Giertychowi nie podoba się prokurator od "dwóch wież". Złożył wniosek

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 56
Roman Giertych złożył wniosek o wyłączenie prokurator prowadzącej śledztwo dotyczące tzw. dwóch wież. Pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera twierdzi, że podczas dziewięciogodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego uchylono większość jego pytań, co miało naruszać prawa pokrzywdzonego.

Sprawa "dwóch wież”. Giertych chce wyłączenia prokurator

W środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbyło się przesłuchanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym tzw. dwóch wież. Trwało aż 9 godzin. Postępowanie dotyczy podejrzenia doprowadzenia austriackiego przedsiębiorcy Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości.

Dzień po przesłuchaniu mecenas Roman Giertych, jeden z pełnomocników Birgfellnera, poinformował o złożeniu wniosku o wyłączenie prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej od dalszego prowadzenia sprawy.

- Wczoraj Jarosław Kaczyński złożył wniosek, abym go nie przesłuchiwał. Prokurator wniosek oddaliła, po czym uchyliła, z absurdalną argumentacją, ponad 80 procent pytań, które miałem do świadka. Tego typu działanie prokuratora zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu – napisał Giertych w mediach społecznościowych.

Według polityka Koalicji Obywatelskiej i adwokata takie postępowanie ogranicza prawa strony pokrzywdzonej do aktywnego udziału w postępowaniu.

Giertych grzmi o "jawym złamaniu reguł postępowania”

Giertych argumentował, że zachowanie prowadzącej przesłuchanie może świadczyć o braku bezstronności. W swoim wpisie nawiązał również do innej sprawy, w której – jak podkreśla – sąd uchylił decyzję prokurator dotyczącą umorzenia postępowania wobec policjantów oskarżanych o użycie przemocy podczas demonstracji w obronie praw kobiet.

- Miałem wrażenie, że prokurator Szeroczyńska bardzo przeżywa klęskę sądową, w której sąd uchylił z hukiem jej postanowienie w innej sprawie, którą prowadzę – sugerował. Zdaniem pełnomocnika Birgfellnera uchylenie ponad 80 proc. jego pytań stanowiło "jawne złamanie reguł postępowania”, które może podważać bezstronność organu prowadzącego śledztwo.

W trakcie środowego przesłuchania Giertych opuścił prokuraturę przed zakończeniem czynności. Później przyznał dziennikarzom, że w jego ocenie prowadząca przesłuchanie "nie poradziła sobie do końca” z przebiegiem czynności procesowych. 


Prokuratura odpowiada na zarzuty Giertycha

Do zarzutów odniósł się rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Według niego pytania uchylane przez prowadzącą postępowanie dotyczyły kwestii, na które świadek już wcześniej odpowiadał lub nie miały bezpośredniego związku z przedmiotem śledztwa.

– Myślę, że jest to wynik niezadowolenia z uchylania przez prowadzącą czynności procesowe prokurator pytań, które albo dotyczą już kwestii, na które świadek odpowiadał, dublowania pytań, albo zadawania pytań, które nie mają związku z tym postępowaniem – powiedział Skiba.

Rzecznik dodał również, że po stronie przesłuchującego można było zauważyć "lekkie rozdrażnienie”. Zwrócił przy tym uwagę, że Roman Giertych sygnalizował konieczność wykonywania obowiązków poselskich w Sejmie. Po zakończeniu przesłuchania Skiba ocenił, że całość przebiegała w "dobrej atmosferze”, choć przyznał, że pojawiły się pewne spięcia, które nie wpłynęły jednak na przebieg czynności.

Kaczyński: Giertych nie powinien uczestniczyć w przesłuchaniu

Do środowego przesłuchania odniósł się również sam Jarosław Kaczyński. Prezes PiS ocenił, że przebiegało ono zgodnie z obowiązującymi procedurami. Jego zdaniem Roman Giertych nie powinien występować jako pełnomocnik Geralda Birgfellnera.

– Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj w parlamencie. No to nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa – powiedział Kaczyński.

Jak zaznaczył, pełnomocnik nie ma takich obowiązków bezstronności jak sędzia czy prokurator, jednak w jego ocenie w tej sprawie "granica została przekroczona”.

Śledztwo ws. dwóch wież. Straciła go Wrzosek 

Śledztwo dotyczące tzw. dwóch wież należy do najgłośniejszych postępowań związanych z działalnością spółki Srebrna. Sprawa dotyczy planowanej budowy dwóch wieżowców w centrum Warszawy i relacji biznesowych pomiędzy spółką a austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem. Była to jedna z głośnych spraw, którymi zajmują się Roman Giertych i Jacek Dubois. W szczegółach opisywała ją "Gazeta Wyborcza" piórem Wojciecha Czuchnowskiego. 

Prokuratura bada, czy doszło do doprowadzenia biznesmena do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie go w błąd. Ostatecznie Kaczyński nie zapłacić austriackiemu przedsiębiorcy za projekt, ale zamiast pozwu cywilnego Giertych skierował sprawę do prokuratury, która zajęła sią nią po zmianie władzy. W ramach postępowania przesłuchiwani są kolejni świadkowie, w tym osoby związane z projektem inwestycyjnym i środowiskiem politycznym Prawa i Sprawiedliwości. Śledztwo zostało już raz umorzone w 2019 roku. W 2025 roku prowadziła je najpierw prokurator Ewa Wrzosek, która została odsunięta kilka tygodni po przesłuchaniu i śmierci współpracowniczki Kaczyńskiego, Barbary Skrzypek.   


Fot. Mecenasi Jacek Dubois i Roman Giertych/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj56 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo