Cimoszewicz nie może spać spokojnie. Sąd uchylił uniewinnienie

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 25
W Sądzie Okręgowym w Białymstoku zapadł prawomocny wyrok w głośnej sprawie byłego premiera Włodzimierz Cimoszewicz. Chodzi o wypadek drogowy z 2019 roku w Hajnówce, w którym potrącona została kobieta jadąca na rowerze. Sąd uchylił wcześniejsze uniewinnienie polityka i warunkowo umorzył postępowanie.

Wypadek z udziałem Włodzimierza Cimoszewicza

Do zdarzenia doszło w maju 2019 roku w Hajnówce w województwie podlaskim. Volkswagen prowadzony przez Włodzimierza Cimoszewicza potrącił na oznakowanym przejściu dla pieszych 70-letnią kobietę jadącą na rowerze. Poszkodowana trafiła do szpitala. Kobieta doznała złamania kości podudzia oraz licznych otarć twarzy i dłoni.

Sprawa szybko stała się głośna również z powodu informacji dotyczących samochodu byłego premiera. Media podawały, że pojazd nie miał aktualnych badań technicznych. Pojawiły się także doniesienia, że były premier miał oddalić się z miejsca zdarzenia. 


Prokuratura zarzucała naruszenie zasad bezpieczeństwa

Według prokuratury Włodzimierz Cimoszewicz nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Śledczy twierdzili, że były premier nie obserwował należycie drogi i nie zachował szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych. Według aktu oskarżenia miał zbyt późno rozpocząć hamowanie, co doprowadziło do potrącenia rowerzystki. Prokuratura zarzucała mu również ucieczkę z miejsca wypadku.

Oskarżyciel domagał się dla byłego premiera sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz zapłaty 10 tys. zł nawiązki i 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Tak tłumaczył się Cimoszewicz

Włodzimierz Cimoszewicz nie przyznawał się do winy. Przed sądem argumentował, że kobieta miała niespodziewanie wjechać na przejście dla pieszych, a uniknięcie zderzenia było niemożliwe. Były premier przekonywał również, że przestrzegał przepisów ruchu drogowego, rozpoczął hamowanie odpowiednio wcześnie i nie przekroczył prędkości 40 km/h.

Odniósł się także do zarzutów dotyczących oddalenia się z miejsca zdarzenia. Twierdził, że nie uciekł, lecz wraz ze znajomymi odwiózł poszkodowaną – na jej prośbę – do domu. Dopiero później kobieta miała zdecydować się na wyjazd do szpitala. Obrońca polityka wnosił o całkowite uniewinnienie. 


Sąd uchylił wcześniejsze uniewinnienie

W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Hajnówce uniewinnił Włodzimierz Cimoszewicz od zarzutu potrącenia rowerzystki. Z kolei wątek dotyczący opuszczenia miejsca wypadku został umorzony z powodu przedawnienia. Od tego wyroku odwołała się jednak prokuratura, zaskarżając orzeczenie w całości. W piątek Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił wcześniejsze uniewinnienie i zdecydował o warunkowym umorzeniu sprawy. Cimoszewicz ponownie będzie mierzył się z procesem. Pytanie też, dlaczego tak błaha na pierwszy rzut oka sprawa musi się ciągnąć w sądach aż 7 lat?  


Fot. Były premier i europoseł Włodzimierz Cimoszewicz w sądzie/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj25 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo