"Prorosyjskie nastawienie w SPD zostało do dziś. I to się szybko nie zmieni"

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Bardzo obawiam się scenariusza, w którym polityczna decyzja o przekazaniu Leopardów jest podjęta, ale niemieckie ministerstwo obrony będzie tę pomoc sabotować. Dokładnie tak, jak w przypadku haubic, które Niemcy przekazali Ukrainie. I dopiero potem okazało się, że ktoś „zapomniał” zamówić części zamiennych – mówi Salonowi 24 prof. Bogdan Musiał, polsko-niemiecki historyk, badacz dziejów Polski, Niemiec i Rosji.

Tydzień temu mówił Pan w Salonie 24, że rząd niemiecki ostatecznie wyrazi zgodę na przekazanie przez Polskę Leopardów Ukrainie. Faktycznie nie tylko się zgodził, ale okazuje się, że sami Niemcy przekażą czołgi. Faktycznie nastawienie opinii publicznej wpłynęło na zmianę polityki kanclerza Scholza?

Prof. Bogdan Musiał: Akurat polityka to się nie zmieniła, ona była, jest i pozostanie taka sama. Jej podstawowe zasady to nie wspierać Ukrainy, jeśli pojawi się wsparcie to je blokować, jeśli blokować się nie da to przynajmniej jak najbardziej opóźniać. Decyzja o wysłaniu leopardów została na kanclerzu wymuszona. Chodzi nie tylko o bardzo mocny nacisk ze strony państw bałtyckich, Polski i przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Ale Scholz musiał też liczyć się z uwarunkowaniami wewnętrznymi. Opinia publiczna w Niemczech jest podzielona. Jest coraz więcej głosów sceptycznych wobec Rosji. Jednoznacznie wypowiada się tu opozycja z CDU. Ale podział jest też w samym rządzie. I można powiedzieć, że sam kanclerz pozostał w mniejszości. Musiał zdecydować o wysłaniu czołgów.

Czytaj: "Szaliczki, herbatki, salaterki, ciasteczka. Tak umiera Europa. Ratunku!" [OPINIA]

Mówi Pan, że polityka się nie zmienia. Jednak skoro kanclerz musiał ustąpić, to mamy do czynienia z wymuszoną, ale jednak zmianą polityki?

Nie, nie – mieliśmy do czynienia z typowym działaniem obecnego szefa rządu. Nieprzypadkowo w Niemczech ukuto nawet takie określenie „scholzing”, co można przetłumaczyć jako „scholzowanie”. Czyli opóźnianie, zwodzenie, spowalnianie. Ja się bardzo obawiam scenariusza, w którym polityczna decyzja o przekazaniu Leopardów jest podjęta, ale niemieckie ministerstwo obrony będzie tę pomoc sabotować. Dokładnie tak, jak w przypadku słynnych haubic. Niemcy przekazali je Ukrainie. I dopiero potem okazało się, że ktoś „zapomniał” zamówić części zamiennych. Czego „nie dopatrzono”. Obawiam się, że z Leopardami będzie dokładnie tak samo. Że owszem wszystkie decyzje zapadną, ale będzie obstrukcja ze strony aparatu partyjnego SPD.

Ale to przecież nie politycy decydują o wyposażeniu czołgu?

Przypomnę, że w niemieckim ministerstwie obrony po zmianie władzy i przejęciu rządów w Berlinie przez SPD nastąpiła całkowita czystka. Resort niemal w całości opanowali politycy związani partią rządzącą. Przypomnę, że SPD to ugrupowanie jednoznacznie, od lat prorosyjskie. Są owszem pewne sygnały zmian, pojawiają się politycy młodszego pokolenia, o bardziej realistycznym podejściu do Rosji. Ale jednak trzon nadal stanowią tam działacze starej gwardii. Można ich określić za radykalnych pacyfistów. Problem polega na tym, że ich pacyfizm miał w okresie zimnej wojny charakter wyłącznie antyamerykański. A więc siłą rzeczy zwalczając imperializm amerykański i wojny Waszyngtonu, nie widząc drugiej strony, stawali się prosowieccy. Czy świadomie, czy nie, trudno powiedzieć. Nie ma to jednak większego znaczenia, liczy się efekt. To antyamerykańskie i prorosyjskie nastawienie w SPD zostało do dziś. I to się szybko nie zmieni. Podobnie jak to, że pomimo zmiany nastawienia sporej części opinii publicznej w Niemczech wciąż działa silne lobby biznesowe, popierające uzależnienie energetyczno-surowcowe od Rosji. 

"Niemcy upadły. Ale na cztery łapy. Redaktora Wosia piękne sny o wielkości" [POLEMIKA]

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka