#RIPTwitter: Masowy exodus pracowników Twittera, mają już dość Elona Muska

Elon Musk sam zamieścił zdjęcie "pgrzebu Twittera", fot. Twitter/Elon Musk
Elon Musk sam zamieścił zdjęcie "pgrzebu Twittera", fot. Twitter/Elon Musk
Setki kluczowych pracowników opuściły w czwartek Twittera, nie zgadzając się na dalsze warunki współpracy, które proponował im Elon Musk. Ludzie obawiają się, że oznacza to koniec tego serwisu. Hashtag #RipTwitter jest od wczoraj wiodącym trendem w sieci społecznościowej.

Albo się godzisz, albo odchodzisz

Odkąd sfinalizował transakcję kupna firmy za około 44 mld dolarów 27 października, Elon Musk dokonuje na Twitterze radykalnych zmian. Po zwolnieniu połowy personelu, dał pozostałym pracownikom ultimatum, aby zobowiązali się do pracy w jego nowej "twardej kulturze", albo odeszli. Jak się okazało, wielu kluczowych pracowników zdecydowało się na to drugie rozwiązanie.

W zasadach "Twitter 2.0" obowiązywało bowiem minimum 40 godzin pracy w tygodniu, na "bardzo wysokiej intensywności" i wiele innych reguł, na które pracownicy nie chcieli się zgodzić, w tym zakaz pracy zdalnej.

"Aby zbudować przełomowy Twitter 2.0 i odnieść sukces w coraz bardziej konkurencyjnym świecie, będziemy musieli być niezwykle twardzi. Będzie to oznaczać pracę przez długie godziny z dużą intensywnością. Tylko wyjątkowe wyniki będą stanowiły o zaliczeniu" - napisał miliarder w mailu do pracowników. "Jeśli jesteś pewien, że chcesz być częścią nowego Twittera, kliknij "tak" na poniższym linku" - kontynuował. "Każdy, kto nie zrobił tego do godziny 17:00 ET jutro (czwartek) otrzyma trzymiesięczną odprawę" - zakończył.

Nie spodziewał się jednak, że pracownicy tak licznie będą na "nie".

Exodus pracowników z Twittera

Najpierw odchodzący zaczęli tweetować pożegnalne uwagi z hashtagiem #RIPTwitter, który momentalnie stał się trendem na platformie w USA i innych częściach świata, a potem, gdy informacje o masowym exodusie dyrektorów, programistów i inżynierów dotarły do szerokiego grona odbiorców, hashtag ten zaczęli wpisywać wszyscy, którzy podzielają obawy o potencjalny upadek Twittera.

W czwartek po południu pracownicy Twittera zaczęli zamieszczać emotkę z salutem także na komunikatorach wewnętrznych, która miała być symbolicznym znakiem odejścia. Elon Musk w odpowiedzi na gesty pracowników nakazał zamknąć dostęp do biur, aby nie doszło do aktów sabotażu ."Ze skutkiem natychmiastowym, tymczasowo zamykamy nasze budynki biurowe, a wszystkie dostępy do identyfikatorów zostaną zawieszone" - napisała firma w notatce wysłanej do pracowników. "Biura zostaną ponownie otwarte w poniedziałek, 21 listopada".

Musk zwolnił też niedawno niektórych pracowników za krytykowanie go w tweetach lub na wewnętrznych kanałach komunikatora Slack.

"Ludzie nie chcą poświęcać swojego zdrowia psychicznego i życia rodzinnego, aby uczynić najbogatszego człowieka na świecie bogatszym" - powiedział jeden z byłych już pracowników Twittera, którego cytuje CNN.

Twitter stoi przed wyzwaniami

Ale decyzja może nie być tak łatwa dla wszystkich. Ultimatum pojawia się w trudnym okresie dla branży technologicznej, po masowych zwolnieniach i ogłoszeniach o zamrożeniu zatrudnienia w wielu dużych firmach, w tym Meta, Amazon, Lyft i innych.

Wraz z tymi dodatkowymi odejściami kluczowych pracowników firma stoi przed kilkoma wyzwaniami. Na przykład Twitter musi znaleźć nowe źródła przychodów. Obecnie wielu reklamodawców wstrzymuje tam swoje reklamy, ponieważ chcą, aby kierunek, jaki nadaje polityce zarządzania treściami, został zmieniony, albo chcą przeczekać chaos w firmie.

Elon Musk nie wahał się skomentować całego zamieszania w swoim stylu i postanowił dołączyć do tego potoku kondolencji. Zamieścił zdjęcie z zakończonego właśnie pogrzebu. Jeśli wierzyć obrazowi, jest to pogrzeb Twittera, którego grób można zobaczyć.

ja

Czytaj też:

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie