Czy Polska będzie rozwijać energetykę jądrową? Wypowiedzi przedstawicieli rządu nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
- Polski rząd uznaje energetykę jądrową za istotny element transformacji sektora energetycznego. Jest to technologia zeroemisyjna, która dzisiaj odpowiada za 50 proc. czystej energii produkowanej w Europie - powiedział wiceminister energii Andrzej Piotrowski w trakcie XI posiedzenia Europejskiego Forum Energii Jądrowej (ENEF), które odbyło się 3 i 4 października 2016 r. w Bratysławie. Z wypowiedzi wiceministra wynika, że również w Polsce energetyka jądrowa może być istotnym narzędziem transformacji energetyki, zmierzającej do radykalnego ograniczenia emisji dwutlenku węgla.
Opinia wiceministra Piotrowskiego różni się od niedawnych deklaracji przedstawicieli rządu w tej sprawie.
W lipcu tego roku minister energii Krzysztof Tchórzewski podważał zasadność budowy elektrowni jądrowej. Powodem miały być bardzo wysoki koszt budowy elektrowni jądrowej. Minister przywoływał wtedy opóźnienia i rosnące koszty budowy nowoczesnego reaktora EPR w elektrowni Olkiluoto 3 w Finlandii, zaprojektowanego przez francuską firmę EDF. Z wypowiedzi ministra wynikało, że budowa elektrowni jądrowej w Polsce nie rozpocznie się przed rokiem 2025.
Niedługo potem, w sierpniu, w projekcie „Strategii odpowiedzialnego rozwoju” przygotowanym w ministerstwie rozwoju, znalazła się informacja o planach budowy elektrowni jądrowych o łącznej mocy rzędu 6 GW. To oznaczałoby budowę w Polsce od 4 do 6 reaktorów. Przy takiej wielkości elektrownie jądrowe miałyby znaczący udział w rozwoju energetyki w najbliższych latach.
Z szacunków Polskich Sieci Elektroenergetycznych wynika, że w latach 2016-2035 w naszym kraju powinny być wybudowane nowe elektrownie o zsumowanej mocy wynoszącej od 16 do 23 GW. Zakładając, że nowe elektrownie jądrowe powstałyby właśnie do 2035 roku ich udział w mocy nowobudowanych obiektów stanowiłby od 26 do nawet 37,5 proc. Całkowita moc wszystkich działających obecnie elektrowni w Polsce według danych PSE na koniec 2015 roku wynosiła 40,4 GW.
Kilka tygodni później na temat energetyki jądrowej znów wypowiedział się minister Tchórzewski. Tym razem nie podważał on w ogóle idei budowy elektrowni jądrowej, ale też wyznaczył on atomowi znacznie mniej eksponowaną rolę niż wynikałoby to ze „Strategii odpowiedzialnego rozwoju”. Minister sugerował, że w Polsce powstanie elektrownia jądrowa, ale z tego źródła może pochodzić nie więcej niż kilka procent energii zużywanej w naszym kraju.
Kolejnym zwrotem może być wypowiedź wiceministra Andrzeja Piotrowskiego, otwierająca panel w trakcie Europejskiego Forum Energii Jądrowej w Bratysławie, poświęcony energetyce jądrowej w nowym modelu rynku energii. Minister nie tylko uznał energetykę jądrową za istotne narzędzie transformacji całego sektora, obniżającej emisję dwutlenku węgla, ale podkreślił też, że Europa powinna dążyć do zapewnienia odpowiednich warunków i narzędzi odbudowy potencjału energetyki jądrowej oraz budowy dużych kapitałochłonnych projektów energetycznych. Wiceminister zwrócił też uwagę na brak spójnej polityki Komisji Europejskiej w odniesieniu do bezemisyjnych źródeł energii.
- Energia jądrowa powinna mieć jasno wytyczoną drogę rozwoju zarówno dla nowobudowanych elektrowni, jak również dla sektora badań i rozwoju. Odnosi się to również do technologii wysokotemperaturowych mogących m.in. zapewnić w przyszłości źródło wodoru dla np. aut napędzanych tego rodzaju paliwem – stwierdził wiceminister.
Podobny apel można skierować do całego ministerstwa energii i rządu w ogóle. W dotychczasowych wypowiedziach jego przedstawicieli nie widać spójnego i jednoznacznego stanowiska w sprawie przyszłości polskiego atomu.
AB
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
Zobacz też:


Komentarze
Pokaż komentarze (11)