Największą wartość firm z branży IT stanowią ich pracownicy. Fot. Pixabay
Największą wartość firm z branży IT stanowią ich pracownicy. Fot. Pixabay

Zmienne koleje losów gigantów polskiej branży informatycznej

Redakcja Redakcja Biznes Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Największa polska firma informatyczna - Asseco - rozgląda się w Polsce i za granicą za kolejnymi firmami do przejęcia. W przeciwieństwie do innych byłych już gwiazd polskiej branży informatycznej, wciąż ma taką zdolność.

Upublicznione w ubiegłym tygodniu wyniki największej polskiej firmy informatycznej z Rzeszowa za pierwsze półrocze nie zachwyciły analityków. Przychody Asseco wprawdzie znacznie wzrosły do 4,16 mld zł (wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem 10,4 proc.), ale zysk netto był już znacznie mniejszy niż w ubiegłym roku. W tym roku firma wypracowała 113,3 mln zł zysku netto, podczas gdy w pierwszym półroczu 2016 roku uzyskała 142,4 mln zł. Mimo gorszych zysków zarząd spółki nadal rozważa ekspansję, także poprzez przejęcia firm z branży w Polsce i za granicą.

Warto zauważyć, że Asseco ciągle zachowuje taką zdolność w przeciwieństwie do innych, chyba byłych już gwiazd polskiej informatyki, jak choćby Sygnity i Qumak, które po latach ekspansji ponoszą straty i tracą udział w rynku, a w ostatnim czasie zarządy tych spółek muszą się martwić raczej o zachowanie integralności i to, czy same nie staną się przedmiotem przejęcia.

Blaski i cienie kontraktów rządowych

W przypadku firmy Sygnity mówi się, że przerosła ją realizacja programu e-podatki dla ministerstwa finansów trwająca od 2013 roku. Wziąwszy pod uwagę pierwotną wartość zamówienia, wynoszącą 232,1 mln, trudno uwierzyć, że mogła to być jedyna przyczyna późniejszych kłopotów firmy, aczkolwiek mogła być jedną z ważniejszych. Fakt, że niedługo potem zaczęły się problemy spółki.

Jeszcze w 2014 roku firma zanotowała rekordowo duże przychody skonsolidowane przekraczające pół miliarda złotych, a zysk netto wyniósł blisko 13 mln zł. W następnym roku przychody spadły o ponad 14 proc., a grupa zanotowała stratę netto przekraczającą 4 mln zł. W ubiegłym roku strata była już większa, wyniosła 7,8 mln zł. Straty ponoszone w ostatnich latach odbiły się też na notowaniach firmy. W 2013 roku notowania spółki osiągały poziom 20-21 zł za akcję.

Na początku czerwca tego roku ich wartość spadła poniżej 5 zł i od tamtej pory nie przekroczyła tej bariery. Wydaje się więc mało prawdopodobne, żeby władze Sygnity w najbliższym czasie chciały na giełdzie szukać kapitału na rozwój.

Permanentna przecena Qumaka

Jeszcze gorzej wyglądają notowania innego giganta polskiej informatyki. Trend spadkowy kursu akcji spółki widoczny jest od grudnia 2013 roku, ale ostatnie miesiące nawet na tym tle są wyjątkowo złe. 24 sierpnia ubiegłego roku kurs giełdowy akcji spółki wyniósł 4,30 zł i wówczas było to historyczne minimum notowań firmy. Kilka tygodni później mogło się wydawać, że będzie to czarny dzień, o którym wszyscy chętnie zapomną. Po upływie kolejnych paru miesięcy okazało się jednak, że może być znacznie gorzej.

Następny okres szybkiej przeceny akcji Qumaka zaczął się w kwietniu tego roku. Jeszcze 10 kwietnia za jedną akcję spółki płacono 6,5 zł. Dwa tygodnie później, 24 kwietnia były one warte 5,25 zł, a następnego dnia notowania runęły do 3,35 zł. W ciągu jednej sesji giełdowej spółka straciła ponad jedną trzecią wartości. Następne tąpnięcie nastąpiło w czerwcu pod wpływem informacji o rezygnacji, którą złożył prezes Tomasz Laudy, sprawujący tę funkcje od roku. 12 czerwca cena akcji spadła do poziomu 2,32 zł. Miesiąc później padła kolejna bariera – 13 lipca cena akcji spadła poniżej dwóch złotych i do tej pory oscyluje na poziomie 1,4 -1,5 zł za akcję, to zaledwie jedna trzecia wartości z sierpnia ubiegłego roku, która wówczas była najniższą wyceną firmy w jej historii. W piątek kurs spółki osiągnął kolejne historyczne minimum wynoszące 1,38 zł. W porównaniu z notowaniami z 10 i 11 grudnia 2013 roku, kiedy za akcje płacono 16,16 zł wartość walorów firmy zmniejszyła się o ponad 90 proc.

Czasem bywa tak, że wycena giełdowa firmy spada na przekór dobrym wynikom finansowym, ale w przypadku Qumaka notowania i wyniki finansowe są ze sobą zbieżne. Jeszcze do 2015 roku skonsolidowane przychody firmy rosły. Wówczas wyniosły one blisko 721 mln zł, o ponad 28 proc. więcej niż rok wcześniej, ale już wtedy firma zanotowała stratę. Firma wykazuje straty skonsolidowane w raportach rocznych nieprzerwanie od 2014 roku grupa. W ostatnich trzech latach było to łącznie ponad 38 mln zł, ale w samym 2016 roku strata wyniosła ponad 28 mln zł. W ubiegłym roku drastycznie spadły też przychody firmy. W porównaniu z rekordowym pod tym względem 2015 rokiem zmniejszyły się one o przeszło 40 proc. do 428,4 mln zł. Władze spółki wprawdzie snują dalsze plany rozwojowe i chcą wdrażać nowe, innowacyjne projekty, ale wśród pracowników już mało kto w nie wierzy, a część z nich już odeszła do innych firm z branży.

Ulatniający się kapitał

Swoją pozycję rynkową, podobnie jak Asseco, utrzymuje druga co do wielkości polska firma informatyczna, krakowski Comarch, aczkolwiek także jej wyniki nie zachwycają. W pierwszym kwartale tego roku skonsolidowane przychody Comarchu wyniosły 242,2 mln zł, niespełna milion złotych mniej niż rok temu. W pierwszych trzech miesiącach tego roku firma zanotowała wprawdzie zysk netto, ale na poziomie operacyjnym firma poniosła już ponad 11 mln zł straty. Mimo tego Comarch tak jak Asseco nadal zachowuje zdolność do ekspansji. Ostatnim zakupem firmy było przejęcie w kwietniu tego roku spółki Geopolis.

Losy ekspansji i kurczenia się dużych polskich firm informatycznych pokazują drugą stronę głównej cechy tego sektora, która jest zresztą magnesem dla inwestorów chętniej lokujących kapitał w firmy z sektora IT niż kapitałochłonne przedsiębiorstwa potrzebujące realnych murów, maszyn i surowców. Firmy informatyczne mogą bardzo szybko powiększać swoją wartość bez konieczności inwestowania ogromnych pieniędzy w ich majątek, bo ten w największym uproszczeniu sprowadza się do komputerów. Największa wartość tych firm tkwi jednak w głowach jej pracowników i tak samo szybko jak można ją powiększyć, rekrutując nowych wartościowych pracowników, tak też gdy przychodzą gorsze czasy ten ulotny, choć bardzo ważny kapitał może się gwałtownie skurczyć.

AB

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka