Stasiuk przyznał się do szokującej rzeczy. Twierdzi przy tym, że był "normalnym chłopcem"

Andrzej Stasiuk podczas festiwalu filmów w Gdyni, fot. PAP/Adam Warżawa
Andrzej Stasiuk podczas festiwalu filmów w Gdyni, fot. PAP/Adam Warżawa
Andrzej Stasiuk napisał w "Tygodniku Powszechnym" artykuł, w którym opowiada, że jako dziecko był dręczycielem zwierząt. Tekst wywołał ogromne kontrowersje.

Andrzej Stasiuk dręczycielem zwierząt?

"Byłem normalnym chłopcem. Rzucałem kamieniami w przejeżdżające pociągi i dręczyłem zwierzęta. W tamtych czasach chłopcy dręczyli zwierzęta. Nie z okrucieństwa, ale z ciekawości świata. Żeby patrzeć w gasnące oczy i dotykać gasnącej krwi. Tak robili chłopcy ciekawi świata. Chłopcy w tamtych czasach. A ja potrzebowałem i krwi, i opowieści. By w końcu wybrać i oddać się tym drugim" – pisze Andrzej Stasiuk w udostępnionym fragmencie.

Nie wiemy, czy to fikcja literacka, czy prawda, ale ten fragment artykułu wywołał oburzenie w mediach społecznościowych. Pod wpisem na fanpage facebookowym "TP" pousuwano najbardziej kontrowersyjne komentarze. Za to na Twitterze tekst Stasiuka skomentowali m.in. Rafał Ziemkiewicz i Filip Memches.

Ziemkiewicz o Stasiuku: Kolejny powiatowy maczo

"Kolejny powiatowy maczo po Żakowskim broniącym Lisa, literacie Rudnickim etc. Jest coś freudowskiego, że takie patologiczne typy ciągną do liberalno-lewicowych salonów i pławią w ich obłudzie. BTW - ja widocznie nie byłem „normalnym chłopcem” - napisał Ziemkiewicz.

"Mój tata był człowiekiem o gołębim sercu. Kiedyś wyznał mi ze, że jako licealista wszczynał bójki, na studniówce pobił się z orkiestrą. Nie nazywał tego normalnością tylko jego problemem. W jego wypadku problemem był rozwód rodziców. Natomiast pan Stasiuk bez refleksji" - napisał Rafał Halik.


"Ani nie rzucałem kamieniami w przejeżdżające pociągi ani nie dręczyłem zwierząt. Ale w oczach ludzi postępowych to ja uchodzę za człowieka ze "złej strony historii", a nie Stasiuk :-) - napisał publicysta Filip Memches.

Tak robili "normalni chłopcy" na Grochowie

W obronie Andrzeja Stasiuka stanął inny pisarz Ziemowit Szczerek, tłumacząc, że Stasiuk nie nakłania do dręczenia zwierząt, i że to tylko literatura.

Dziennikarz Jacek Czarnecki pisze, że wychowywał się na Grochowie mniej więcej w tym samym czasie, co Andrzej Stasiuk i że to prawda, co pisze autor "Jadąc do Babadag".


Pojawiły się też głosy, że życie na wsi wiązało się z oglądaniem na co dzień zabijania zwierząt, ale czym innym jest zabijanie dla jedzenia, a czym innym dla "przyjemności".

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj91 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura