126 obserwujących
6401 notek
16225k odsłon
7887 odsłon

Powstaje książka o Mariuszu Kamińskim. Z sugestią, że donosił SB na kolegów

Mariusz Kamiński, nowy szef MSWiA. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Mariusz Kamiński, nowy szef MSWiA. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Wykop Skomentuj301

Jan Piński przygotowuje książkę o nowym ministrze spraw wewnętrznych i administracji. Publikacja ma sugerować, że Mariusz Kamiński - były szef CBA - współpracował z SB. Jak wynika z zapisów ewidencyjnych, młody działacz opozycji nie figurował jako osobowe źródło informacji w kartotekach bezpieki. 

Członek Federacji Młodzieży Walczącej, związany z warszawskim NZS - bojowy antykomunista, czego dawał wielokrotnie wyraz nie tylko w latach 80., ale i w czasie rządów postkomunistycznych. Mariusz Kamiński wielokrotnie był rozpracowywany przez SB. Skierniewicki Wydział III KWMO prowadził działania operacyjne wobec grupy, która w 1981 r. umieściła w Sochaczewie na "pomniku wdzięczności" antysowieckie napisy (SOR "Pomnik). Jako student, Kamiński był obejmowany postępowaniami przez Wydział Śledczy za wznoszenie antypaństwowych okrzyków i udział w ulicznych demonstracjach. Zatrzymywany przez milicję, karany grzywną za działalność antykomunistyczną. Taki jest obraz Mariusza Kamińskiego, który wyłania się z akt IPN, dotyczących lat 80. Jan Piński - dziennikarz "Gazety Finansowej" - zamierza go zburzyć w swojej książce. 

- Niewinny Mariusz "Marek" Kamiński, wojownik - bojownik, a te głupie komunisty z SB wpisali go do teczki i był zarejestrowany w "Dzienniku rejestracyjnym sieci agenturalnej". Więcej niebawem w książce Jana Pińskiego o "Marku" - ujawnił internauta, związany środowiskowo z Pińskim. Autor publikacji powielił wpis, sugerujący, że Mariusz Kamiński był agentem SB. Tymczasem zdjęcie dokumentu wskazuje na umieszczenie ministra w Kwestionariuszu Ewidencyjnym przez SB, co jest wiedzą powszechną. 


- Zarejestrowany 12.11.1981 przez pion III w Sochaczewie w Wydz. „C” KWMO Skierniewice pod nr 4477 w kategorii Kwestionariusz Ewidencyjny (KE) krypt. „Marek”. W dzienniku rejestracyjnym KWMO Skierniewice pod poz. 4477 jako jednostkę która zarejestrowała KE krypt. "Marek" odnotowano Wydz. III w Skierniewicach. Kontrolę operacyjną prowadzoną w związku z faktem prowadzenia „wrogiej propagandy politycznej” zakończono 08.01.1988. Materiały zarchiwizowano pod sygn. 834/II. Akta zakwalifikowano do zmikrofilmowania, następnie wybrakowano za protokołem brakowania nr 2/89 - czytamy w opisie materiałów, dotyczących Kamińskiego w inwentarzu IPN. 

Według Pińskiego, umieszczenie nazwiska Kamińskiego w Kwestionariuszu Ewidencyjnym może być dowodem na współpracę z bezpieką w latach 80. Tymczasem taką kategorię rejestrowała SB, gdy chodziło o osoby "w przeszłości karane za wrogą działalność, były podejrzane o organizowanie wrogich manifestacji, wystąpień, podsycanie nastrojów niezadowolenia, prowadzenie wrogiej propagandy, swoim zachowaniem i postawą nasuwają uzasadnione podejrzenie, że mogą podjąć wrogą działalność w chwili powstania sprzyjających ku temu warunków, zajmowały eksponowane stanowiska w instytucjach i organizacjach prowadzących lub inspirujących działalność przeciwko PRL albo innym krajom socjalistycznym”. Kwestionariusz Ewidencyjny pozwalał bezpiece śledzić losy działaczy, pozostających w zainteresowaniu operacyjnym. Nie był formą współpracy z SB. 

- Rejestracja Kwestionariusza Ewidencyjnego krypt. Marek czyli jednej z kategorii spraw operacyjnych przedstawiana jako sprawa źródła osobowego (informatora) - za taką manipulację każdy badacz wyleciałby z IPN a student u mnie pałę dostaję! - napisał Sławomir Cenckiewicz, badacz dziejów PRL. 

- Sławek, mówimy o rejestracji dziennika sieci agenturalnej. Powiedz mi dlaczego było to utajnione na 30 lat. Jaki był powód? Łącznie z utajnieniem zeznań, gdzie Mariusz Kamiński wsypał swoich współkonspiratorów. Nikt go nie bił... - odpowiedział Piński.


Należy jednak pamiętać, że zarejestrowanie osoby w dziennika sieci agenturalnej nie jest dowodem na współpracę z SB. Według Cezarego Gmyza - korespondenta TVP w Niemczech - sprawa ma drugie dno. Jan Piński to bliski znajomy Romana Giertycha. Dziennikarz przejął redakcję "Uważam Rze" po odejściu Pawła Lisickiego i Michała Karnowskiego. Tygodnik nie przetrwał długo, a w międzyczasie przekształcił się w miesięcznik. Sprzedaż "Uważam Rze"  natychmiast zmalała dwukrotnie po odejściu dziennikarzy w listopadzie 2012 roku. Wówczas redakcję gazety przejął Piński. Konserwatywny tytuł był sprzedawany do 2016 roku. 

- Ci szmaciarze z "qńskiej" stajni mają tego pełną świadomość. To chamska zemsta za odcięcie ich od nielegalnego finansowania z funduszu operacyjnego Agencji Wywiadu i złożenie zawiadomienia w sprawie tego przekrętu do do prokuratury. Oraz za ściganie przebierańców udających służby - stwierdził Gmyz. 

Wykop Skomentuj301
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka