Od początku sprawa śmierci Izdebskiego budziła wątpliwości, ponieważ nikt nie zidentyfikował jego ciała przed kremacją. Polskie służby wystąpiły do prokuratury w Albanii o akta sprawy, w celu ustalenia, czy mężczyzna faktycznie zmarł.
Według doniesień "Rzeczpospolitej", polska prokuratura otrzymała kopie materiałów albańskiego śledztwa.
Prokuratura bada materiały ze śledztwa ws. Izdebskiego
— Na ciele nie stwierdzono obrażeń ani śladów przemocy. Z opinii biegłych wynika, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa spowodowana zawałem mięśnia sercowego. Badanie toksykologiczne nie wykazało w organizmie trujących substancji — powiedział "Rz" Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Krajowej.
Z otrzymanych materiałów wynika również, że wykonano sekcję zwłok Izdebskiego, "w ramach której przeprowadzono badania histopatologiczne i toksykologiczne".
— Pobrany w trakcie sekcji zwłok materiał biologiczny, mający umożliwić wykonanie w Polsce ekspertyzy DNA, zostanie przekazany stronie polskiej, o czym postanowił sąd w Tiranie — przekazał Łapczyński. Będzie to kluczowe badanie, ponieważ pozwoli ono potwierdzić tożsamość zmarłego. Dokumenty ze śledztwa informują, że tkanki do testu DNA pobrano z kilku organów wewnętrznych.
Oględziny w mieszkaniu Izdebskiego
Po znalezieniu zwłok Izdebskiego służby w Tiranie przeprowadziły w wynajętym przez niego mieszkaniu w Albanii oględziny, z których wynika, że jego ciało leżało na łóżku, bez śladów przemocy. Jak dodano, mieszkanie wyposażone było w standardowy sposób i nie panował w nim nieporządek.
W ramach oględzin funkcjonariusze wykonali zdjęcia m. in. kart bankomatowych, pieniędzy i dokumentów Izdebskiego.
— Przekazano także bogatą dokumentację fotograficzną, zarówno z miejsca oględzin zwłok, jak również z sekcji zwłok — wyjaśnił Łapczyński.
Jak opisano, fotografie są czarno-białe. Niebawem polska prokuratura ma otrzymać ich wersję w kolorze.
— Twarz widać dokładnie, w razie wątpliwości możliwe byłyby badania antropologiczne. Biegły porównuje wtedy zdjęcia twarzy zrobione podczas sekcji z innymi fotografiami osoby wykonanymi za życia — powiedział jeden ze śledczych znający sprawę.
Andrzej Izdebski nie żyje. Sprawa handlarza respiratorami
Andrzej Izdebski wyjechał z Polski do Albanii, gdy lubelska Prokuratura Regionalna chciała postawić mu zarzuty, w związku z przestępstwami karno-skarbowymi, które dotyczyły transakcji z Ministerstwem Zdrowia.
O śmierci mężczyzny dowiedziała się jedynie jego rodzina. 4 lipca sprowadzono do Polski i skremowano jego ciało. Izdebski od czasów PRL związany był z polskim wywiadem. Jego żona w wywiadzie dla WP stwierdziła, że "dopiero po jego śmierci zaczęła się zastanawiać, kim właściwie był jej mąż". Przyznała także, że nikt z rodziny nie identyfikował ciała, które skremowano.
RB
Czytaj dalej:
- Tusk o sytuacji na granicy z Białorusią. "Jedno z największych łajdactw"
- Wybuchy na moście krymskim. Putin oskarżył Ukrainę o terroryzm
- Potężne eksplozje w centrum Kijowa. Są zabici i ranni
- Przeszczepy w Polsce - statystyki. Czy polska transplantologia jest w kryzysie?
- Wybory w Niemczech. Olaf Scholz ma powody do radości



Komentarze
Pokaż komentarze (26)