to rok podwójnych wyborów.

- Z nikim nigdy nie omawiałam, nie omawiam żadnych orzeczeń - mówiła w radiowej Trójce prezes Przyłębska. Twierdziła też, że w obliczu wojny na Ukrainie, jest to próba destabilizacji państwa. - Natomiast patrząc na tego maila, nawet gdyby takie informacje były, to są to informacje, które są jakby powszechnie znane. Jedna z tych spraw rzeczywiście, sprawdziłam to, była odroczona - przyznała prezes, która zaznaczyła również, że w dwóch sprawach wyroki zapadły na korzyść obywateli.

Cała sytuacja była szeroko komentowana przez media i opozycję. Po raz kolejny pojawiły się zarzuty o powiązania polityczne Trybunału, który powinien być niezależny od polityków.

Ziobro może pokrzyżować plany PiS

Sytuacja z terminem końca kadencji obecnej prezes TK zapewne rozstrzygnie się podczas dyskusji, bo nie ma instytucji, która mogłaby rozwiać prawne wątpliwości. Jeśli w Prawie i Sprawiedliwości uznają, że lepiej odsunąć w cień Przyłębską, to pewnie zgodzi się z ona z taką wolą. O tym, że koniec kadencji przypada na grudzień 2022 r. mówił w TOK FM poseł Marek Ast z PiS. Ostatnie wizerunkowe problemy sędzi sprawiają, że przed kampanią wyborczą, lepiej dla obozu władzy, byłoby powołać nowego prezesa, który nie tylko będzie miał czystą kartę, ale też będzie znacznie dłużej na czele TK, jeśli PiS nie wygra wyborów parlamentarnych. 

Plany PiS może pokrzyżować jednak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który nie przepada za Przyłębską. Z wzajemnością. Sytuacja wygląda więc tak, że PiS i Solidarna Polska mają zbieżne interesy, aby skończyła się kadencja obecnej prezes TK. Różnica polega na tym, że obaj koalicjanci chcieliby prawdopodobnie inne osoby na czele Trybunału.

W partii Ziobry najchętniej by widzieli w roli prezesa Bogdana Święczkowskiego, który w tym roku został sędzią Trybunału, a wcześniej był prokuratorem krajowym. Ze względu na potężną posturę nazywany "Godzillą", choć ceniony przez Kaczyńskiego, ma jednak niewielkie szanse na wybór na prezesa TK, bo jest lojalnym kompanem lidera Solidarnej Polski. 

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka