Duński rząd, który w 2009 roku wyraził zgodę na budowę gazociągu Nord Stream, tym razem sam domaga się debaty na temat geopolitycznych skutków budowy Nord Stream 2.
Kopenhaski tygodnik "Mandag Morgen" donosi, że duński minister energetyki Lars Christian Lilleholt wskazuje na potrzebę przeanalizowania budowy kolejnych nitek gazociągu z Rosji do Niemiec przez Bałtyk pod względem konsekwencji geopolitycznych. Obecne stanowisko przedstawiciela duńskiego rządu w sprawie Nord Stream 2 jest całkowicie odmienne od tego, jakie ten kraj przyjął w 2009 roku, gdy zapadały decyzje w sprawie budowy Nord Stream. Rząd wydał wówczas zgodę na budowę gazociągu w swej wyłącznej strefie ekonomicznej rozciągającej się wokół wyspy Bornholm, a zastrzeżenia, które wtedy zgłaszał dotyczyły wyłącznie kwestii ochrony środowiska. W tym czasie Danie zamówiła też znaczące dostawy gazu od Gazpromu. Na krytykę oponentów zarzucających uzależnianie kraju od rosyjskiego monopolisty władze Danii odpowiadały, że dostawy z Rosji zapewnią większą niezależność od jedynego źródła z jego skandynawskie państwo kupowało dotąd gaz, a był to gaz norweski.
W sprawie kolejnej inwestycji Gazpromu i jego partnerów z Unii Europejskiej wcześniej wątpliwości zgłaszał też jeden z duńskich polityków, poseł do Parlamentu Europejskiego, Morten Helweg Petersen, syn byłego ministra spraw zagranicznych Danii Nielsa Helwega Petersena. Wspólnie z innymi posłami, w tym Polakami Jerzym Buzkiem, Anną Fotygą i Jackiem Saryusz-Wolskim skierował on 10 grudnia 2015 roku pytania w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Posłowie pytali między innymi, jak Komisja zamierza "zadbać o to, by projekt budowy gazociągu Nord Stream 2 nie zagroził realizacji unijnej polityki w zakresie dywersyfikacji dostaw energii, ani dodatkowo nie pogłębił uzależnienia UE od rosyjskiego gazu”.
Miguel Arias Cañete, unijny komisarz do spraw klimatu i energii w styczniu udzielił jednej odpowiedzi na te pytania posłów, jak również na bardzo zbliżone pytania skierowane tydzień wcześniej do Komisji przez samego europosła Jacka Saryusza-Wolskiego. Komisarz Cañete stwierdził wtedy, że Nord Stream 2 nie zapewni dostępu do nowych źródeł dostaw, ale zwiększyłby zdolność przesyłową z Rosji do Unii, która już teraz jest wykorzystywana jedynie w 50 proc. Dodał on jednocześnie, że inwestycja może mieć niekorzystny wpływ na istniejące trasy przesyłu gazu, w tym przez Ukrainę, którą Komisja nadal uważa za wiarygodnego partnera tranzytowego. Miguel Arias Cañete zapewniał też wówczas, że „Komisja dokonuje również analizy strategicznego wpływu projektu na unijne rynki gazu. W tym kontekście UE będzie wspierać projekty infrastrukturalne zgodne z głównymi zasadami unii energetycznej, w tym europejskiej strategii bezpieczeństwa energetycznego.”
Komisarz Cañete wielokrotnie, przy okazji różnych wystąpień publicznych wyrażał wątpliwości co do zasadności budowy gazociągu Nord Stream 2. Ewentualny sprzeciw Danii zmusiłby Gazprom do budowy gazociągu na północ od Bornholmu, ale gdyby podobne stanowisko zajęła Szwecja wówczas inwestycja stałaby się niewykonalna.
źródło: Biznesalert, Parlament Europejski
AB


Komentarze
Pokaż komentarze (5)