Google ma własne elektrownie solarne, a Apple wystąpił właśnie o pozwolenie na sprzedaż energii odbiorcom indywidualnym. Czy nadchodzi czas energetycznych rewolucjonistów?
Złożenie przez Apple wniosku o pozwolenie na sprzedaż energii może zwiastować radykalne zmiany na rynku energetycznym, które będą wpływać na jego kształt w ciągu najbliższego dziesięciolecia - uważa Nick Butler, były wieloletni wiceprezes firmy paliwowej BP, obecnie komentator Financial Timesa i wykładowca akademicki.
Rynek energetyki czeka na rewolucję
Już dwa lata temu Butler prognozował, że Google lub Amazon mogą się zainteresować sektorem energetycznym i być pionierami zmian w energetyce. Firmy te mają rewolucyjny charakter, a ich produkty i usługi całkowicie zmieniają rynek. Na podobną zmianę czeka właśnie energetyka. Zdaniem Butlera, nowi gracze mogą zaoferować swoim - podkreślmy: bardzo licznym - klientom energię po cenach bardziej atrakcyjnych od obecnych dostawców. Doświadczenie we wdrażaniu rewolucyjnych technologii może być zaś wykorzystane do wprowadzenia na rynek nowej odmiany inteligentnego licznika, który pozwoli na optymalizację zużycia energii. A są to tylko niektóre obszary, w których mogą się wykazać energetyczni rewolucjoniści.
Google Energy, Amazon Power
Amazon i Google inwestują już w prace badawcze nad nowymi technologiami energetycznymi. Po inwestycjach zrealizowanych w 2015 roku Google posiada elektrownie solarne i wiatrowe o łącznej mocy 2 GW i zakłada, że od 2025 roku cała energia potrzebna do zasilania firmy będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych.
To, że Apple przymierza się do działalności w branży energetycznej też nie jest efektem fanaberii któregoś z menedżerów firmy, ale lat gromadzonych doświadczeń. Butler zauważa, że 93 proc. energii zużywanej przez firmę pochodzi ze źródeł odnawialnych – solarnych i wiatrowych – a znaczna część z instalacji zamontowanych na obiektach firmowych. Pozwolenie na obrót energią da firmie możliwość zaopatrywania w nią także swoich dostawców, a także nabywców urządzeń, w końcu także zużywających energię. Publicysta nie wyklucza, że Apple stanie się także znaczącym wytwórcą energii, ale zakłada, że bardziej prawdopodobne jest tworzenie przez nią nowych rozwiązań związanych z zużywaniem energii przez urządzenia należące do klientów.
Nie wolno lekceważyć przeciwnika
Nick Butler przestrzega wszystkie tradycyjne firmy energetyczne przed lekceważeniem Apple’a i pokrewnych firm stawiających pierwsze kroki w branży energetycznej. Przypomina on, że pierwszy iPhone wszedł na rynek w 2007 roku, a dziś smartfony całkowicie dominują na rynku telefonów komórkowych. "Nic nie wskazuje na to, żeby podobna historia nie mogła się wydarzyć w energetyce. Ci, którzy w tej branży odnosili dotąd sukcesy, nie mają zagwarantowanego prawa do pozostania w tym biznesie. W energetyce proces wielkich zmian dopiero się zaczyna" – podsumowuje Butler.
źródło: Financial Times, Fortune
AB
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)