Radosław Sikorski (C) z Michałem Szczerbą (L). Fot. PAP/Szymon Pulcyn
Radosław Sikorski (C) z Michałem Szczerbą (L). Fot. PAP/Szymon Pulcyn

Radosław Sikorski o kobietach i dzieciach wśród imigrantów: Na wojnie są ofiary

Redakcja Redakcja Imigranci Obserwuj temat Obserwuj notkę 23
W ostatnich miesiącach zdecydowanie zmienia się narracja Koalicji Obywatelskiej dotycząca sytuacji na polsko-białoruskiej granicy i kryzysu imigracyjnego. Od niemal bezkrytycznej życzliwości do imigrantów i głośnych gestów przy granicy, w wykonaniu polityków KO, rządząca dziś partia przeszła do ostrej, wojennej wręcz retoryki. Właśnie udowodnił to ostatnio szef MSZ Radosław Sikorski.

"Są granice i mamy prawo je chronić"

Sam jestem uchodźcą, mam sympatię do ludzi, którzy szukają swojego miejsca na świecie, ale nie ma prawa do tego, żeby zamieszkiwać tam, gdzie się chce. Są granice i mamy prawo je chronić — mówił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas konferencji prasowej w Białymstoku o sytuacji na wschodniej granicy Polski. 

Dopytywany o sytuację ludzi na granicy polsko-białoruskiej, w szczególności kobiet ciężarnych i dzieci, powiedział, że odpowiedzialność za ich los leży po stronie białoruskiej, a w sytuacji wojennej pojawiają się niestety „niewinne ofiary”.

Szef polskiego MSZ podkreślił, że „jesteśmy świadkami ataku hybrydowego przeciwko Polsce”. — Są cyberataki, szpiegowanie, jest wykorzystywanie ludzi na granicy — mówił polityk. 

Należy przypomnieć, że jeszcze w zeszłym roku politycy Koalicji Obywatelskiej bagatelizowali lub podważali nie tylko sens istnienia zapory na granicy z Białorusią, ale nie traktowali serio doniesień o operacji „Śluza” i wykorzystywaniu imigrantów w wojnie hybrydowej przeciw Polsce. Dziś dowiadujemy się, że prominentni politycy KO „nie klaskali” na filmie „Zielona granica” Agnieszki Holland.


Przejście graniczne z Białorusią w Bobrownikach  

Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że sytuacja w relacjach z Białorusią nie pozwala na otwarcie przejścia granicznego w Bobrownikach (Podlaskie). – Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie – mówił minister w poniedziałek w Białymstoku. Zwracał uwagę, jak wiele działań przeciwko Polsce obejmuje wojna hybrydowa.

– Też bym chciał, żeby ta granica była w zupełnie innym stanie – podkreślił minister. Przypomniał, że w przeszłości Polska miała podpisaną z Białorusią umowę o małym ruchu granicznym, która ostatecznie nie weszła w życie (po stronie polskiej procedura się zakończyła, ale Białoruś jej nie dopełniła po swojej stronie).

Sikorski przyznał, że było to „w innych czasach, gdy liczba więźniów politycznych w Białorusi spadała, a nie rosła”. – Teraz na Białorusi mamy do czynienia z największymi represjami w historii tamtego reżimu. Więc niestety, bardzo mi przykro, bo też bym chciał, żeby nasi przedsiębiorcy mogli prowadzić normalną działalność, ale to Łukaszenka z Putinem są na wojnie hybrydowej z Europą, nie na odwrót – podkreślił.

24 maja podczas spotkania z mieszkańcami Białegostoku premier Donald Tusk mówił, że będzie analizował, czy możliwe jest ponowne otwarcie przejścia w Bobrownikach; to drogowe przejście z Białorusią, zamknięte od lutego 2023 roku w związku z kryzysem migracyjnym. Chodziło o pomoc środowiskom gospodarczym, zwłaszcza w Podlaskiem. – Ale od razu zastrzegam: ja nie podejmę tej decyzji, jeśli dowództwo wojskowe i straży granicznej będzie miało jednoznacznie negatywną opinię, że to może wpłynąć negatywnie na nasze bezpieczeństwo – mówił wtedy premier.


Co ze strefą buforową przy polskiej granicy z Białorusią?

Minister Sikorski pytany w Białymstoku o rządowe plany utworzenia tzw. strefy buforowej przy części granicy z Białorusią w Podlaskiem mówił, że pytanie o to, czy taka strefa jest potrzebna, powinno być skierowane do MSWiA i do Straży Granicznej. – Niewątpliwie jesteśmy celem operacji hybrydowej, to jest naprawdę coś, co się zmieniło w ostatnich kilku miesiącach – mówił Radosław Sikorski. 

– Wiemy, kto za tą operacją stoi i wiemy jaki jest jej cel. Celem jest pokazanie całej Europie, że zewnętrzna granica UE nie jest kontrolowana po to, żeby wywołać efekt polityczny - wzmocnić skrajną prawicę, która obiecuje, że Unię Europejską rozwali od środka. Do tego nie wolno nam dopuścić – powiedział szef MSZ.


"Nie ma prawa ludzkiego do zamieszkania gdzie się chce"

Pytany o kryzys humanitarny związany z nielegalną migracją z Białorusi do Polski zastrzegł, że „nie ma prawa ludzkiego do zamieszkania gdzie się chce”. – Bo gdyby tak było, niepotrzebne byłyby wizy, paszporty, straże graniczne i tak dalej. Państwa, albo grupy państw, tak jak UE, mają prawo do kontrolowania granicy – mówił Sikorski.

– Oczywiście chcemy, aby to się działo w jak najbardziej humanitarny sposób. Jak rozumiem, w nowym pakcie migracyjnym, który jeszcze nie wszedł w życie jest wizja tego, że mają być miejsca, w których można szybko rozważyć te wnioski o ochronę (międzynarodową). I takiemu, proszącemu o ochronę, powiedzieć bardzo szybko: albo ma nadzieję i wjeżdża, albo nie ma nadziei i jest odsyłany do swojego kraju pochodzenia – dodał Sikorski.

Jak zaznaczył, kobiety i dzieci, które są po białoruskiej stronie zapory na granicy i próbują dostać się do Polski, są „ofiarami Łukaszenki i Putina”. – Co z nimi zrobić? To jest bardzo dobre pytanie do Łukaszenki i Putina, to oni im dali wizy – dodał Sikorski. Powtórzył, że Polska jest przedmiotem największego od kilkudziesięciu lat ataku hybrydowego. – Są podpalenia, ataki cybernetyczne, szpiegowanie. Niestety, jak to na wojnie bywa, niewinne ofiary czasami są niewinnymi ofiarami – powiedział szef MSZ.

Będzie akcja informacyjna do krajów imigrantów

W oparciu o materiały Straży Granicznej i wojska zabezpieczających granicę z Białorusią przygotowana zostanie akcja informacyjna skierowana do krajów, z których pochodzą migranci próbujący nielegalnie przekroczyć tę granicę - poinformował Radosław Sikorski.

Akcja ma zniechęcać potencjalnych migrantów do podejmowania prób nielegalnego przekraczania granicy. Jak mówił Sikorski, chodzi o stworzenie w MSZ - na podstawie materiałów MSWiA i wojska - „wersji tego, co się dzieje na granicy, dla zagranicy”.

– Tak, aby ludzie nie byli przez Rosjan, czy Białorusinów oszukiwani – podkreślił Sikorski. Zwracał uwagę, że spośród osób zatrzymywanych w ostatnim czasie podczas prób nielegalnego przekraczania granicy z Białorusi do Polski 90 proc. to osoby z rosyjskimi wizami, a Białoruś w ogóle zniosła obowiązek wizowy dla obywateli niektórych państw.

– Po to, żeby zachęcić tych biednych ludzi, w krajach zagrożenia migracyjnego, do tego, żeby próbowali swojego szczęścia. Bo są wprowadzani w błąd, że tu sobie można przejść jak się chce. Nie można przejść. Będziemy pokazywali, że granica jest chroniona, mamy nadzieję, że to przekona tych ludzi, aby się sami nie narażali i nie oddawali się do dyspozycji przemytników i KGB i GRU – powiedział minister.

Wyraził nadzieję, że takie działania - jak to ujął - „zmniejszą efekt podażowy”. Zapowiedział, że akcja będzie skierowana do obywateli tych państw za pośrednictwem polskich placówek dyplomatycznych; głównie będą to nagrania. – Będą zdjęcia tych Rosomaków na granicy, tych skutecznych interwencji polskiej Straży Granicznej, patroli wojskowych – wyjaśnił szef polskiego MSZ.

KW

Źródło zdjęcia: Radosław Sikorski (C) z Michałem Szczerbą (L). Fot. PAP/Szymon Pulcyn

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj23 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka