Nowe połączenie gazowe ma ruszyć w 2022 roku, gdy skończy się długoterminowy kontrakt Polski z Gazpromem. Może nim popłynąć gaz dla całej Europy Środkowej.
W Parlamencie Europejskim odbyło się we wtorek wysłuchanie publiczne poświęcone planom budowy dwóch gazociągów umożliwiających transport gazu z norweskich złóż na Morzu Północnym do Polski. - Oba te projekty mają ogromny potencjał w obliczu wyzwań, przed którymi stoi Europa Środkowa i południowo-wschodnia – mówił Marosz Szefczovicz, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny za sprawy unii energetycznej.
Według niego, planowana inwestycja, wraz z terminalami LNG w Świnoujściu i w Kłajpedzie na Litwie oraz terminalem na wyspie Krk w Chorwacji, może przyczynić się do transformacji rynku gazu w regionie z korzyścią dla jego mieszkańców i przemysłu. - Nie możemy pozwolić, by ta okazja wymknęła nam się z rąk – dodał Szefczovicz.
Planowane gazociągi zostały określone mianem „Bramy Północnej”. Polska chce, by nowe połączenie ruszyło w 2022 roku, wtedy, gdy skończy się długoterminowy kontrakt z Gazpromem. Gazociąg norweski może być istotną drogą dostaw gazu dla całej Europy Środkowej.
Do trzech razy sztuka
Szefczovicz przypomniał, że w przeszłości polskie władze dwukrotnie próbowały doprowadzić do skutku projekt połączenia gazowego z Norwegii. Takie plany były przygotowywane przez rząd premiera Jerzego Buzka i w 2007 roku. - Mam nadzieję, że tym razem powiedzenie „do trzech razy sztuka” okaże się prawdziwe – stwierdził wiceprzewodniczący Komisji.
Według Szefczovicza, niezbędnym uzupełnieniem do budowy gazociągów z Norwegii do Polski będą też połączenia gazowe między państwami regionu umożliwiające swobodny transport surowca między państwami Europy Środkowej oraz południowo-wschodniej.
Konkurencja dla Nord Stream 2
Minister Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, zwrócił uwagę, że projekt budowy gazociągów z Norwegii jest konkurencyjny wobec planu budowy gazociągu Nord Stream 2. - Gazociąg rosyjsko-niemiecki ma dostarczać gaz odbiorcom z Europy Środkowej i południowej. Naszym celem jest przekonanie sąsiadów do dywersyfikacji źródeł gazu, nie tylko dróg dostaw - powiedział polski minister.
Gaz z Norwegii
Ostrożnie o planowanej inwestycji wypowiedziała się ambasador Norwegii przy UE Oda Helen Sletnes. Z jednej strony mówiła, że norweskie złoża gazu są wystarczająco duże, by zapewnić dostawy nowym gazociągiem i z technicznego punktu widzenia połączenie z szelfem norweskim jest możliwe. Z drugiej strony zaznaczała, że projekt musi być opłacalny gospodarczo, a „nowa infrastruktura eksportu gazu nie jest niezbędna do zarządzania zasobami norweskiego gazu". - To, czy jest to opłacalne, pokaże dopiero studium wykonalności - zastrzegła ambasador.
Zobacz też: Gaz norweski zamiast rosyjskiego?
Wysłuchanie w PE odbyło się z inicjatywy europosła PiS Zdzisława Krasnodębskiego. Wzięli w nim udział także przedstawiciele firm energetycznych: PGNiG, Gaz-System, duńskiej Energinet.dk i norweskiego koncernu Statoil.
Kilka dni wcześniej, 15-16 października 2016 roku inwestycje w infrastrukturę gazową zapewniające niezależność Europy Środkowej od dostaw rosyjskich były przedmiotem rozmów prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej (V4), w których uczestniczył również Marosz Szefczovicz. Podczas spotkania prezydenci solidarnie stwierdzili, że kraje regionu potrzebują zdywersyfikowanych źródeł dostaw gazu i nie popierają budowy gazociągu Nord Stream 2.
AB
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)