fot. PAP/Piotr Nowak
fot. PAP/Piotr Nowak

Prezydent na Monte Cassino. "Polegli żołnierze wołają do Europy o odpowiedzialność"

Redakcja Redakcja Polityka historyczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 25
W sobotę mija 80. rocznica bitwy pod Monte Cassino. Poległym oddano hołd na polskiej nekropolii we Włoszech. - Z tego miejsca, polegli żołnierze wołają do Europy o odpowiedzialność, wołają: nie dopuście, aby rosyjski imperializm się rozlał - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości.

Papież Franciszek przekazał list z przesłaniem

Obchody 80. rocznicy bitwy na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino, których organizatorem był Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy wsparciu polskiej ambasady w Rzymie, rozpoczęła polowa msza św. oraz modlitwa duchownych innych wyznań.

- Polska w czasach pokoju, ale i realnego zagrożenia potrzebuje "religijnych i żołnierskich cnót". Europa byłaby znacznie bezpieczniejsza, gdyby "rządziły nią podobne dążenia i przekonania, którymi kierowali się żołnierze spod Monte Cassino". "Lekcja dana przez nich wciąż czeka na odrobienie" – podkreślił w homilii biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz.

Podczas uroczystości ks. ppłk. Marcin Janocha odczytał także list od papieża Franciszka. "To miejsce i ta uroczystość, upamiętniające wielką bitwę i bohaterów, którzy za Boga, Honor i Ojczyznę oddali swe młode życie, niech będą wołaniem słyszanym do krańców ziemi: Zaprzestańcie prowadzić wojny! Nigdy więcej szaleństwa wojny, agresji, nienawiści i pogardy dla drugiego człowieka. Niech zapanuje pokój" - zaapelował Ojciec Święty.


Po mszy odbyła się główna ceremonia w asyście kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego. W uroczystości wziął udział prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą, prezydent Włoch Sergio Mattarella, księżna Edynburga Zofia, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Lech Parell, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałkowie Senatu Rafał Grupiński i Macieja Żywno, wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela, ambasador Polski we Włoszech Anna Maria Anders, córka gen. Władysława Andersa, przedstawiciele najwyższych władz państwowych Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Australii, weterani 2. Korpusu Polskiego, przedstawiciele włoskich władz samorządowych, dyplomacji, kombatantów innych formacji wojskowych, duchowieństwa i harcerzy.

Weterani 2. Korpusu Polskiego, którzy oddali hołd swojemu dowódcy i poległym towarzyszom broni, obecnością na Monte Cassino po raz kolejny przypomnieli, że "ducha oddali Bogu, ciało ziemi włoskiej, a serce Polsce". Obecni byli: kpt. Władysław Dąbrowski, mjr Stosław Kowalski, Feliks Osiński, Józef Skrzynecki, kpt. dr Krzysztof Flizak, Stanisław Guścin.

Prezydent Duda przypomniał o rosyjskim imperializmie

Prezydent Duda podkreślił, że pod Monte Cassino polscy bohaterowie walczyli o to, aby "otworzyć drogę do wolności". Nawiązał w swoim przemówieniu do trwającej na Ukrainie wojny. Jak mówił, podobnie jak w 1939 r. jest to agresja rosyjska. Zwrócił przy tym uwagę, że wielu ludzi zapomniało, iż zaraz po hitlerowskich Niemcach, które napadły Polskę w 1939 r., Polskę napadła sowiecka Rosja. "Jako sojusznik Niemiec rozdarła Polskę na dwie części i to właśnie z tej sowieckiej okupacji szli żołnierze, którzy tutaj zginęli" – przypomniał.

"Oni przyszli z sowieckich łagrów, z zesłania, z dalekiej Syberii, z Kazachstanu, gdzie spędzili lata przy niewolniczej, katorżniczej pracy, z której zdołali się wyrwać dzięki porozumieniu z zachodnimi aliantami, bo potrzebny był żołnierz na froncie, a wielu z nich było wcześniej żołnierzami polskiej armii" - mówił Duda.

Podkreślił, że żołnierze w większości nie mogli wrócić do domu. "Mimo że skrwawili się na frontach II wojny światowej, mimo że wygrali pod Monte Casino, to ich bohaterstwo zostało pominięte przez sojuszników. Nie wzięli udziału w defiladzie zwycięstwa, odepchnięto ich, a Polskę oddano w ręce Sowietów i przez 40 lat była za żelazną kurtyną" – zaznaczył prezydent Duda.

Ocenił, że w 1939 r. Polska była słaba i nie zdołała się obronić, bo tym, "którzy wtedy władali Polską nie starczyło wyobraźni". "Dzisiaj musimy wyciągnąć z tego wnioski i to robimy" – zaznaczył, wymieniając m.in. modernizację armii czy obecność w sojuszach.

"Wierzę w to, że dzisiejsza Europa odrobiła tamtą lekcję i nie pozwoli więcej rosyjskiemu imperializmowi zagarniać krajów i niewolić ludzi, tak jak działo się to w przeszłości" - podkreślił prezydent.

Jak zaznaczył, rosyjski imperializm jest zawsze taki sam: zbrodniczy, okrutny, bezwzględny. Podkreślił, że ruski mir to nie jest rosyjska kultura, tylko brutalne władanie nad drugim człowiekiem, podporządkowanie sobie innych narodów, wysysanie z nich krwi, porywanie ich dzieci na wschód. "To jest rusyfikacja, brutalna siła, jaka jest stosowana wobec innych narodów, która ze współczesnymi standardami państw demokratycznych nie ma nic wspólnego" – powiedział prezydent.

"Z tego miejsca, polegli żołnierze wołają do Europy o odpowiedzialność. Wołają: nigdy więcej wojny, nie dopuście do niej, pomóżcie Ukraińcom zatrzymać Rosjan, nie dopuście do tego, aby rosyjski imperializm rozlał się na inne kraje Europy" – podkreślił Duda.


Symboliczne znaczenie Monte Cassino

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych powiedział, że "wspomnienie bitwy o Monte Cassino ma w polskiej pamięci miejsce szczególne". "Jest symbolem waleczności, skuteczności, kooperacji w ramach sił zbrojnych aliantów, i także szczęścia, które ostatecznie dopisało właśnie nam. To biało-czerwona flaga zatknięta została na ruinach klasztoru" – przypomniał Lech Parell. Dodał, że "mówiąc o Monte Cassino, mamy więc przed oczyma cały polski szlak bojowy i nasze niezwykle powikłane losy". "Mamy na myśli także zdobycie Ankony i wyzwolenie Bolonii. Zwycięstwa żołnierzy gen. Stanisława Maczka, udział w wyzwalaniu Belgii" - wymieniał. Zwrócił uwagę, że Monte Cassino to także symbol "wiecznej rozłąki z Ojczyzną, symbol polskiej emigracji". "Tu w tej ziemi zostało na zawsze 924 naszych rodaków" – dodał.

Szef UdSKiOR przywitał także przybyłych na uroczystość weteranów i przybliżył ich życiorysy. Przypomniał, że w ostatnim roku na wieczną wartę odeszli: Czesław Balec, por. Antoni Grudzień, Leon Piesowocki, mjr Otton Hulacki, ppłk Zbigniew Gondek, por. Witold Szmidt.

Anna Maria Anders, córka gen. Andersa, która jest obecnie ambasadorem Polski we Włoszech, w imieniu weteranów i ich rodzin dziękowała wszystkim za przybycie na uroczystość. "Generał Anders uratował przeszło 120 tys. ludzi, wyprowadzając ich z Rosji" - powiedziała. Zaapelowała o to, żeby "trzymać się razem". "Mój ojciec mawiał: odrzućmy wszystko, co nas dzieli, a bierzmy wszystko, co nas łączy w walce o wolną i niepodległą Polskę" - zaznaczyła.

Ambasador zwróciła uwagę, że my tę wolną i niepodległą Polskę mamy, "ale znowu cień Rosji padł na świat". "Okazało się, że wolność nie jest gwarantowana, bo widzimy, co się dzieje teraz na Ukrainie. Dlatego musimy codziennie szanować naszą wolność, szanować naszą demokrację i co najważniejsze trzymać się razem, ponad podziałami" - powiedziała ambasador Anders.

Podczas ceremonii odczytano apel poległych, wybrzmiał także utwór "Czerwone maki na Monte Cassino".

ja

Na zdjęciu prezydent RP Andrzej Duda przemawia podczas uroczystości na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino, fot. PAP/Piotr Nowak

Czytaj także:

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka