Lokalny przedsiębiorca, Hubert Falkowski, przez ponad 20 lat dzierżawił jezioro, na którym prowadził gospodarkę rybną. Na skutek zmiany umowy, którą miał zawartą z Wodami Polskimi, w sposób niezapowiedziany utracił możliwość dalszej dzierżawy jeziora. Decyzja ta zapadła w trakcie obowiązującego cyklu dzierżawnego. W związku z zaistniałą sytuacją przedsiębiorca złożył do sądu odwołanie oraz wnioski o zabezpieczenie jeziora. Według przedsiębiorcy na akwenie znajduje się jego majątek w postaci ryb, a akwen wodny przez wiele lat miał systematycznie zarybiać. Szacunkowa wartość tego mienia wynosi – zdaniem Falkowskiego - około 5 milionów złotych. Na jego wniosek sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu jeziora.
Skutkiem tego było wprowadzenie całkowitego zakazu wszelkich połowów ryb, a także zakazu wydzierżawiania jeziora oraz prowadzenia jakichkolwiek działań związanych z gospodarką rybną. Pomimo obowiązującego zabezpieczenia i jednoznacznego zakazu połowów przedsiębiorca otrzymywał sygnały od lokalnych mieszkańców, że na jeziorze nadal prowadzony jest połów ryb. W związku z tym zaopatrzył się w kamerę i postanowił osobiście dopilnować przestrzegania postanowienia sądu.
Na miejscu okazało się, że jedną z osób prowadzących połów był Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Rybackiej Jerzy K., który przebywał na jeziorze wraz z kolegą. Przedsiębiorca zarejestrował całe zdarzenie na nagraniu wideo. Film ten został następnie opublikowany w internecie przez przedsiębiorcę i stanowi dokumentację przebiegu zdarzeń (link do filmu zamieszczamy pod artykułem).
O zaistniałej sytuacji przedsiębiorca poinformował policję. Na miejsce został skierowany patrol, który początkowo miał trudności z ustaleniem dokładnej lokalizacji miejsca połowu. Przedsiębiorca telefonicznie naprowadzał funkcjonariuszy na właściwe miejsce. Po dotarciu w rejon jeziora policjanci podjęli czynności służbowe, w tym włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe. Kierowali w stronę osób znajdujących się na łodzi okrzyki, wzywając je do podpłynięcia do patrolu. W odpowiedzi jedna z osób znajdujących się na łodzi wykonać miała w stronę patrolu wymowny gest – przyłożyła palec do ust, sygnalizując „ciszę”. Następnie łódź odpłynęła w przeciwnym kierunku, nie reagując na polecenia policji.
Jak ustaliliśmy, policja podejmowała próbę zlokalizowania miejsca, w którym podejrzane osoby zeszły na brzeg, jednak działania te okazały się bezskuteczne. Jednocześnie zastanawiający jest fakt, że przedsiębiorca bez większych trudności odnalazł zarówno miejsce wodowania łodzi jak i miejsce, do którego dopłynęli mężczyźni. Policji się to nie udało…
W momencie, gdy przedsiębiorca dotarł w to miejsce, policji nie było już na miejscu.
Przedsiębiorca wielokrotnie próbował skontaktować się telefonicznie z funkcjonariuszami, którzy wcześniej podejmowali interwencję. Próby te były bezskuteczne – numer telefonu, pod którym wcześniej możliwy był kontakt z policjantami, przestał odpowiadać.
Wobec braku asysty policji przedsiębiorca samodzielnie podjął czynności zmierzające do wyjaśnienia sytuacji. Według jego relacji od mężczyzn wyczuwalna była woń alkoholu, w pojeździe widoczny był alkohol, a na nagraniu widać również momenty spożywania substancji. Całość została udokumentowana została na filmie.
Następnie przedsiębiorca udał się na policję i złożył zawiadomienie o tym co odkrył. W kolejnych dniach składał dalsze zawiadomienia, a sprawie został nadany formalny bieg. Obecnie toczy się postępowanie sądowe, w którym mężczyźni uczestniczący w zdarzeniu są oskarżeni o nielegalny połów ryb.
Równolegle przedsiębiorca publikował nagrania wideo w mediach społecznościowych w czasie rzeczywistym. Sprawa utraty jeziora była już wcześniej znana w lokalnej społeczności. W związku z tym, chcąc pomóc przedsiębiorcy w nagłośnieniu sprawy, Robert Wierżajtys, lokalny społecznik, udostępnił opublikowany materiał wideo, dodając własny komentarz odnoszący się do treści nagrania oraz jego oceny przedstawionych na nim zdarzeń.
W międzyczasie, wspólnie z dyrektorem biura poselskiego w Suwałkach (Bartosz Grzędziński – dop. Redakcji) zorganizowano wsparcie posła Michała Połuboczka, który wystąpił w audycji radiowej w lokalnej rozgłośni. Działania te doprowadziły do reakcji drugiej strony. Została złożona prywatna sprawa karna przeciwko społecznikowi Robertowi Wierżajtys oraz przeciwko przedsiębiorcy przed Sądem Rejonowym w Suwałkach. Oskarżono ich o szkalowanie dobrego imienia oraz wizerunku komendanta straży rybackiej.
Sprawa ta ma status niejawny, w związku z czym nie można ujawniać szczegółów
dotyczących przebiegu ani treści toczącego się postępowania sądowego, ale – jak mówi nam anonimowo jeden z funkcjonariuszy lokalnej straży rybackiej – komendant nie ukrywa także poza sądem, że działał pod przykryciem, próbując w ten sposób namierzyć prawdziwych kłusowników. Dajecie wiarę? Ocenę sytuacji zostawiamy Czytelnikom.
Bolesław Rad - dziennikarz, publicysta
kontakt: boleslaw.rad@proton.me
Fot. Screen za YT


Komentarze
Pokaż komentarze (5)