fot. PAP/Maciej Kulczyński
fot. PAP/Maciej Kulczyński

Śląsk Wrocław wraca na fotel lidera. Cracovia biła głową w mur

Redakcja Redakcja Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Przynajmniej do sobotniego wieczora piłkarze Śląska Wrocław będą zajmowali pierwsze miejsce w tabeli ekstraklasy. W piątek pokonali u siebie Cracovię 4:0 w 32. kolejce. Mająca punkt mniej Jagiellonia Białystok w sobotę podejmie broniącą się przed spadkiem Koronę Kielce. Cracovia natomiast nadal nie może być pewna utrzymania w ekstraklasie.

Magiera musiał zweryfikować plany

Gole dla Śląska strzelili Bułgar Simeon Petrow, Hiszpan Erik Exposito, Piotr Samiec-Talar i debiutujący Mateusz Żukowski.

Trener Śląska Jacek Magiera przed meczem z Cracovią powiedział, iż spodziewa się, że to jego zespół będzie prowadził grę, bo krakowski zespół nie należy do tych lubiących posiadać piłkę. Nie minęło 120 sekund, a wszystkie założenia i plany z jednej, jak i z drugiej strony musiały zostać zmienione. Petr Schwarz dośrodkował z rzutu rożnego a w polu karnym najlepiej odnalazł się Simeon Petrow i było 1:0.

Kilka chwil później po ładnej dwójkowej akcji Erika Exposito z Piotrem Samcem-Talarem z narożnika pola karnego przymierzył ten drugi i pomylił się bardzo niewiele. Na tym poczynania ofensywne Śląska na długi minuty się zakończyły, bo wrocławianie się cofnęli na własną połowę i oddali piłkę rywalom.

Cracovia nie miała pomysłu

Cracovia miała optyczną przewagę, ale nie miała pomysłu, jak przedostać się pod bramkę gospodarzy. Groźnie właściwie zrobiło się tylko raz, kiedy do piłki w polu karnym próbował dojść Benjamin Kallman i zabrakło mu zaledwie kilku centymetrów.

Ponownie ciekawie zrobiło się dopiero tuż przed przerwą. Ponownie Exposito z Samcem-Talarem próbował rozegrać dwójkową akcję w polu karnym Cracovii. Przerwał ją Kamil Glik, ale tak pechowo, że zagrał do Hiszpana, a ten z kilku metrów trafił pod poprzeczkę.

Kilka chwil później po rzucie rożnym piłka tak pechowo odbiła się od jednego z zawodników gości, że poleciała w kierunku bramki, a tam stał Samiec-Talar i głową wepchnął ją do bramki. To był trzeci celny strzał Śląska w tym meczu i trzeci gol.

W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił i Śląsk cofnięty na własną połowę nadal czekał, co zrobi Cracovia, a ta bezradnie biła głową w mur. Goście nie tylko nie potrafili stworzyć sytuacji bramkowej, ale nie potrafili nawet przedostać się w pole karne wrocławian. „Pasy” pierwszy celny strzał oddały dopiero w 75 minucie.

Żukowski postawił kropkę

Kilka chwil wcześniej Śląsk powinien zamknąć już całkowicie mecz. Wrocławianie przejęli piłkę na połowie Cracovii i w idealnej sytuacji znalazł się Nahuel Leiva, ale uderzył mocno i wprost w bramkarza gości.

Cracovia nie zmieniła się do końca meczu i bezradnie próbowała szukać choćby honorowego gola. Zamiast jednak trafić do siatki, goście dali sobie strzelić kolejną bramkę. Po rzucie rożnym dla gości piłkę przejął Śląsk i wyprowadził kontratak. Właściwie zrobił to  debiutant Mateusz Żukowski, który z własnej połowy pomknął na bramkę rywali i płaskim strzałem ustalił wynik spotkania.

Jagiellonii powrót na fotel lidera da remis z Koroną. Białostoczanie mają bowiem lepszy od Śląska bilans meczów bezpośrednich.

W drugim piątkowym meczu zdegradowany już i zajmujący ostatnie miejsce w tabeli ŁKS Łódź przegrał na wyjeździe z Piastem Gliwice 0:4. Dwie bramki zdobył Hiszpan Jorge Felix, a po jednej Michael Ameyaw i Kamil Wilczek.

Więcej i tym meczu tutaj:

ja

Na zdjęciu zawodnicy Śląska Wrocław cieszą się z gola w meczu 32. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy z Cracovią, fot. PAP/Maciej Kulczyński

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport