Lokalizacja nowej elektrowni jądrowej w Wielkiej Brytanii. Źródło grafiki: Wikipedia/ Contains Ordnance Survey data © Crown copyright and database right
Lokalizacja nowej elektrowni jądrowej w Wielkiej Brytanii. Źródło grafiki: Wikipedia/ Contains Ordnance Survey data © Crown copyright and database right

Kłopoty nowo budowanej brytyjskiej elektrowni jądrowej

Redakcja Redakcja Energetyka Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Przeciwnicy budowy elektrowni jądrowych w Polsce dostali do ręki kolejny argument. Budowa brytyjskiej elektrowni Hinkley Point C w Somerset, która ruszyła 4 miesiące temu, będzie znacznie opóźniona, a jej koszt wzrośnie o co najmniej o 1,5 mld funtów.

Podpisanie kontraktu na budowę elektrowni jądrowej Hinkley Point C było poprzedzone długotrwałymi negocjacjami z udziałem brytyjskiego rządu. Przedmiotem wątpliwości była nie tylko cena, ale też skład konsorcjum inwestycyjnego, w którym obok francuskiej spółki EDF Energy znalazła się też chińska państwowa firma Chinese General Nuclear Power Group. Brytyjski rząd obawiał się, czy inwestycja jest bezpieczna, a na działanie elektrowni nie będą miały wpływu chińskie służby specjalne. Niektórzy analitycy mówili wprost o ryzyku zainstalowania utajonego oprogramowania, które umożliwiłoby w przyszłości zatrzymanie elektrowni.

Do podpisania kontraktu na budowę Hinkley Point C doszło we wrześniu 2016 roku, a prace budowlane ruszyły w marcu tego roku. Hinkley Point C jest pierwszą od ponad dwudziestu lat elektrownią atomową, której budowę uruchomiono w Wielkiej Brytanii. Zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu budowy przedstawiciele EDF przyznali, że koszt budowy wzrośnie 18 mld funtów do co najmniej 19,5 mln funtów, a nie wykluczyli oni, że cena może być jeszcze wyższa i sięgnie 20,2 mld funtów. Budowa pierwszego reaktora ma też trwać dłużej o 15 miesięcy i zamiast z końcem 2025 roku zostanie on uruchomiony na początku 2027 roku. Drugi planowany reaktor ma być oddany do użytku 9 miesięcy później. Vincent de Rivaz, prezes DEF Energy pytany, czy nie ma obawy, że brytyjski podatnik będzie musiał ponownie dopłacać do budowy elektrowni zarzekał się, że tak się nie stanie.

Zanim jeszcze zostały ujawnione informacje o opóźnieniu budowy elektrowni i zwiększeniu kosztów inwestycji brytyjska instytucja kontrolująca wydatki publiczne National Audit Office stwierdziło, że brytyjscy konsumenci zostali „skazani” na finansowanie ryzykownego i kosztownego projektu. W trakcie negocjacji z konsorcjum inwestycyjnym brytyjski rząd przyznał mu gwarancję sprzedaży energii z Hinkley Point C na ustalonym poziomie 92,5 funtów za megawatogodzinę przez okres 35 lat.

W elektrowni będą działały najnowocześniejsze reaktory EPR francuskiej konstrukcji. Takie same zostały zastosowane w fińskiej elektrowni Olkiluoto 3 i francuskiej Flamanville 3. Obydwie te inwestycje mają obecnie wieloletnie opóźnienia, a ich koszty znacznie wzrosły w porównaniu z pierwotnymi szacunkami. Flmanaville 3 miała być oddana do użytku w 2012 roku, a Olkiluoto 3 jeszcze wcześniej, bo już w 2009 roku. Obydwie elektrownie mają być uruchomione nie wcześniej niż w 2018 roku. Hinkley Point C miała być pierwszą elektrownią z reaktorami EPR oddaną na czas i zgodnie z ustaloną ceną.

Zobacz też: Rząd nie ma pomysłu, jak sfinansować budowę polskiej elektrowni jądrowej

AB

Grafika: Wikipedia/ Contains Ordnance Survey data © Crown copyright and database right, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17515692

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka