W poniedziałek 13 marca poznamy szczegóły konkursu na koncepcję małego miejskiego samochodu. Już na wiosnę 2018 r. ma zostać wyprodukowanych 100 sztuk pięciu najlepiej ocenionych projektów.
Przedmiotem konkursu jest koncepcja, projekt, a następnie wykonanie prototypu niewielkiego samochodu miejskiego o długości do 3,75 metrów, zdolnego do przejechania 250 km na w pełni naładowanych bateriach.
Informację o konkursie na polskie auto elektryczne przekazał w poniedziałek Krzysztof Kowalczyk, dyrektor zarządzający spółki Electromobility Poland, stworzonej przez polskie firmy energetyczne Enea, Energa, PGE i Tauron, której celem jest wsparcie rozwoju polskiego rynku pojazdów elektrycznych. Szczegółowe warunki konkursu zostaną podane do wiadomości publicznej z chwilą jego ogłoszenia, czyli 13 marca.
W pierwszym etapie konkursu uczestniczy będą musieli przedstawić wizualną koncepcję karoserii samochodu oraz rysunki techniczne wraz z informacjami o zakładanych parametrach technicznych. Prace konkursowe będą przyjmowane do 30 kwietnia 2017 r. Rozstrzygnięcie spodziewane jest w połowie roku, a autorzy pięciu najlepszych prac otrzymają nagrody w wysokości 50 tys. zł.
Kolejnym etapem będzie konkurs na prototyp. Prezentacja najlepszych jest przewidziana na wiosnę 2018 roku. Twórcy pięciu najwyżej ocenionych prototypów otrzymają nagrody po 100 tys. zł, a także - modele te zostaną wyprodukowane w krótkich testowych seriach. Łącznie ma ich być sto.
Następnie ministerstwo energii wspólnie z Electromobility Poland wyłonią firmę, która uruchomi masową produkcję najlepszego z testowanych samochodów. Zdolności produkcyjne fabryki mają wynosić około 100 tys. samochodów rocznie. Firma, która będzie je produkowała może liczyć na dokapitalizowanie przez skarb państwa, ale maksymalnie do poziomu 49 proc. akcji lub udziałów przedsiębiorstwa, dzięki czemu inwestorzy prywatni zachowają nad nim kontrolę. Na dodatek posiadacze większościowego pakietu przez określony czas (prawdopodobnie będzie to 5 lat) będą mieli prawo – ale nie obowiązek – odkupienia od państwa pozostałych udziałów w cenie środków zaangażowanych przez skarb państwa, powiększonych o odsetki porównywalne z nisko oprocentowanym kredytem.
Podstawowym atutem nowego samochodu ma być koszt bieżącej eksploatacji. Ministerstwo energii szacuje, że koszt energii elektrycznej zużytej do przejechania 100 km takim autem ma być porównywalny z ceną 1 litra benzyny, pod pewnym jednak warunkiem. Samochód miałby być ładowany z gniazdek domowych lub znajdujących się na osiedlowych parkingach w nocy, najlepiej w godzinach od 23:00 do 5:00, kiedy pobór prądu przez gospodarstwa domowe i przemysł jest najmniejszy. W tym okresie cena prądu zużywanego do ładowania baterii samochodowych mogłaby stanowić jedynie 30 proc. ceny energii zużywanej w porze dziennej. Jeśli warunek ten zostałby spełniony dodatkową korzyścią dla sektora energetycznego byłoby zmniejszenie fluktuacji poboru prądu przez całą gospodarkę w ciągu doby. Dzięki temu firmy energetycznego nie musiałyby na przemian ograniczać i zwiększać ilości energii wytwarzanej przez elektrownie, co powoduje wyższe koszty wytwarzania energii w przeliczeniu na jednostkę niż w warunkach gdy elektrownia pracuje stale w optymalnym trybie.
Ostatecznym efektem prac nad polskim samochodem elektrycznym i zachęt do kupowania tego typu pojazdów ma być polski rynek samochodów elektrycznych o rocznej wartości sprzedaży rzędu 30 mld zł, z czego 30 proc. ma być kontrolowane przez polskich producentów.
Obecny na poniedziałkowej konferencji minister Krzysztof Tchórzewski przyznał, że program rozwoju polskiej motoryzacji elektrycznej jest próbą porwania się na coś, co w oczach wielu ekspertów może się wydawać nierealne. Stwierdził też, że jest świadom ryzyka porażki, ale jednocześnie zaznaczył, że twórcy tego programu chcą w ten sposób przeciwstawić się podejściu, które dobrze oddaje zwrot „nie da się”. Spółka Electromobility Poland i jej władze już na wstępnym etapie zmierzyła się z tym problemem. Według pierwotnych założeń konkurs na samochód elektryczny miał być ogłoszony jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, a rozstrzygnięcie pierwszego etapu było wtedy planowane na grudzień. Minister Tchórzewski przewiduje, że masowa produkcja polskiego samochodu elektrycznego powinna ruszyć za 5 lat.
AB
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)