Suplement 2. do odcinka 13
Z drugiej strony - zawsze, kiedy jej się wydawało, że ma tego ptaka na swoim miejscu i że nie jest guzem nowotworowym, tylko wykwitem zdrowej natury, dającej kobiecie ekwiwalent męskiej wartości w postaci łechtaczki będącej kopią penisa - zasypiała w poczuciu bezpieczeństwa. W przekonaniu, że wszystko jest w porządku. Po prostu, dodawał jej otuchy i pewności siebie. Pozwalał jej czuć się równą mężczyznom. Żadnych złych myśli, żadnego czarnowidztwa. Same jasne strony życia. Natomiast gdy nocą, nad ranem, wskutek rozterki i wątpliwości, nie mogła go znaleźć, natychmiast obsesyjne myśli, pchały się do głowy.
Ostatniej nocy, gdy nie mogła zasnąć, myślała tylko o tym, że do Warszawy, pod pretekstem pomocy dla rządowej fałszywki “Solidarności”, zleciały się jak sępy rezydencje zachodnich wywiadów (jakby Polakom mało było sowieckiego rezydenta NKWD), wszystkie możliwe szajki Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Sorosza i kliki spekulantów kapitalistycznego świata – doprowadzały ją do szału.
I to tylko oto chodzi? O rozbój w biały dzień! Żeby rozdrapać, czego jeszcze nie rozdrapano w komunistycznym bezhołowiu? Robotnik gdy ukradł deskę, był sądzony jak przestępca, a tu kradną całe zakłady przemysłowe i nic. Syndyk im pomaga! To oto się szarpałam z tymi kutasami w „Solidarności”, żeby teraz nie było dla mnie na wypłatę? – pytała sama siebie, retorycznie, nie mając siły ani ochoty umyć zębów, żeby się zebrać i pójść do licho opłacanej pracy.
A tu jeszcze te prężące się co chwilę ciała jamiste, zmuszają ja do ciągłego dotykana krocza, żeby w możliwie prędki sposób rozładować napięcie płciowe. To bardzo przeszkadzało jej w podjęciu pracy zawodowej.
- A przecież powszechnie, w dołach fabrycznych chciano czegoś innego – odpowiadała mu, przełykając łzy.
Dopominano się wolności, równości i poprawienia materialnego bytu - chlipała. O to się dopominano, a otrzymano nędzę i bezrobocie, w opakowaniu zachodniej demokracji i „praw” człowieka. Protestowaliśmy przeciwko wschodniemu modelowi samodzierżawia, więc zlikwidowano go odgórnie, bez naszej iluzorycznej zgody - dając nam w zamian system rządzenia ludźmi jak sprzedajnym bydłem - traktowania ludzi z pogardą wyćwiczoną na eksterminacji Indian i handlu niewolnikami. Ze zwycięzców w walce z komuną staliśmy się kandydatami na mieszkańców skansenu.
Nie dawniej niż miesiąc temu, pracownica firmy kosmetycznej namawiała ją do reklamowania kremów do wybielania odbytu i regeneracji narządów intymnych. Inna znów jeździ za nią, żeby wystąpiła w reklamach seksownej bielizny.
Sfrustrowana kolejarska córka patrzyła bezsilnie jak wielkie humanistyczne ideały “Solidarności” rozmieniają się na drobne w rękach politycznych szulerów. Wtedy to Tomasza odsunięto na boczny tor nie dopuszczając do żadnych struktur ani ciał wybieralnych. Wszystko obsiedli ludzie z “Klubów Inteligencji Katolickiej”. “Księża górą!” – kumkały we wszystkich błotach zachwycone żaby.


Komentarze
Pokaż komentarze