Kolektyw Zaczyn zajmował cudze budynki
Członkowie kolektywu Zaczyn zajmowali poprzednio siedzibę starej piekarni na Kamionkowskiej 50. Kiedy zostali zmuszeni do jej opuszczenia, postanowili zająć pustostan na Miączyńskiej 5 na Wyględowie. Miało tu powstać sąsiedzkie centrum aktywizmu, przestrzeń artystyczna, a jednocześnie aktywiści chcieli zamanifestować swój sprzeciw wobec wysokich cen mieszkań w stolicy.
Budynek miał jednak swojego właściciela, który nie zgadzał się na jego zajęcie przez anarchistów z kolektywu Zaczyn i tego typu działania.
"Po zerwaniu kłódki i sforsowaniu drzwi osoby te zabarykadowały się w budynku. Nie zastosowały się do żądania administratora o opuszczenie budynku, w związku z tym konieczna była interwencja policji" - poinformowała policja w pierwszym komunikacie.
Dramatyczna walka o pustostan
Dalej rozpoczęła się walka funkcjonariuszy i aktywistów o pustostan. Dziesiątki funkcjonariuszy próbowali sforsować drzwi, a anarchiści krzyczeli: "Chcemy mediatora i prawniczkę!"
"Osoby, które się zabarykadowały nie chciały podjąć rozmów z policjantami z Zespołu Antykonfliktowego. Przy próbie otwarcia drzwi policjantów i strażaków zaatakowano niebezpiecznymi przedmiotami, gazem łzawiącym oraz wylewano na nich farbę i fekalia" - relacjonowała Policja Warszawa.
Z kolei anarchiści przedstawiali to tak: "Trwa brutalna ewakuakcja bez żadnego nakazu eksmisji. Osoby będące w środku zostały zagazowane, oddziały prewencji szykują się do szturmu. Nasza prawniczka nie jest dopuszczona do rozmów, pomimo upoważnienia" - informowano na Facebooku.
Policja zatrzymała 17 osób
Mimo że aktywiści apelowali o przybycie posiłków, ostatecznie interwencja policji zakończyła się zatrzymaniem 17 osób. "Przyjęto już od administratora budynku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na naruszenie miru (tj. art.193.kk). Czynności w toku" - informuje policja.
Poprzednia eksmisja Zaczynu również przebiegała burzliwie. Budynek piekarni został zajęty bez zgody właścicieli. Ci zwrócili się z wnioskiem o zgodę na wyburzenie, którą otrzymali. Póki w murach znajdowali się ludzie, przeprowadzenie tego rodzaju prac było niemożliwe. Przyjechał komornik, policja i anarchistów pod koniec lutego br. eksmitowano. W ich obronie próbowała interweniować posłanka Dorota Olko. Na Miączyńskiej pojawiły się te same problemy i anarchiści nie zagrzali tam długo miejsca.
ja
Na zdjęciu policjant przy budynku na Miączyńskiej 5, fot. Policja Warszawa
Czytaj także:






Komentarze
Pokaż komentarze (20)