Pod koniec marca Donald Trump został formalnie postawiony w stan oskarżenia. Jak informował "New York Times", wielka ława przysięgłych postawiła mu zarzuty karne. Trump przekonuje, że jest niewinny, a akt oskarżenia ma charakter polityczny. Twierdzi również, że obecna sytuacja to ingerencja w prezydencką kampanię wyborczą 2024 roku.
Historyczne zdjęcie Trumpa z sali sądowej
Polityk został we wtorek doprowadzony do sądu w Nowym Jorku, gdzie usłyszał akt oskarżenia. Na sali sądowej nie wpuszczono operatorów kamer. To zdjęcie pojawiło się w mediach społecznościowych jako pierwsze z procesu Trumpa. Zrobił je na sali sądowej Seth Wenig dla Getty Images.
Wypowiedzi Trumpa na gorąco
- Nigdy nie myślałem, że coś takiego może stać się w Ameryce. Jedynym przestępstwem, jakie popełniłem to energiczna obrona naszego narodu przed tymi, którzy chcą go zniszczyć - komentował po opuszczaniu gmachu nowojorskiego sądu były prezydent Stanów Zjednoczonych, który wygłosił półgodzinne przemówienie.

Trump uważa się za prześladowanego przez siły radykalnej lewicy. Ocenia, że to celowy atak przed kampanią o prezydenturę w 2024 roku. - To potężna ingerencja wyborcza na niewidzianą w tym kraju skalę - grzmiał Trump. Jak argumentuje, jego prawnicy są zdumieni, że na podstawie tak wątłego materiału dowodowego, można było formalnie oskarżyć byłego przywódcę USA.
- Wszyscy mówią: "tam nic nie ma". To nawet nie są zarzuty. Przyszli do mnie i mówią, że tam nic nie ma, nawet nie ma mowy o tym, co zrobiłeś - relacjonował Trump. Oberwał od niego prokurator, prowadzący śledztwo - Alvin Bragg. Republikanin oskarżył go o puszczanie "nielegalnych przecieków" do prasy i stwierdził, że sam powinien zostać postawiony w stan oskarżenia. Zarzucał też stronniczość sędziemu, który prowadzi sprawę, twierdząc, że ma "nienawidzącą Trumpa żonę i rodzinę", natomiast jego córka pracowała na rzecz kampanii wyborczej wiceprezydent Kamali Harris.
Niejawne dokumenty, czeki i ciche pieniądze
Były prezydent komentował też inne postępowania, które toczą się w jego sprawie, w tym przetrzymywanie przez niego setek niejawnych dokumentów po opuszczeniu Białego Domu. Trump odpiera zarzuty, bo jego zdaniem miał pełne prawo zabrać ze sobą dokumenty, a samo wyniesienie ich z Białego Domu "automatycznie" je odtajniało.
Donald Trump usłyszał we wtorek 34 zarzuty fałszowania dokumentów biznesowych w związku z czekami, jakie wypisał swojemu prawnikowi Michaelowi Cohenowi, by zapłacił aktorce porno Stormy Daniels za jej milczenie na temat rzekomego romansu. Jak twierdzi prokuratura, Trump chciał ukryć w ten sposób przestępstwo, jakim miał być układ z wydawcą tabloidu "National Inquirer" zawarty w celu tuszowania potencjalnych skandali na jego temat w czasie kampanii wyborczej.
Zdj. Donald Trump przemawiał do swoich zwolenników na Florydzie. Fot. PAP/EPA
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (46)