Prokuratura wszczęła śledztwo po śmierci Smoktunowicza
9 września partnerka Roberta Smoktunowicza, Marzena Gajewska zamieściła na Facebooku wpis, w którym poinformowała o śmierci byłego senatora. Śmierć 62-letniego polityka była dla wielu szokiem, Smoktunowicz nie chorował na nic przewlekle.
Pogrzeb Roberta Smoktunowicza odbył się 18 września w kościele pw. św. Jozafata przy ul. Powązkowskiej w Warszawie. Urna z prochami zmarłego polityka spoczęła w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Powązkowskim.
Jak się okazuje, bliscy byłego senatora zgłosili się do prokuratury, by zbadała okoliczności śmierci Smoktunowicza. Śledztwo w sprawie "nieumyślnego spowodowania śmierci" prowadzi Prokuratura Warszawa-Żoliborz. Na wniosek rodziny przeprowadzono sekcję zwłok.
- Rzeczywiście prowadzimy postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Osoby najbliższe z kręgu denata złożyły zawiadomienie dotyczące zabezpieczenia ciała i przeprowadzenia sekcji zwłok. Ta sekcja została zlecona i przeprowadzona, ale na szczegółowe wyniki trzeba będzie poczekać nawet do trzech miesięcy. Wstępnie mogę powiedzieć, że nie było wskazania, by do śmierci doszło w wyniku działania osób trzecich. [...] Śledztwo w tym kierunku to standardowa procedura i kwalifikacja, gdy pojawia się tego typu prośba o jego przeprowadzenie. Teraz będziemy ustalać szczegóły w tej sprawie — powiedział w rozmowie z "Super Expresem" prokurator Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Konflikt partnerki Smoktunowicza z jego dziećmi
Robert Smoktunowicz był znanym adwokatem oraz przez wiele lat senatorem PO. Prywatnie związany był z Hanną Lis, następnie z modelką Zofią Ragankiewicz, z którą miał dwoje dzieci Aleksandrę i Adama. Ostatnią partnerką polityka była Marzena Gajewska. "Fakt" opisywał, że kobieta oraz dorosłe dzieci zmarłego są ze sobą skonfliktowani. Z kolei brat Roberta Grzegorz Adam Smoktunowicz i Marzena Gajewska po śmierci polityka pisali sobie nawzajem uszczypliwe komentarze w mediach społecznościowych.
Niedługo po pogrzebie Marzena Gajewska na Facebooku zamieściła relację wideo, jak twierdzi z "wrogiego najścia" córki Smoktunowicza Aleksandry na dom, w którym mieszkała z byłym senatorem. Robert Smoktunowicz najprawdopodobniej nie pozostawił testamentu, a więc wszystko dziedziczą po nim dzieci.
Pełnomocniczka spadkobierców Roberta Smoktunowicza, czyli jego dzieci: Aleksandry i Adama Smoktunowiczów, mec. Anna Patocka-Sekulska potwierdziła, że zostało już przeprowadzone stwierdzenie nabycia spadku — poświadczenie dziedziczenia.
- Mieliśmy informację, że prawdopodobnie został naruszony sejf i że konkubina rozdaje ruchomości, które są w domu zmarłego. Ona nie ma prawa dysponowania nimi, tak jak nie ma prawa na przykład do przeglądania żadnych dokumentów. A to niestety robi, co dzisiaj byliśmy świadkiem na własne oczy. Pan Smoktunowicz był adwokatem. Po dokumenty przyjedzie wyznaczony przedstawiciel Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Natomiast konkubina nie ma żadnego prawa do tego, żeby się tym zajmować — wyjaśnia prawniczka dzieci Smoktunowicza, mec. Anna Patocka-Sekulska w rozmowie z "Faktem".
Gajewska na nagraniu, które zamieściła w sieci twierdzi, że sejf został nienaruszony. W środę poinformowała, że "właśnie zakończył się odbiór całości dokumentacji adwokackiej i prawnej z miejsca ostatniego adresu Kancelarii Adwokackiej Roberta Smoktunowicza w związku z jej likwidacją".
Zgodnie z prawem Gajewska może w domu Smoktunowicza mieszkać przez trzy miesiące od jego śmierci, czyli do 9 grudnia. Potem musi się wyprowadzić, na co najprawdopodobniej nie ma ochoty.
ja






Komentarze
Pokaż komentarze (6)