W Dzienniku Ustaw zamieszczono kilka dni temu rozporządzenie ministra zdrowia z 15 stycznia, które umożliwi tworzenie punktów porodowych zamiast zamykanych oddziałów położniczych. W praktyce od 31 stycznia część kobiet będzie musiała rodzić m.in. na SOR-ach.
Zmiany mają być odpowiedzią na coraz większe problemy z dostępnością porodówek w Polsce oraz spadającą liczbę łóżek na oddziałach położniczych i neonatologicznych.
"Pokój narodzin" zamiast porodówki
Jak wyjaśniał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, nowe regulacje w teorii mają zapobiec sytuacjom, w których kobiety w zaawansowanej fazie porodu trafiają na szpitalne oddziały ratunkowe.
— Polki nie będą rodzić na SOR-ach. Każda ciężarna ma urodzić w szpitalu, w którym jest oddział położniczy, nie na SOR-ze — zapewniał wiceminister. Jednak według nowych przepisów, każdy szpital może udostępnić swój oddział SOR po uzyskaniu pozytywnej opinii konsultantów wojewódzkich. W dobie zamykanych oddziałów z powodu braku narodzin, będzie to oszczędność dla zadłużonych placówek. Jako pierwszy - o czym niżej - na taki krok zdecydował się szpital w Leżajsku.
Jeżeli transport do szpitala z porodówką nie będzie możliwy z powodu zaawansowania porodu, rozwiązanie ciąży odbędzie się w specjalnie przygotowanym "pokoju narodzin”. Pomieszczenie to ma być wyposażone na poziomie sali porodowej, a poród będzie odbierany przez wykwalifikowaną położną.
Specjalne wymogi dla porodu na SOR-ach
Nowe przepisy precyzyjnie określają warunki, jakie muszą spełnić placówki pozbawione porodówek. W szpitalu z izbą przyjęć lub SOR-em musi zostać wydzielone co najmniej jedno pomieszczenie przeznaczone do opieki nad rodzącą, wyposażone w węzeł higieniczno-sanitarny oraz bidet.
Obowiązkowe wyposażenie obejmuje m.in. aparat KTG, łóżko porodowe, stanowisko do resuscytacji noworodka oraz inkubator do podstawowej opieki. Przez całą dobę dyżurować musi co najmniej jedna położna po szkoleniu z zakresu resuscytacji noworodków, odpowiedzialna za ocenę stanu zdrowia ciężarnych i rodzących.
Szpitale objęte nowymi regulacjami będą także zobowiązane do zapewnienia całodobowego transportu dla kobiet w ciąży, rodzących, kobiet w połogu oraz noworodków. Pojazdy muszą być wyposażone w zestaw porodowy, sprzęt do nieinwazyjnego wspomagania oddychania oraz ręczny respirator dla noworodków. W przypadku wcześniaków lub dzieci z objawami niewydolności oddechowej transport ma realizować zespół sanitarny typu "N”. Dodatkowym wymogiem jest prowadzenie poradni ginekologiczno-położniczej od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 18.
Zamykanie porodówek i dramatyczne dane demograficzne
Wprowadzenie nowych zasad ma związek z postępującym ograniczaniem infrastruktury położniczej. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 roku liczba łóżek na oddziałach ginekologiczno-położniczych spadła o 585, czyli o 4,3 procent. Był to największy ubytek łóżek w polskich szpitalach. Na oddziałach neonatologicznych ubyło 363 łóżka, co oznacza spadek o 5 procent.
Jednocześnie system ochrony zdrowia mierzy się z rekordowo niską liczbą urodzeń. W 2024 roku w Polsce urodziło się niespełna 252 tysiące dzieci. Dla porównania w 2023 roku było to 272 tysiące, a w 2022 roku – 305 tysięcy. W latach osiemdziesiątych, podczas ostatniego wyżu demograficznego, rocznie rodziło się ponad 700 tysięcy dzieci.
Spadek liczby porodów odnotowano we wszystkich województwach. Najmniejszy w województwie warmińsko-mazurskim (4,6 proc.), a największy w województwie opolskim, gdzie sięgnął 12,2 procent.
Szpital w Leżajsku był pierwszy w Polsce
- Jeżeli mamy problem, to musimy go rozwiązać. Bo problemem są zarówno porodówki, w których mamy zbyt mało porodów – one funkcjonują w sposób, który wymagałby korekty. Ale mamy także miejsca, które funkcjonują świetnie i ta dyskusja polega właśnie na tym, żeby próbować to zrównoważyć - komentował kilka dni temu w RMF FM Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia.
Europoseł jest przekonany, że polska ochrona zdrowia poradzi sobie z problemem porodów na SOR-ach. - Martwię się, czy na pewno znajdziemy taką liczbę odpowiedniego personelu, żeby w każdym SOR-ze zapewnić tego typu rozwiązania, ale usłyszałem od najważniejszych ludzi systemu, że tak. Najważniejsze jest to, żebyśmy mieli dobrą organizację, dobry transport i dobrze funkcjonujące porodówki, w których rodzi się sporo dzieci - dodał Arłukowicz.
Nim weszło w życie rozporządzenie, jako pierwszy w Polsce ciężarną pacjentkę na SOR przyjął szpital w Leżajsku. A to dlatego, że zlikwidowano tam oddział położniczo-ginekologiczny.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/Pixabay
Red.
Inne tematy w dziale Rozmaitości