Sikorski nie wytrzymał. Wreszcie zareagował na film TVP "Pan z Chobielina"

Radosław Sikorski, europoseł, były szef MSZ. Fot. Facebook/Radosław Sikorski
Radosław Sikorski, europoseł, były szef MSZ. Fot. Facebook/Radosław Sikorski
Zdania nie zmieniam. Gdyby Rosja stała się państwem demokratycznym, przestrzegającym zasad praworządności w sprawach wewnętrznych i przewidywalnym partnerem na arenie międzynarodowej, szanującym suwerenność innych, to oczywiście – z taką Rosją chcielibyśmy pragmatycznych, dobrych relacji - napisał w mediach społecznościowych Radosław Sikorski, komentując po tygodniu film TVP "Pan z Chobielina".

TVP 23 października mocno uderzyła w Radosława Sikorskiego - przypomniano o jego poglądach na temat Rosji Władimira Putina z czasów, gdy władzę w 2007 roku przejęła PO na czele z Donaldem Tuskiem. Marcin Tulicki - autor dokumentu - opisał rolę szefa MSZ w czasie rokowań pokojowych z Ukrainą, na skutek których Kijów utracił Donbas i Krym. Wspomniał też o tym, że Sikorski nie był zwolennikiem likwidacji WSI. W materiale pada teza, że polityk zawsze działał zgodnie z politycznym interesem Niemiec, a przez to i Rosji. 

"Pan z Chobielina" - Sikorski ripostuje 

- Z paszkwilami - takimi jak te publikowane w PiS-owskiej telewizji - jest problem. Z jednej strony mam wątpliwości, czy na nie reagować, bo człowiek sprawia wrażenie, jakby traktował je poważnie. Poza tym zarówno ja - a zwłaszcza Donald Tusk - powinniśmy się już przyzwyczaić, że ataki wymierzone przez prorządowe media w nas i naszych bliskich to codzienność. Z drugiej strony, trudno jest milczeć, kiedy funkcjonariusze partyjni obrzucają nas błotem. I jeszcze robią to za publiczne pieniądze - ocenił Sikorski. 

- Nie będę się odnosił do wszystkich insynuacji i oskarżeń sformułowanych w najnowszej produkcji TVP Info. Na niektóre zresztą nie bardzo wiem, jak odpowiedzieć – cóż bowiem odpowiedzieliby Państwo na zarzut, że w czasie wizyty ministra spraw zagranicznych Niemiec i jego małżonki w Chobielinie podaliśmy mu… zupę grzybową - krytykował TVP INFO. Innym jego zdaniem kuriozalnym argumentem miał być akcent stosowany w języku angielskim. 

Prawica często zarzuca Sikorskiemu zbyt liczne kontakty z przedstawicielami Federacji Rosyjskiej, gdy pełnił funkcję ministra. - Z Putinem chciał się spotykać także patron Prawa i Sprawiedliwości, Lech Kaczyński. Prezydent planował wizytę w Moskwie w 2010 roku - kontratakuje europoseł PO. Przypomniał też, że Maria Kaczyńska wspólnie z Ludmiłą Putin otwierały siedzibę Domu Polskiego w Petersburgu w 2007 roku. Jarosław Kaczyński z kolei po katastrofie smoleńskiej nagrał krótkie przesłanie do "przyjaciół Rosjan". 

- Przez cały film jego twórcy stosują prymitywny zabieg polegający na zestawieniu zdjęć rosyjskich zbrodni popełnianych dziś w Ukrainie, z nagraniami ze spotkań z przedstawicielami Rosji, do jakich dochodziło w czasach rządów PO-PSL. Wszystko to pod ogólnym hasłem, że nasza polityka zagraniczna służyła rosyjskim interesom - wytyka Sikorski TVP.  

Rosja w NATO? "Nie" 

Europoseł nie zaprzecza, że dostrzegał szansę na wciągnięcie Rosji do zachodniego systemu bezpieczeństwa. Jak jednak przekonuje, najpierw musiałby nastąpić przełom polityczny na Kremlu. - Zdania nie zmieniam. Gdyby Rosja stała się państwem demokratycznym, przestrzegającym zasad praworządności w sprawach wewnętrznych i przewidywalnym partnerem na arenie międzynarodowej, szanującym suwerenność innych, to oczywiście – z taką Rosją chcielibyśmy pragmatycznych, dobrych relacji - wylicza Sikorski. 

- W Kijowie występowaliśmy jako oficjalni reprezentanci Unii Europejskiej i pomogliśmy w podpisaniu porozumienia pomiędzy Janukowyczem a opozycją, żeby uniknąć dalszego rozlewu krwi. Wkrótce dokument stracił aktualność, bo Janukowycz uciekł z kraju. Ale do dziś słyszę z kręgów PiS, że było to porozumienie prorosyjskie i niekorzystne dla Ukraińców. Ten sam zarzut stawia mi TVP Info. Jeśli było tak korzystne dla Rosji, dlaczego podpisu odmówił rosyjski ambasador obecny przy negocjacjach - wraca były szef MSZ do okresu po Majdanie na Ukrainie, gdy wypowiedział słynne słowa do ukraińskiej delegacji: "Albo to podpiszecie, albo wszyscy zginiecie". 

- A jeśli było tak niekorzystne dla Ukraińców, dlaczego dziennikarze „Dziennika Gazety Prawnej”, po tym jak poprosili o opinię różnych przedstawicieli strony ukraińskiej, napisali: „Z perspektywy czasu nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że kompromis z 21 lutego był najlepszym wyjściem z możliwych, a Sikorski ze Steinmeierem osiągnęli ogromny sukces”. Warta przytoczenia jest też wypowiedź politologa, prof. Ołeksija Harania. To jemu powiedziałem, że opozycja ukraińska powinna podpisać porozumienie, bo w przeciwnym razie „będziecie mieli stan wojenny, armię i wszyscy zginiecie”. To zdanie wychwyciły media. W materiale TVP Info jest powtarzane wielokrotnie, często w dramatycznym spowolnieniu i złowrogą muzyką w tle - odpowiada Sikorski. 

- A co sądzi o niej sam adresat moich słów? Harań, z którym wówczas polemizowałem, już w marcu 2014 roku tak mówił „Dziennikowi”: „To, że Janukowycz nie poszedł na ostateczną pacyfikację Majdanu, jest wielką zasługą Sikorskiego. To jemu zawdzięczamy, że krew się już więcej w Kijowie nie polała” - zacytował bohater dokumentu "Pan z Chobielina". 

GW





Lubię to! Skomentuj113 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka