Prokuratura umorzyła śledztwa ws. rzekomych fałszerstw wyborczych w komisjach wyborczych z czerwca 2025 r. w Bielsku-Białej i Wiśle w II turze. W toku czynności ustalono, iż można mówić o pomyłkach w przypisywaniu głosów kandydatom, a nie o fałszerstwach wyborczych. Roman Giertych pół roku temu dowodził, że wybory zostały sfałszowane przez "braci Kamraci". Ekspert "Gazety Wyborczej" Krzysztof Kontek domagał się przeliczenia wszystkich głosów, podobnie jak prokurator Ewa Wrzosek.
Prokuratura: pomyłki, a nie fałszerstwa
Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej umorzyła śledztwo dotyczące nieprawidłowości w II turze wyborów prezydenckich w trzech obwodowych komisjach na Śląsku. Jak poinformował rzecznik prokuratury Paweł Nikiel, decyzja o umorzeniu dotyczy dwóch obwodowych komisji wyborczych w Bielsko-Biała (nr 30 i nr 61) oraz jednej komisji w Wisła (nr 7). Prokurator nie stwierdził w tych przypadkach znamion czynu zabronionego.
Śledczy zakomunikowali, że choć nieprawidłowości miały miejsce, brak było dowodów wskazujących na ich umyślny charakter.
Rzecznik prokuratury wyjaśnił, że potwierdzono przypadki błędnego przypisania głosów innemu kandydatowi. Śledczy uznali jednak, że doszło do tego w wyniku pomyłek przy sporządzaniu protokołów i liczeniu głosów, a nie w ramach zaplanowanego działania członków komisji.
Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne. Zażalenie na decyzję może złożyć Stowarzyszenie Obserwatorium Wyborcze oraz osoby prywatne, które wcześniej zawiadomiły organy ścigania o podejrzeniu nieprawidłowości. Prokuratorzy badali sprawę pod kątem naruszenia art. 248 pkt 2 i 4 Kodeksu karnego, które dotyczą przestępstw przeciwko wyborom i referendum. Punkt 2 odnosi się do użycia podstępu w celu nieprawidłowego sporządzenia dokumentów wyborczych, a punkt 4 do nadużyć przy liczeniu głosów. Za takie czyny grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Wcześniejsza weryfikacja kart i decyzje Sądu Najwyższego
12 czerwca ubiegłego roku, w związku z licznymi protestami wyborczymi, Sąd Najwyższy poinformował o weryfikacji kart do głosowania z kilkunastu obwodowych komisji. Powodem były zarzuty dotyczące błędów w protokołach oraz liczeniu głosów.
Upoważniony przez Prokuratora Generalnego śledczy uczestniczył w posiedzeniu sądu rejonowego, podczas którego dokonano oględzin kart i dwukrotnego przeliczenia głosów. Sąd ustalił m.in., że w jednej z bielskich komisji doszło do zamiany głosów, co skutkowało błędnym wskazaniem zwycięzcy komisji - Karola Nawrockiego. W innej komisji 160 ważnych głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego zostało omyłkowo przypisanych Nawrockiemu.
Domagali się przeliczenia wszystkich głosów
Wszystko to miało miejsce w toku ostrych, politycznych zarzutów, wedle których sfałszowano wybory. Część polityków koalicji rządowej domagała się przesunięcia w czasie Zgromadzenia Narodowego, podczas którego marszałek Sejmu Szymon Hołownia odebrał przysięgę od Karola Nawrockiego. Powodem miało być to, że wedle nich nie wiadomo kto tak naprawdę wygrał walkę o Pałac Prezydencki i ile kandydaci w II turze otrzymali głosów. Najmocniej na alarm bił Roman Giertych - poseł KO w TVN24 zarzucił tzw. Braciom Kamratom spisek i uczestnictwo w masowym fałszowaniu głosów na rzecz Nawrockiego.
- Obwodowe komisje wyborcze zostały w sposób nielegalny (…) przejęte przez ludzi typu pana Olszańskiego z jakichś braci kamraci, którzy zbierali się w jakichś grupkach i nagle brat kamrat wystawiał kilkanaście tysięcy członków do obwodowych komisji wyborczych - przekonywał mecenas. Za sprawą Giertycha Sąd Najwyższy został obsypany kilkudziesięcioma tysiącami protestów wyborczych.
"Nie znamy rzeczywistego wyniku wyborów"
Nie tylko jednak on namawiał do przeliczenia ponowego głosów. - To frustrujące, że nie znamy rzeczywistego wyniku wyborów - mówiła Ewa Wrzosek w TVP INFO. - Mieliśmy bardzo dużo czasu, aby zweryfikować i policzyć te głosy. Dalej mamy do tego instrumenty prawne, ale mniej czasu - stwierdziła 7 miesięcy temu. - Podkopaliśmy wiarę w to, że głos wyborcy ma jakąś siłę sprawczą - ubolewała.
Z symulacji Krzysztofa Kontka, eksperta niektórych mediów, wynikało, że w komisjach wyborczych nieprawidłowo podliczono głosy na niekorzyść Rafała Trzaskowskiego. W wyliczeniach nie brał jednak pod uwagę anomalii występujących w odwrotną stronę, ze szkodą dla Karola Nawrockiego, a takie wykryły również Sąd Najwyższy i prokuratura. To właśnie wnioski Kontka prezentowane na łamach "Gazety Wyborczej" i w TVN24 skłoniły ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Adama Bodnara, do wszczęcia postępowania z przeliczaniem głosów przez prokuratorów w obwodowych komisjach.
Następca Bodnara, Waldemar Żurek, zapowiadał "doprowadzenie do końca" śledztw dotyczących nieprawidłowości wyborczych. - To znaczy nie będzie tak, że jak został wybrany prezydent, to my zamkniemy oczy i powiemy, że nas nie obchodzą już teraz głosy tych wyborców. Obchodzą nas, bo każdy głos jest ważny - deklarował we wrześniu ub. roku w Polskim Radiu 24.
- Śledztwa będą kontynuowane, ale ja uważam, że tych komisarzy (wyborczych - red.) należy odwołać. Bo oni mają pilnować tego, czego nie dopilnowali - dodawał Żurek.
Ostatecznie po ponad pół roku toczonych postępowań, prokuratura umorzyła już sprawy w Bielsku-Białej i Wiśle, Otwocku, Poznaniu, Krakowie, Międzyzdrojach, Koszalinie i Kłodawie. Wszędzie tam nie dopatrzono się przestępstwa. Prokuratorzy ocenili, że doszło do pomyłek, jakie zdarzają się w każdych wyborach.
na zdjęciu: Kamraci – Wojciech „Jaszczur” Olszański i Marcin „Ludwiczek” Osadowski. fot. Kanał Zero/YouTube
Red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo