na zdjęciu: Duński minister obrony Troels Lund Poulsen (P) oraz szef obrony Michael Wiggers Hyldgaard (L) podczas krótkiego spotkania z mediami przed Ministerstwem Obrony w Kopenhadze, Dania, 14 stycznia 2026 r. fot. PAP/EPA/SEBASTIAN ELIAS UTH
na zdjęciu: Duński minister obrony Troels Lund Poulsen (P) oraz szef obrony Michael Wiggers Hyldgaard (L) podczas krótkiego spotkania z mediami przed Ministerstwem Obrony w Kopenhadze, Dania, 14 stycznia 2026 r. fot. PAP/EPA/SEBASTIAN ELIAS UTH

Napięcie wokół Grenlandii rośnie. Nie tylko Dania wysyła tam wojsko

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 42
Grenlandia – strategiczna wyspa na styku Europy i Ameryki Północnej – znalazła się w centrum rosnącego napięcia militarnego i politycznego. Władze Danii potwierdziły wysłanie na wyspę tzw. wysuniętego dowództwa wojskowego, które ma przygotować grunt pod wzmocnienie obecności militarnej – zarówno duńskiej, jak i sojuszniczej. W ślad za Kopenhagą na Grenlandię kierują się także żołnierze ze Szwecji, Norwegii i Niemiec, co wyraźnie pokazuje, że Arktyka przestaje być peryferyjnym teatrem bezpieczeństwa.

Arktyka znów staje się polem geopolitycznej gry

Informację o działaniach Danii podał publiczny nadawca DR, publikując zdjęcia duńskiego samolotu patrolowego Challenger na lotnisku w Nuuk. Według źródeł stacji zadaniem wysuniętego dowództwa jest przygotowanie infrastruktury i koordynacja logistyki przed ewentualnym przyjęciem głównych sił.

Duńskie media zwracają uwagę, że decyzja o wzmocnieniu Grenlandii zapada w momencie, gdy znaczna część duńskich sił zbrojnych – w tym jednostki bojowe – jest już zaangażowana w obronę regionu Morza Bałtyckiego. Mimo to rząd w Kopenhadze uznał, że sytuacja na północy wymaga dodatkowych działań.


Szef resortu obrony Troels Lund Poulsen mówił wprost o potrzebie zwiększenia obecności wojskowej na wyspie, nie tylko siłami Danii, lecz także przy udziale państw sojuszniczych. Obecnie na Grenlandii stacjonuje około 250–300 duńskich żołnierzy podlegających Dowództwu Arktycznemu w Nuuk. Wśród nich znajduje się m.in. legendarny Patrol Syriusz – elitarna jednostka operująca przy użyciu psich zaprzęgów, przystosowana do ekstremalnych warunków arktycznych.

Szwecja także wysyła wojsko na Grenlandię

W środę udział Szwecji potwierdził premier Ulf Kristersson. Jak poinformował, kilku oficerów szwedzkich sił zbrojnych przybywa na Grenlandię jako część międzynarodowej grupy oficerów z państw sojuszniczych. Ich zadaniem jest przygotowanie kolejnych działań w ramach duńskich ćwiczeń Operation Arctic Endurance.

To pierwszy tak wyraźny sygnał, że państwa nordyckie zaczynają traktować Grenlandię jako wspólną odpowiedzialność w ramach struktur NATO. Duńskie i grenlandzkie ministerstwa oficjalnie potwierdziły, że zwiększona obecność wojskowa realizowana jest właśnie poprzez ćwiczenia prowadzone w ścisłej współpracy z sojusznikami.

Niemcy i Norwegowie także ruszają na Grenlandię

Jeszcze tego samego dnia pod wieczór o wysłaniu żołnierzy poinformowała także Norwegia, choć warto zaznaczyć, że nie chodzi o działania zbrojne czy obronne. Minister obrony Norwegii Tore A. Sandvik powiedział dziennikowi „VG”, że na duńską wyspę zostanie wysłanych dwóch żołnierzy norweskich sił zbrojnych. Wojskowi mają zorientować się w sprawie ewentualnej współpracy na Grenlandii z sojusznikami.

Dokładnie z takim samym celem, czyli misją rozpoznawczą pojadą na Grenlandię niemieccy żołnierze, choć już w nieco większym składzie. Rzecznik niemieckiego rządu poinformował dziennik „Bild”, że Niemcy wyślą w czwartek na Grenlandię kilkunastu żołnierzy Bundeswehry.

Cień USA i powrót Donalda Trumpa

Tłem dla tych decyzji pozostaje presja ze strony Stanów Zjednoczonych. Administracja Donald Trump od dawna podnosi argument, że Dania nie zapewnia Grenlandii wystarczającego poziomu bezpieczeństwa. Trump wielokrotnie sugerował, że przejęcie wyspy przez USA byłoby uzasadnione strategicznie, a w przeszłości kpił nawet z duńskich inwestycji w arktyczne patrole z użyciem psów.

Na początku 2026 roku konflikt o Grenlandię znów wyraźnie się zaostrzył, gdy Trump ponownie stwierdził, że wyspa jest kluczowa dla bezpieczeństwa USA. W środę w Waszyngtonie doszło do spotkania delegacji duńsko-grenlandzkiej z amerykańskim sekretarzem stanu oraz wiceprezydentem J.D. Vance. Według medialnych doniesień przedstawiciele Kopenhagi i Nuuk mieli jasno zadeklarować, że Grenlandia nie jest na sprzedaż i pozostanie częścią Danii.


UE rozważa klauzulę wzajemnej obrony

Sprawa Grenlandii zaczyna też rezonować w Unii Europejskiej. Media amerykańskie informują, że państwa UE rozważają możliwość uruchomienia art. 42.7 Traktatu o UE, czyli klauzuli wzajemnej obrony. Taki krok mógłby otworzyć drogę do rozmieszczenia europejskich wojsk na wyspie – o ile Dania formalnie zwróciłaby się o wsparcie.

Choć Grenlandia opuściła w 1985 roku Europejską Wspólnotę Gospodarczą, jej mieszkańcy pozostają obywatelami UE dzięki duńskiemu obywatelstwu, a sama wyspa ma status terytorium zamorskiego powiązanego z Unią. To sprawia, że ewentualne decyzje o obronie Grenlandii miałyby nie tylko wymiar militarny, lecz także polityczny i prawny.

Wysyłanie wojsk przez Danię i Szwecję pokazuje jedno: Arktyka przestała być odległym marginesem światowej polityki. Grenlandia coraz wyraźniej staje się jednym z kluczowych punktów globalnej rywalizacji o bezpieczeństwo i wpływy.


na zdjęciu: Duński minister obrony Troels Lund Poulsen (P) oraz szef obrony Michael Wiggers Hyldgaard (L) podczas krótkiego spotkania z mediami przed Ministerstwem Obrony w Kopenhadze, Dania, 14 stycznia 2026 r. fot. PAP/EPA/SEBASTIAN ELIAS UTH

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj42 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka