Wrócił strach przed inflacją. Najwięcej obaw mają seniorzy

Redakcja Redakcja Inflacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 20
Rozpędzająca się inflacja niepokoi Polaków. Blisko 60 proc. klientów obawia się, że ceny w sklepach nadal będą rosły. Największe obawy mają seniorzy i mieszkańcy małych miejscowości.

Według najnowszego badania UCE RESEARCH i Grupy Offerista aż 59,9 proc. Polaków obawia się, że w najbliższym czasie ceny w sklepach nadal będą rosły. Zdaniem ekspertów to wysoki odsetek, chociaż rok temu, podczas szalejącej inflacji, jeszcze więcej osób wyrażało taką obawę.

Polacy wciąż boją się wzrostu cen, bo ubiegły rok był trudny, a ceny faktycznie wciąż rosną. Do tego od 2-3 miesięcy widać również wzrost dynamiki podwyżek. Oznacza to, że odwraca się tendencja spadkowa i obawy są uzasadnione. Autorzy raportu przewidują, że ceny w sklepach nadal będą rosły, bo powrócił 5 proc. VAT na żywność. Wkrótce zostaną też odmrożone opłaty za gaz. To wszystko potęguje strach. 


Żywność, gaz, prąd

- W mojej ocenie, codzienne zakupy mogą zdrożeć o kilka procent, tyle że już teraz są drogie w stosunku do przeciętnych zarobków. Ostatecznie ceny towarów na sklepowych półkach zależeć będą od tego, jak do rosnących kosztów prowadzenia działalności podejdą producenci i sieci handlowe. Moim zdaniem, na pewno będą chcieli przerzuć je na konsumentów, ale będą to robić bardzo ostrożnie, żeby nie zachwiać popytem - prognozuje Robert Biegaj, współautor badania i ekspert rynku.

Z kolei 28,7 proc. klientów konsumentów uważa, że ceny w sklepach w najbliższym czasie nie będą rosły. Zdaniem analityków to osoby, które nie zauważają tendencji rynkowych albo nie zwracają na nie odpowiedniej uwagi. W dużej części widzą one szanse na poprawę sytuacji po zmianie władzy i wierzą w to, że dalszy scenariusz podnoszenia cen nie będzie miał w ogóle miejsca. Natomiast 11,4 proc. badanych nie ma wyrobionej opinii na temat wzrostu cen. 


Najwięcej obaw mają osoby powyżej 65. roku życia

Eksperci przypuszczają, że to osoby, które dość rzadko samodzielnie robią zakupy do swoich domów bądź zupełnie nie zwracają uwagi na ceny, bo zwyczajnie nie muszą tego robić. Dlatego też nie mają własnych obserwacji. Wśród osób, które obawiają się dalszego wzrostu cen w najbliższym czasie, dominują konsumenci mający ponad 65 lat i od 45 do 54 lat. Przeważnie tak myślą kobiety. Głównie są to osoby zarabiające poniżej średniej krajowej i mieszkańcy miast liczących od 100 tys. do 199 tys. osób, wsi i małych miejscowości.

- To, że największe obawy mają seniorzy, wcale nie powinno dziwić, ponieważ jest to najsłabiej sytuowana finansowo grupa społeczna w Polsce. Do tego za poprzednich rządów była często mocno premiowana różnego rodzaju dodatkami i bonusami. Obecna władza dużo ostrożniej podchodzi do tej kwestii i to potęguje lęki starszych osób. Z kolei Polacy zarabiający poniżej średniej krajowej i mieszkańcy małych miast oraz wsi, każdą, nawet najmniejszą podwyżkę w sklepie mogą naprawdę mocno odczuwać. Ponadto ta grupa społeczna raczej szybko się nie wzbogaci – wyjaśnia Robert Biegaj.

Wśród tych, którzy nie spodziewają się dalszego wzrostu cen, przeważają klienci w wieku 25-34 lat oraz 18-24 lat. Najczęściej zarabiają powyżej średniej krajowej i mieszkają w miastach liczących od 200 tys. do 499 tys. ludności bądź w większych.

- Najmłodsi dorośli z reguły nie robią dużych zakupów do swoich domów, więc ich ogląd sytuacji nie odzwierciedla rzeczywistości. Widać też, że brak obaw o wzrost cen w sklepach wyrażają osoby raczej dobrze sytuowane. Mogą one nie zwracać uwagi na podwyżki, tym bardziej że rok do roku inflacja mocno spadła i taki komunikat głębiej zatrzymał się w ich świadomości. Ponadto można zauważyć, że w dużych miastach jest mniej niepokoju. To wynika z tego, że tam zarabia się więcej niż w średnich i małych miejscowościach – podsumowuje Robert Biegaj.


Tomasz Wypych

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj20 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka