Suplement 3. do odcinka 13
W pewnej chwili zdała sobie sprawę – to już nie był jego (Artura) penis, ale już jej własny, który wprawdzie wyrósł na miejscu i jakby na „korzeniu” Arturowego członka, ale zakorzenił się w jej żyznej glebie podbrzusza i był to już jej własny „korzeń”. Czasem kobieta po obcowaniu z mężczyzną mówi o jego członku, jak o swojej części ciała, że to jest jej „ptak” i on nie ma prawa wkładać go do innej dziupli, bo „tej zdzirze ślepia wydrapie”. Być może, nie ucieknie od swego penisa, dopóki nie wyjdzie za mąż, bo tylko wtedy, podczas częstego obcowanie płciowego z mężczyzną, prawdziwy członek, może wyprzeć z jej psychofizycznej (mentalnej i tkankowej) świadomości, tego urojonego prącia. Liczyła też na to, że akcja porodowa, która uruchomi w mechanizmach odpornościowych organizmu hormony i enzymy pozwalające na odbudowę i rewitalizację organizmu, skasuje szkodliwe tropizmy w jej psychice, stwarzające urojone narządy płciowe, obdarzając ją naprawioną i wolną od uprzednich błędów sferą psychiczną. Przecież kobieta po urodzeniu dziecka jest fizycznie i psychicznie odrodzona. Chore komórki się uzdrawiają, urazy psychiczne leczą i zanikają. Wszystko to w imię odradzającego się, w naszym potomstwie, nowego życia. Miała prawo tego oczekiwać, bo przecież sine qua non ich małżeństwa było urodzenie dziecka.
Na całe szczęście, z zajściem w ciążę nie miała kłopotu, a i ginekolodzy nie widzieli w jej anatomii nic szczególnego. Po prostu, może za bardzo rozrośnięta, zbyt duża łechtaczka. I tyle.
Tak to jest, gdy młoda dziewczyna zamiast współżyć seksualnie z mężczyzną i rodzić, onanizuje się, zadawalając się drażnieniem clitoris.
Uspokój się – Tomasz, widząc jej psychiczne rozbicie, głaskał ją po głowie i tulił do siebie – Wprawdzie stan wojenny uratował władzę inteligencji, Kościoła, aferzystów i kamieniczników ale jeszcze nie wszystko stracone. Trzeba mieć nadzieję. Nikodem (ps. Nikoś) ma rację, że to inteligenci dokonali przemalowania władzy w Polsce, z socjalistycznej na kapitalistyczną, żeby dokonać przewrotu w sferze własności. Zawsze tak robią bo tylko ono, administratorzy, mają realną władzę. „Nikoś” mi mówił, że sam odchodzi z konspiracji, żeby „kręcić interesy na boku” bo w dysydencji niczego nie można się dorobić. Pyskowanie na komunistów się nie naje. Zrozumiał swój błąd, że zamiast wstąpić do komunistycznej partii i zostać jakimś dyrektorem, to gardłował przeciwko czerwonym kacykom, gdy tymczasem oni spokojnie wpisywali do ksiąg wieczystych przedsiębiorstwa, którymi tylko zarządzali. Myliliśmy się, że robotnicy potrafią sprawować władzę.
Zanudzała wszystkich, którzy coś znaczyli w podziemiu, żeby coś z tym zrobić, nie dopuścić do zbiednienia ludzi pracy kosztem tworzenia cwaniackich fortun. Aż to niektórych irytowało, żeby sobie poszła - Cóż chcesz, głupia cipo – mówił Nikodem (pseudonim w Towarzystwie Latających Uniwersytetów, „Teoretyk”, albo „Nikoś”, pod którym był bardziej znany), który ją wpierw wydymał a potem wyrzucił z NZSu, za lewactwo. Myślałaś, że cię zrobią ważną figurą, że cię dopuszczą do prawdziwej władzy?
Nie dla psa kiełbasa! Szydził z jej naiwności w żywe oczy.
To prawda – rozmyślając nad przyczynami popełnianych błędów w swojej młodości, poszukiwała jakichś optymistycznych wniosków, choćby takich - że ustrój bolszewicki zakładała ZMP-owska, w przeważającej masie drobnomieszczańska młodzież. Tacy zawsze dają się użyć do zmiany systemu. W gorącej wodzie kąpani zrobią każde łajdactwo w imię wyższych ideałów. To się daje zauważyć już od czasów powstań narodowych, Legionów Piłsudskiego i Powstania Warszawskiego – wszystko to robiła niecierpliwa młodzież. Oczywiście z inspiracji starych konspiratorów – ale młodzież. Dająca się użyć do realizacji niepięknych interesów!
Wszelkie ogólnonarodowe łajdactwa nie mogłyby się udać bez udziału młodych, Tak było i tym razem, że młodość poparła bolszewików zasilając struktury UB. Ale tak być musiało. Tak być musi, bo życie ma swoje prawa.


Komentarze
Pokaż komentarze