Zajączkowska podróżowała pociągiem. Zwrócono jej uwagę
Zajączkowska przed kilkoma dniami musiała udać się do stolicy Małopolski, a więc znalazła się na pokładzie pociągu EIC. By w pełni skupić się podczas podróży wybrała siedzenia w "strefie ciszy". W pewnym momencie jednak jej komórka zaczęła hałasować, co zwróciło uwagę współpasażera.
– Jadę w wagonie ciszy do Krakowa. Zadzwoniła moja komórka. Siedzący niedaleko pan gruchnął tęgim głosem: "Pani chyba zapomniała, że jedzie w wagonie ciszy?" Przeprosiłam i wyszłam pospiesznie na korytarz – czytamy na jej facebookowym profilu.
Jak opisuje aktorka, za całą sytuację przeprosiła i w nadziei na spokojny przebieg reszty podróży wróciła po chwili na swoje miejsce.
Aktorka musiała zmienić miejsce z powodu mięsożernego
Tutaj jednak rozpoczął się jej koszmar. Wspomniany wcześniej współpasażer zaczął jeść posiłek, który niesamowicie obrzydził Zajączkowską. Artystka nazwała jedzenie mężczyzny "padliną" i zapewniła, że przez nieprzyjemne doznania zapachowe musiała zmienić miejsce.
– Po dwóch minutach wracam, a tu smród jak cholera. Pan od ciszy otworzył pojemnik z czymś, co postanowił zjeść. Na mój węch gustuje w padlinie. Przesiadłam się, nie ja jedna. A pan wsadził korki do uszu i pałaszuje wyglądając przez okno. Ale w ciszy. I samotności – zakończyła facebookowy wpis. I jak tu jeździć pociągami?
Salonik
Fot. Małgorzata Zajączkowska. Źródło: Facebook.com
Czytaj dalej:
- Kaczyński bije się w piersi. ZUS za wysoki, a NCBiR "finansował brudne interesy"
- Von der Leyen o "polskich obozach". Jest reakcja Sikorskiego: "Szkoda, że..."
- Wojsko i policja biorą udział w WOŚP. Ograniczono możliwość dodawania komentarzy




Komentarze
Pokaż komentarze (72)