Donald Tusk PAP/Paweł Topolski
Donald Tusk PAP/Paweł Topolski

„Tusk zwycięzcą konwencji. Opozycja ma jednak duży problem”

Redakcja Redakcja Na weekend Obserwuj temat Obserwuj notkę 114
Najlepsza była konwencja Koalicji Obywatelskiej. Wykonała ona dobry ruch, zbierając wszystkie punkty programowe w jeden pakiet. Nikt nie może powiedzieć, że KO nie ma programu. PiS wystąpił zdecydowanie bardziej defensywnie. Opozycja ma jednak problem. Konwencje wykazały, jak ogromne są różnice między KO, Lewicą i Trzecią Drogą. Trudno będzie przekonać wyborców, że tak różne ugrupowania mogą utworzyć rząd – mówi Salonowi 24 dr Andrzej Anusz, politolog, Uniwersytet Piłsudskiego.

W sobotę odbyły się konwencje partii startujących w wyborach parlamentarnych. Jak ocenia Pan propozycje, które zostały złożone?

Dr Andrzej Anusz:
Zaczynając konwencji Prawa i Sprawiedliwości, to prezes Jarosław Kaczyński przedstawił szereg tez, zarówno on, jak i premier Mateusz Morawiecki ostro krytykowali PO, ale w zasadzie jedynym konkretem od strony programowej były emerytury stażowe. Oczywiście to jest ukłon w stronę Solidarności, bo program negocjowano ze związkowcami od dłuższego czasu, ale czekano z ogłoszeniem tego na Konwencję.


Od strony symbolicznej prezes postawił tezę, że to jest taki symbolicznie rozumiany ukłon wobec Solidarności. Natomiast myślę, że jeśli PiS wygra kolejną kadencję, to będzie koniec spuścizny postkomunizmu w Polsce. To dość odważna, jednoznaczna teza i to wszystko. Myślę, że wszyscy oczekiwali, że padnie więcej propozycji. Z drugiej strony, PiS w ostatnich dniach przedstawił tzw. konkrety, stąd mniej projektów na samej konwencji.

Te tzw. konkrety PiS, czyli renowacje osiedli z wielkiej płyty, lepsze posiłki w szpitalach, półka lokalna w marketach i dofinansowanie wycieczek szkolnych budzą sprzeczne opinie. Według jednych nie są to tak spektakularne programy, jak np. 500+ itd. Inni przekonują, że to kwestie, które, choć nie są jakieś mega istotne, dotyczą tzw. zwykłych ludzi?

Bliżej mi raczej do pierwszej grupy. W tych zapowiedziach nie widać nowej jakości, przełamania w debacie publicznej. Natomiast faktycznie nowym elementem są te zapowiedziane podczas konwencji PiS emerytury stażowe. Z tym że to też nie jest tak bardzo rewolucyjna zmiana, jak 500 Plus.

Podczas konwencji nie przemawiał Zbigniew Ziobro, ale Paweł Kukiz. Czy to jakaś zmiana układu sił w Zjednoczonej Prawicy?

Obecność Pawła Kukiza rozpatrywałbym raczej w kontekście planowanego referendum. Kukiz przynajmniej dla części opinii publicznej zawsze tym zwolennikiem tych referendów, prowadzenia dnia referendalnego, w związku z tym myślę, że to jest taki ukłon w jego stronę, żeby on się mógł pokazać na tej konwencji. Rzeczywiście nie było Zbigniewa Ziobry, a także Adama Bielana, czy Marcina Ociepy, przedstawicieli tych mniejszych środowisk Zjednoczonej Prawicy. Tu akurat nie doszukiwałbym się sensacji. Myślę, że istotny był kontekst referendalny i dlatego to Paweł Kukiz otrzymał możliwość wystąpienia.

Podczas konwencji swoje założenia przedstawiła Koalicja Obywatelska. Zaproponowała między innymi podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy, podatek zapłacony dopiero po otrzymaniu środków z zapłaconej faktury, państwowe finansowanie in vitro, liberalizację aborcji, podwyżki dla nauczycieli, babciowe, likwidację funduszu kościelnego, podniesienie zasiłku pogrzebowego. Jak Pan ocenia te zapowiedzi ze strony największej partii opozycyjnej?

Większość tych zapowiedzi oczywiście już padała wcześniej, natomiast zebranie ich w jeden pakiet stanowi nową jakość. Robi ogromne wrażenie. W tej chwili KO może już mówić, że ma program, z którym idzie do wyborów. Posegregowanie tych różnych zapowiedzi, ułożenie tego w pewien zarys programowy jest bardzo ciekawym rozwiązaniem.


Moim zdaniem to jednak jest znaczący postęp w ramach prowadzenia kampanii wyborczej. Drugim, ciekawym elementem jest wyraźne postawienie na sprawę środków z KPO. Platforma tutaj dokonuje takiego pewnego zabiegu, moim zdaniem ciekawego. Zapowiada pewne podwyżki, a środki na ich sfinansowanie mają właśnie pochodzić z KPO. Trzecia kwestia to jednak bardzo mocne postawienie na rozliczenia, wymienienie konkretnych ludzi.

PO zapowiada postawienie przed Trybunałem Stanu polityków m.in. Andrzeja Dudy, Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Jacka Sasina, Zbigniewa Ziobro, Adama Glapińskiego, Macieja Świrskiego, Piotra Glińskiego.

Dawniej w kampanii wyborczej partie zapowiadały surowe kary, rozliczanie korupcji, dekomunizację, Tu jednak po raz pierwszy mamy wymienienie z nazwisk całej listy ludzi, których należy rozliczyć. Na czele z prezydentem Andrzejem Dudą. Tu kolejny ważny element. Tusk odszedł od retoryki sprzed kilku miesięcy, gdy mówił, że „jak wygramy, z prezydentem na pewno uda się dogadać”. Teraz stawia na konflikt i scenariusz polaryzacji. To może wywołać pewien niepokój ze strony innych ugrupowań opozycyjnych. Gdyż przy polaryzacji głosy będą dzielić się głównie na PiS i KO.

Trzecia Droga zapowiada postawienie na odnawialną energię. Czy akurat kwestie ekologii są tymi, które mogą przyciągnąć niezadowolonych wyborców PiS, po których sojusz PSL i Koalicji Polskiej miał kierować swój przekaz?

Na konwencji Trzeciej Drogi było kilka ciekawych zapowiedzi, nie tylko kwestie zielonej energii. Padły propozycje przywrócenia niedziel handlowych, propozycji dla przedsiębiorców, jako jedyne ugrupowanie Trzecia Droga zapowiedziała odejście od programu 800 plus, zastąpienie go obniżkami podatku PIT. Natomiast to, czy wyborcy odpowiedzą na ten program pozytywnie, ma kluczowe znaczenie. Bo brak Trzeciej Drogi w Sejmie oznacza trzecią kadencję rządu PiS. Natomiast ciekawe dla konwencji wszystkich ugrupowań, poza Lewicą, jest próba sięgnięcia po elektorat Konfederacji.


Koalicja Obywatelska mówi o zmianach w ZUS, Trzecia Droga o pakietach dla przedsiębiorców i handlowych niedzielach, a Jarosław Kaczyński wygłosił cały pean w obronie gotówki. Stwierdził, że gotówka to jest wolność człowieka. Więc mówił wręcz konfederackim językiem. Jak widać liderzy KO, Trzeciej Drogi i Zjednoczonej Prawicy poczuli słabość Konfederacji. I podjęli próbę spektakularnego wyrwania wyborców tego ugrupowania. Pytanie, jak to się przełoży na najbliższe sondaże.

Do Konfederacji odniosła się też Lewica, choć tu nie kusząc wyborców, ale ostro się od partii tej odcinając. Bardzo ostre wystąpienie przeciw Konfederatom i jakimkolwiek sojuszom ze skrajną prawicą wypowiedział się Adrian Zandberg. Drugim elementem konwencji Lewicy była propozycja 35-godzinnego tygodnia pracy?

Oczywiście dla części lewicowych wyborców to będzie dobry postulat. Jest pewna grupa, która jest skróceniem tygodnia pracy i prawami pracowniczymi zainteresowana. Zarówno to, jak i atak na Konfederację, to pewne pójście w kierunku skonsolidowania tego lewicowego elektoratu.

Czy po tych sobotnich konwencjach możemy stwierdzić, że ktoś zwiększył, bądź zmniejszył swoją szansę?

W sobotę mieliśmy kilka konwencji, w tym trzech ugrupowań opozycyjnych, które chcą przejąć władzę i współrządzić – Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi. I ewidentnie widać ogromne różnice, wręcz sprzeczności pomiędzy nimi. Z jednej strony Czarzasty mówi o 35-godzinnym tygodniu pracy, z drugiej strony Hołownia mówi, że jak ludzie chcą pracować w niedzielę, to niech pracują i zarabiają. Różnice między tymi trzema ugrupowaniami w paru miejscach naprawdę są bardzo widoczne. To kłóci się z przekazem, że w gruncie rzeczy więcej ich łączy, niż dzieli.


I teraz największym wyzwaniem opozycji będzie przekonanie wyborców, że pomimo różnic będą w stanie stworzyć po wyborach rząd. Najlepsza była konwencja Koalicji Obywatelskiej. Formacja ta wykonała dobry ruch, zbierając wszystkie punkty programowe w jeden pakiet. Nikt nie może powiedzieć, że KO nie ma programu. PiS wystąpił zdecydowanie bardziej defensywnie. Problem opozycji polega jednak na wspomnianych różnicach między KO, Lewicą i Trzecią Drogą. Trudno będzie przekonać wyborców, że tak różne ugrupowania mogą utworzyć rząd.


Czytaj także:

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj114 Obserwuj notkę

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo