Dzisiaj wszystkie alerty związane z AdA 2.0. sprawdziły się. Polska opustoszała z ponad dwóch tysięcy aptek, w ponad pół tysiąca gminach nie ma już ani jednej apteki, ceny leków wzrosły, a ich dostępność zmalała. AdA 2.0 miała ograniczyć ekspansję zachodnich sieci aptekarskich, a uderzyła w małe i średnie sieci aptek typowo polskie i rodzinne. Kto skorzystał? M.in. toruńska hurtownia leków, która formalnie nie jest siecią, a w której programach partnerskich uczestniczy największa ilość aptek w Polsce. Hurtownia ma oczywiście zagraniczną proweniencję. Podmiot zaprzecza jednak, by lobbował za AdA 2.0. Na przyszłe dochody hurtowni dzięki AdA 2.0. zwracał uwagę już w 2024 roku prof. Dariusz Dudek, doradca prezydenta Dudy.
AdA 2.0. w pigułce
Dla przypomnienia, AdA 2.0 wprowadziła kilka drastycznych zmian w prawie farmaceutycznym. Uderzono w przedsiębiorczość i wprowadzono limity, zgodnie z którymi ten sam podmiot nie może kontrolować więcej niż 1% aptek w całym kraju (lub w województwie). Ograniczono prawo własności i wolności gospodarczej poprzez wprowadzenie zapisów, że nowe apteki mogą być otwierane wyłącznie przez farmaceutów posiadających prawo wykonywania zawodu lub spółki farmaceutów. Przepisy te utrudniły także funkcjonowanie aptek, które nie są prowadzone przez farmaceutów (np. w przypadku spadku), co zmusiło do zamykania lub przymusowej sprzedaży aptek.
Trybunał Konstytucyjny (we wrześniu 2024 r.) oraz liczni eksperci prawni uznali, że przepisy AdA 2.0 są niezgodne z Konstytucją RP. Krytykowano m.in. sposób ich wprowadzenia oraz naruszenie zasady ochrony praw nabytych. Wyrok TK nie został jednak do dzisiaj opublikowany w Dzienniku Ustaw, a brak publikacji skutkuje brakiem skutków prawnych. Tym samym „Wrzutka” pomimo miażdżącej krytyki ekspertów stała się prawem. Kutyna…
Meysztowicz daje sygnał do ataku, Czarnek do odwrotu
Przemysław Czarnek zadziałał jak rasowy polityk. Pomimo, że AdA 2.0 została wprowadzona pod obrady Sejmu przez „wrzucającego” projekt pisowskiego Waldemara Budę to dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że ceny leków, ich dostępność i sytuacja, w której 530 gmin nie ma żadnej apteki to nie walka z zagranicznymi korporacjami, ale z pacjentami, którzy najwięcej stracili na AdA 2.0. Dlatego Czarnek w grudniu 2025 roku powiedział „sprawdzam” i wystosował interpelację poselską idącą pod prąd nowelizacji ustawy swojego partyjnego kolegi.
„Regulacje te doprowadziły do drastycznego spadku liczby aptek w Polsce – o ponad 2200 w latach 2017–2025, w tym do całkowitego braku aptek w ponad 500 gminach. Szacuje się, że około 3 mln obywateli pozbawionych jest dostępu do apteki w miejscu zamieszkania. Co więcej, utrzymywanie w mocy niekonstytucyjnych przepisów generuje poważne ryzyko roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa, których skala – według dostępnych analiz – może sięgać od 11 do 15 miliardów złotych” – zauważył kandydat na premiera Rzeczpospolitej z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Jego interpelacja nie przyniosła jednak wycofania się rządu Donalda Tuska z Apteki dla Aptekarza 2.0. W obronie interesów pacjentów stanął więc tym razem poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz. Parlamentarzysta zgłosił 26 marca na Parlamentarnym Zespole ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego, w którym postulował odstąpienie od strategii AdA 2.0. Meysztowicza zaatakował od razu poseł PiS Jan Cieszyński, który w odróżnieniu od Przemysława Czarnka, Julii Przyłębskiej czy Andrzeja Dudy od początku był gorącym zwolennikiem AdA 2.0. A jak argumentował swoje racje Meysztowicz?
„Zajmuję się prawem farmaceutycznym od 10 lat. To jest bardzo polityczny temat – bo dotyczy zdrowia i pieniędzy ludzi. Polacy płacą dziś za leki coraz więcej. W wielu gminach została jedna apteka albo nie ma jej wcale. A tam, gdzie nie ma konkurencji, ceny są nawet o 30% wyższe niż w dużych miastach. To nie jest przypadek – to efekt źle zaprojektowanego prawa” – mówił poseł KO Jerzy Meysztowicz.
Meysztowicz zapytany kto zyska na jego zmianach odpowiedział jednoznacznie: „Pacjenci. To jest najważniejsze”.
„Większa konkurencja oznacza niższe ceny i lepszy dostęp do leków. Zyska też państwo – bo dziś Polska ryzykuje kosztowne spory na poziomie Unii Europejskiej. A aptekarze? Ich biznesy w końcu zaczną mieć realną wartość i perspektywy rozwoju” – dodał poseł KO.
Leszczyna za a nawet przeciw…
Minister Izabela Leszczyna popełniła wywiad dla Wirtualnej Polski. Zapytana o Aptekę dla Aptekarza 2.0 szefowa resortu nie kryła słów krytyki. Jej zdaniem PiS wprowadził AdA 2.0 bezprawnie, a sama nowelizacja prawa farmaceutycznego wydała złe owoce. Zdaniem Leszczyny ograniczono Polakom możliwość bycia przedsiębiorczymi i narażono kraj na procesy i kary przed międzynarodowymi trybunałami.
– Nie mówię, że rynek apteczny powinien być całkowicie otwarty i powinna na nim panować wolna amerykanka. Jakieś państwowe ograniczenia są dopuszczalne. Ale nie podoba mi się limit określający, że jeden podmiot może założyć maksymalnie cztery apteki. To ogranicza polską przedsiębiorczość. Nie podoba mi się, że drastycznie ograniczono prawo własności i dziś uczciwie działający przedsiębiorca miałby kłopot z przeniesieniem swojej apteki z jednej strony ulicy na drugą – powiedziała minister Leszczyna w wywiadzie.
Wniosek z obszernych wypowiedzi pani minister jest jeden: jej zdaniem AdA 2.0 należy wycofać. Skoro więc „ministra” zdrowia uważa, że AdA 2.0 szkodzi aptekarzom i pacjentom to konia z rzędem temu, który odpowie na pytanie, dlaczego Leszczyna dodała w wywiadzie, że to wyłącznie jej prywatna opinia, a ministerstwo zdrowia nie robi nic, żeby zmienić złe prawo?
Bolesław Rad
kontakt: boleslaw.rad@proton.me
fot. Pixabay.com


Komentarze
Pokaż komentarze (2)