Kierwiński tłumaczy się ze spóźnionych alertów RCB
Szef MSWiA był pytany o poniedziałkowy komunikat RCB o silnym wietrze i burzach z opadami, który po południu został wysłany do mieszkańców województwa małopolskiego. Dziennikarze pytali, dlaczego został wysłany dopiero późnym popołudniem, gdy były informacje o ofiarach śmiertelnych tych huraganów. Zmarło pięć osób, w tym dwoje dzieci.
Największe porywy wiatru na południu Małopolski odnotowywano między godziną 11 a 14. Alert RCB mieszkańcy dostali na swoje telefony dopiero po godz. 16.00.
- RCB bazuje w tego typu działalności informacyjnej, informującej o niebezpieczeństwie na podstawie danych IMGW. Dane IMGW mówiły o pierwszym stopniu zagrożenia, które według procedur nie kwalifikuje się do tego, żeby jeszcze na tym etapie wysyłać smsy. Natomiast jak tylko, po interwencji RCB i małopolskiego centrum (zarządzania) kryzysowego, sytuacja została zidentyfikowana jako bardzo, bardzo poważna - SMS-y zostały wysłane na teren całej Małopolski - mówił Kierwiński.
Minister zapowiedział, że po rozmowie, którą odbył w poniedziałek z szefem RCB, przeprowadzony zostanie przegląd procedur na styku IMGW, RCB i wojewódzkich centrów zarządzania kryzysowego tak, żeby - jak podkreślił - "priorytetyzację prognoz pogodowych zbudować na nowo". Dodał, że być może obecne procedury wymagają zmian.
Będą nowe procedury dotyczące ostrzegania
„Weekendowe działania związane z wysyłką Alertu RCB realizowano zgodnie z obowiązującymi procedurami, a prognozy meteorologiczne nie stanowiły podstawy do wysłania Alertu RCB, w związku z potencjalnie niebezpiecznymi warunkami pogodowymi” – podało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
W komunikacie opublikowanym na stronie RCB wskazano, że na polecenie ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wspólnie z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej „przeanalizują zasady i procedury bezpieczeństwa w kontekście ekstremalnych warunków atmosferycznych”. „Celem jest opracowanie rekomendacji, które jeszcze bardziej zwiększą ochronę obywateli przed skutkami niesprzyjających warunków pogodowych. Analiza i ewentualne rekomendacje będą miały na celu zwiększenie efektywności systemu ostrzegania” – zapewniło Centrum.
Politycy PiS chcą odwołać wojewodę małopolskiego
Poseł i były wojewoda małopolski Łukasz Kmita (PiS) oraz poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) domagają się odwołanie wojewody małopolskiego Krzysztofa Klęczara w związku tragicznymi zdarzeniami w Zakopanem i Rabce. Zdaniem posłów doszło do zaniedbań przy informowaniu mieszkańców o zbliżającym się zagrożeniu.
- W związku z niewywiązywaniem się z obowiązków przez wojewodę małopolskiego Krzysztofa Klęczara, składamy wniosek o jego odwołanie z zajmowanej funkcji. Na tym stanowisku musi być osoba, która poważnie traktuje kwestie bezpieczeństwa w Małopolsce. Na tym stanowisku musi być osoba, która będzie dbała o bezpieczeństwo nie tylko mieszkańców, ale i turystów, a nie zajmowała się królikami czy się grillowaniem ze swoją rodziną – powiedział Kmita podczas wtorkowej konferencji prasowej w Krakowie, odnosząc się do postów Klęczara na jego profilu społecznościowym.
Kmita dodał, że w czasie ekstremalnych zdarzeń atmosferycznych wojewoda przekazał na swoim profilu społecznościowym, że „zamknął urząd, który powinien działać 24 godziny na dobę”.
- Wojewoda powinien stać na straży bezpieczeństwa Małopolan, powinien bezwzględnie informować mieszkańców różnymi kanałami o zagrożeniach. Będziemy żądali wyjaśnień, będziemy żądali, aby minister spraw wewnętrznych i administracji, ale także premier przekazał informacje, dlaczego mieszkańcy południa Polski nie otrzymali wcześniejszego zawiadomienia o możliwych zdarzeniach atmosferycznych. Dlaczego nie został zwołany sztab kryzysowy – podsumował poseł i kandydat na prezydenta Krakowa.
W poniedziałek w Małopolsce zginęło pięć osób w związku z huraganowym wiatrem. W Zakopanem prędkość wiatru przekraczała 100 km na godz. Gdy pięcioosobowa rodzina wychodziła z kościoła pw. NMP Nieustającej Pomocy, runęło na nich drzewo. 9-letniego chłopca nie udało się uratować. Na zakopiańskiej Olczy zginęła 23-latka, na której auto spadł konar. Z kolei w Rabce-Zdroju drzewo śmiertelnie przygniotło dwie kobiety (w wieku 44 i 69 lat) i 7-letnie dziecko. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności tych zdarzeń.
ja
Na zdjęciu: silny podmuch wiatru na zakopiańskiej Olczy powalił drzewo na samochód, którym jechała młoda kobieta. Fot. PAP/Grzegorz Momot
Czytaj także:



Komentarze
Pokaż komentarze (22)