"Politico": Polska będzie potęgą militarną w Europie, która zastąpi Niemców

Polska armia staje się najpotężniejsza w Europie. Źródło: commons.wikimedia.org
Polska armia staje się najpotężniejsza w Europie. Źródło: commons.wikimedia.org
Polska swoimi decyzjami ws. uzbrajania armii jest na dobrej drodze, by stać się najpotężniejszą siłą lądową w Europie - czytamy na łamach "Politico". Amerykański magazyn sugeruje, że Niemcy ustępują powoli miejsca Polsce, co potwierdza również swoimi słowami wysoki rangą oficer armii USA.

"Politico" przypomina ostatnie wydarzenie z Przewodowa, gdy "zabłąkany pocisk" wylądował przy granicy polsko-ukraińskiej, zabijając dwie osoby. "Niektórzy przywódcy europejscy martwili się zarówno reakcją prawicowego rządu Polski, jak i możliwością, że Rosja zarządziła uderzenie" – dodaje portal. Autorem artykułu jest Matthew Karnitschnig, przy współpracy z polskim dziennikarzem Wojciechem Kością. 

"Wieloletnia nieufność Polski do wszystkiego, co rosyjskie oraz głęboka niechęć obecnego rządu do Moskwy wywołały obawy od Brukseli po Berlin, że Warszawa może zrobić coś pochopnie" – opisuje "Politico". "Jednak jak się okazało, zamiast stracić chłodne podejście Warszawa zachowała stoicki spokój, postawiła swoje siły zbrojne w stan pogotowia, jednocześnie dawkując informacje w oczekiwaniu, dopóki nie będzie jasne, co się stało" – wyjaśnia. 

Polska stała się głównym sojusznikiem USA

Zamiast podejmowania pochopnych decyzji, Polska robi obecnie wiele, "by stać się najpotężniejszymi siłami lądowymi UE". 

Spekulacje serwisu potwierdza wysoki rangą oficer armii USA w Europie, powołując się na kluczową rolę, jaką Polska odegrała we wspieraniu Ukrainy i wzmacnianiu obrony NATO w krajach bałtyckich. "Polska stała się naszym najważniejszym partnerem w Europie kontynentalnej" – mówi oficer. 

Urzędnik wskazuje, że w Europie nastąpiła zmiana i mimo, że "Niemcy nadal pozostają filarem jako centrum logistyczne" to niekończące się debaty Berlina na temat tego, jak uzdrowić wojsko i brak kultury strategicznej, utrudniają jego skuteczność jako partnera. Nie bez znaczenia jest też większy szacunek do munduru, który widać gołym okiem w Polsce - zestawia "Politico". Stąd też większa popularność rekrutacji do armii, niż to dzieje się w Niemczech. 

Niemcy zostają w tyle. Polska zbroi się jak nigdy 

Serwis pisze również o znacznych inwestycjach, które Polska zaczęła dokonywać. "Warszawa zapowiedziała, że ​​podniesie docelowe wydatki na obronność z 2,4 proc. produktu krajowego brutto do 5 proc. Tymczasem Niemcy, które w zeszłym roku wydały około 1,5 proc. PKB na obronność, debatują, czy mogą utrzymać cel NATO w wysokości 2 proc." – czytamy. 

Polska już teraz ma więcej czołgów i haubic niż Niemcy oraz jest na dobrej drodze do posiadania znacznie większej armii – ma to być 300 tys. żołnierzy do 2035 roku. Aktualnie Polska aktualnie liczy 150 tys. żołnierzy, z czego 30 tys. należy do nowych sił obrony terytorialnej, z kolei armia Niemiec wynosi 170 tys. żołnierzy. "Politico" podaje również przykłady zbrojeń z USA i Korei Południowej na czołgi, armatohaubice i myśliwce wielozadaniowe.

Zdaniem dziennikarzy, Niemcy są zadowoleni z takiego obrotu spraw, bo mimo że tracą mocną pozycję w Europie, to będą czuć się bardziej bezpieczni - to Polska jest krajem frontowym dla zachodniego świata. 

MP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj88 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo