Aleksander Łukaszenka powiedział, że białoruskie samoloty są gotowe na wypadek jakiegoś „nieodpowiedzialnego zachowania” strony polskiej. Ma być „opcja atomowa”, to znaczy uzbrojenie samolotów w broń nuklearną. Jednocześnie jakieś użycie siły jest mało prawdopodobne, bo nawet gdyby według reżimu w Mińsku „Andrzej Duda upadł na głowę” i doszło do eskalacji konfliktu na granicy, to jest jeszcze polskie wojsko. To jawne wezwanie do buntu. Skąd taka wiara dyktatora w bunt polskich żołnierzy?
Gen. Waldemar Skrzypczak: Jak widać, Aleksander Łukaszenka jest nie tylko „doskonałym” przywódcą, politykiem, strategiem, ale i psychologiem. I wybitnym ekspertem od uczuć polskich żołnierzy. W rzeczywistości on nie zna nawet poglądów białoruskiej armii, która mu podlega. Oczywiście, żaden bunt w naszej armii nie grozi, natomiast jeżeli ktoś miałby obawiać się rebelii, to właśnie Łukaszenka w swoim kraju.
Przeczytaj też:
Łukaszenka o opcji atomowej wobec Polski. „Gdyby Duda upadł na głowę”
W takim razie jak należy traktować wypowiedzi białoruskiego dyktatora?
Jego słowa należy odbierać można jako propagandę, a do tego bardzo marnej jakości. Dyktator nie zna nawet własnej armii zbyt dobrze. A na temat polskiego wojska nie ma najmniejszego pojęcia.
Ostatnio na Krymie doszło do zamachów, Rosjanie wyprowadzili już stamtąd część wojsk, ludności cywilnej. Nie brak opinii, że w armii rosyjskiej panuje panika, że jej żołnierze masowo uciekają z Krymu.
Absolutnie z tym się nie można zgodzić, o żadnym "odpuszczaniu" Krymu przez Rosjan dziś nie może być mowy.
Ale ewakuacje na Krymie mają miejsce?
Oczywiście, Rosjanie z Krymu ewakuują to, co muszą ewakuować. Wycofali z półwyspu lotnictwo z obawy przed kolejnymi atakami. Pouciekali też niektórzy cywile, widzieliśmy filmy z ogromnymi korkami na drogach.
Ale w żadnym razie nie można mówić, że Rosjanie opuszczają w panice Krym. Tego typu spekulacje można włożyć między bajki. Rzeczywiste wycofanie się Rosjan z Krymu zdarzyłoby się wtedy, gdyby armia ukraińska prowadziła, lub przynajmniej miała prowadzić, ofensywę na półwysep - w celu jego odzyskania. Z tym nie mamy do czynienia, podobnie jak z ucieczką w panice albo zaplanowaną.
Przeczytaj też:
Carlsberg Polska apeluje do rządu. Chodzi o utrzymanie produkcji
Już niedługo w sklepach może zabraknąć kolejnych towarów. Wszystko przez brak CO2


Komentarze
Pokaż komentarze (6)