Mąż broni Gronkiewicz-Waltz przed komisją: Noakowskiego 16 to była moja sprawa

Andrzej Waltz, mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz podczas rozprawy Komisji Weryfikacyjnej, fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Andrzej Waltz, mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz podczas rozprawy Komisji Weryfikacyjnej, fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Nie rozmawiałem z żoną o sprawie Noakowskiego 16, to była moja sprawa spadkowa, ustaliliśmy, że ona się tym nie interesuje - zeznał przed komisją weryfikacyjną Andrzej Waltz, mąż prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dodał, że nie otrzymał żadnych dokumentów nt. nieprawidłowości.

Komisja weryfikacyjna w dalszym ciągu zajmuje się sprawą nieruchomości przy Noakowskiego 16; przesłuchała dawnych lokatorów kamienicy, a także Andrzeja Waltza. Wczoraj komisja przesłuchała b. szefa BGN Marcina Bajkę oraz lokatorów kamienicy. Gronkiewicz-Waltz nie stawiła się jako świadek - oświadczyła, że odmawia zeznań jako świadek, bo sprawa dotyczy jej męża.

Przed wojną właścicielami Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego. Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu "dekretu Bieruta", Kępski i Szczechowicz wszczęli - jako pokrzywdzeni przez dekret - postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym - Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group. Według mediów, rodzina Gronkiewicz-Waltz miała na tym zarobić 5 mln zł.

Andrzej Waltz powiedział, że było 12 spadkobierców kamienicy przy Noakowskiego 16. Tłumaczył, że jest jednym ze spadkobierców po Halinie Kępskiej, jego ciotce i żonie Romana Kępskiego. Poinformował, że 22 sierpnia 2003 r. została wydana decyzja zwrotowa. Dodał, że jego udział w prawie użytkowania wieczystego wynosił "0,684 zgodnie z zapisem w dokumencie, czyli w potocznym języku 6,8 proc.". Waltz zaznaczył, że do Noakowskiego 16 było dwunastu spadkobierców, po trzech różnych spadkodawcach i nie było możliwości innego porozumienia, niż sprzedaż całej kamienicy.

Waltz mówił, że 11 października 2006 r. podpisano protokół przejęcia od miasta kamienicy przez spadkobierców, a niedługo potem umowę o oddaniu im gruntu w użytkowanie wieczyste. Zaraz potem podpisano umowę przeniesienia własności ze spółką Fenix. - W październiku 2006 r. mój związek ze sprawą kamienicy Noakowskiego 16 został zakończony - podkreślił.

Waltz powiedział, że nie rozmawiał z żoną, czy decyzja ws. Noakowskiego 16 jest prawidłowa czy nie; zeznał, że ta sprawa "jest jego sprawą spadkową". - Ustaliliśmy z żoną, że ja się tym zajmuje i ona się tym nie interesuje - podkreślił. - Ze swoją żoną o sprawie Noakowskiego nie rozmawiałem - dodał.

Dopytywany, czy rozmawiał z żoną, czy decyzja zwrotowa, dotycząca Noakowskiego 16 była prawidłowa lub nieprawidłowa, Waltz odpowiedział, że "żona nie jest od spraw spadkowych". Dopytywany odparł: - Nie było to przedmiotem naszych rozmów. Pytany, czy sprawdzał historię dokumentów, odpowiedział, że "od tego są odpowiednie organy państwa, żeby to sprawdzić, przekazać i mnie poinformować". Waltz podkreślił, że "nigdy nie miał informacji", że nieruchomość mogła zostać w latach 40. zbyta przez szmalcowników.

Podkreślił, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przynosiła do domu żadnych dokumentów dot. Noakowskiego 16.

Waltz pytany o cenę, za którą spadkobiercy sprzedali firmie Fenix kamienicę odpowiedział, że "kamienica czekała na nabywcę dwa lata, więc było oczywiste, że sprzedamy każdemu, kto da najwyższą cenę". - Firma Fenix, jako jedyna dawała taką cenę, jaką można było zaakceptować - podkreślił. Zeznał, że nieruchomość sprzedano za 14 milionów zł.

Szef komisji Patryk Jaki pytał Waltza o jego relacje z Romanem Kępskim, Waltz mówił, że jego rodzina miała "dość luźne" relacje z państwem Kępskimi; spotykali się zazwyczaj na Święta. Spytany przez Jakiego, czy uważa że Kępski, to prawowity spadkobierca Noakowskiego 16, Waltz odparł: - Ja opieram się na dokumentach, które dostarczył mi ratusz i urzędnicy prezydenta (Lecha) Kaczyńskiego; nie znam żadnych innych dokumentów. Nie mam podstaw żeby w nie nie wierzyć- dodał.

Na pytanie, czy Kępski wiedział o fałszerstwie najważniejszego dokumentu ze sprawy, Waltz odparł: - On od 1999 r. nie żyje. Dopytywany przez Jakiego o Kępskiego, Waltz odpowiedział: - Ja nie odpowiadam, jakiego męża wybrała sobie moja ciotka.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka