Zrobiło się nieprzyjemnie po wizycie flipperki w „Pytaniu na Śniadanie”
O sprawie pisaliśmy kilka dni temu. W programie „Pytanie na Śniadanie” pojawiła się rozmowa poświęcona tzw. flippingowi. Jest to zjawisko polegające na możliwie najszybszym uzyskaniu zysku ze sprzedaży wcześniej zakupionego w atrakcyjnej cenie mieszkania. Flipperów oskarża się nie tylko o tanie kupno i drogą sprzedaż, ale także o „wykurzanie” lokatorów z przejętych mieszkań, na przykład przez radykalne podnoszenie czynszu.
Niektórzy komentatorzy po programie wskazywali również metody kojarzące się z najmniej chlubnymi kartami warszawskiej reprywatyzacji – np. odcinanie mediów lokatorom, uciążliwe wizyty nasłanych ludzi, dokwaterowywanie niechcianych i hałaśliwych lokatorów. Flipperzy mają także remontować mieszkania jak najtańszym kosztem, a mieszkania starają się pozyskać od starszych, często nieświadomych ich realnej wartości osób. To właśnie flipperzy korzystają z metody skupu na karteczki w skrzynkach na listy: „młode małżeństwo szuka mieszkania w tej okolicy”, „mniej zamożny student chciałby kupić mieszkanie”.
Katarzyna Dowbor: To przecież nie ja piszę scenariusz
Katarzyna Dowbor w rozmowie z Teleshow przedstawiła swoją ocenę sytuacji.
Ważne! Redakcja opatrzyła rozmowę następującym komentarzem: „Podczas autoryzacji wywiadu Katarzyna Dowbor dokonała zmian w treści, które zdaniem redakcji Wirtualnej Polski wykraczają poza dobre praktyki autoryzacji. W związku z tym publikujemy rozmowę ze wszystkimi poprawkami Dowbor o charakterze merytorycznym, przywracamy jednak również usunięte fragmenty wypowiedzi”.
Dowbor przyznała, że nie widzi w tym niczego nagannego; zaznaczyła, że nie miała wcześniej pojęcia, czym jest flipping.
– Powiem szczerze: kiedy dostałam do ręki scenariusz tamtego wydania programu, po raz pierwszy w życiu spotkałam się ze słowem „flipper”. Musiałam zacząć od tego, żeby sprawdzić w internecie, co ono w ogóle znaczy. To nie był mój pomysł, to przecież nie ja piszę scenariusz – wyjaśniała.
I dodała: „Proszę zwrócić uwagę na nasze miny - oboje z Filipem, który prowadził ze mną tę rozmowę, byliśmy w szoku. Byliśmy na nie i nie przyznawaliśmy racji naszej rozmówczyni. Ale z drugiej strony nie mogliśmy przecież powiedzieć »pani już dziękujemy« i wyprosić ją ze studia”.
"To przecież dokładnie tak, jak na rynku warzywnym"
Nie wiadomo, który z fragmentów był autoryzowany, a który padł w bezpośredniej rozmowie, ale Dowbor mówi jeszcze coś takiego: „Mam wrażenie, że trwająca obecnie burza wokół niej została wywołana trochę na siłę. Przecież ta rozmowa była przede wszystkim o zarabianiu pieniędzy w taki sposób, że kupuje się coś taniej, poprawia jakość tego czegoś i sprzedaje drożej. Trudno mieć za to do kogokolwiek pretensje. To przecież dokładnie tak, jak na rynku warzywnym, gdzie kupuje się tanio jakieś produkty, przetwarza je, a potem sprzedaje drożej. Co w tym złego? Tym bardziej, że przecież w tej rozmowie kilka razy powtórzyło się założenie, że wszystko musi się odbywać uczciwie. To jest w gruncie rzeczy praca, jak wiele innych, na dodatek ciężka praca”.
Na uwagę, że to m.in. przez flipperów mieszkania są dziś takie drogie, Dowbor odpowiedziała:
„Myślę, że to raczej naciągana teoria. Znacznie większą winę za taką sytuację ponosi władza - nieważne: ta czy poprzednia. Bo przez całe dekady nie potrafi w Polsce wprowadzić rozwiązań, które sprawiłyby, że mieszkań byłoby więcej, ich ceny nie byłyby na tak wysokim poziomie, a deweloperzy nie byliby królami rynku. Ale zgodzę się, że może nie powinno się reklamować takich ludzi. To dla nas ważna nauczka. Zdecydowanie powinniśmy w tym programie unikać takich sytuacji”.
KW
Źródło zdjęcia: Katarzyna Dowbor. Screen: X
- Tracimy pieniądze trzymając je na lokatach. Banki tną oprocentowanie
- Akcje Orlenu mocno w górę. Chwilę wcześniej odwołano Daniela Obajtka
- Nauczyciele niezadowoleni po rozmowach z Nowacką. Podwyżki będą jeszcze później
- Król Fryderyk X z wizytą w Polsce. Duńskie media zwracają uwagę na jedną ważną rzecz





Komentarze
Pokaż komentarze (13)