robin4123 robin4123
138
BLOG

Co Nawrocki załatwił dla Polski na Węgrzech i w USA?

robin4123 robin4123 Polityka Obserwuj notkę 39

Pytanie zasadnicze brzmi - czy w ogóle to jego pomysł autorski, żeby jechać w owe dwa miejsca? Wielu uważa, że naciskali jego doradcy, a wiadomo powszechnie, kogo oni z kolei słuchają bezkrytycznie i posłusznie.

Ale mniejsza.

Przejdźmy do wypadu na Węgry. Jaki pożytek ma Polska z tego, że Jej Pierwsza Osoba dała się sfotografować z Orbanem w apogeum kampanii wyborczej? Czy stał się mniej prorosyjski? Mniej antyukraiński? Czy jego polityka zagraniczna jakoś się pokrywa z tą polską, czy może stanowi dla niej po prostu zagrożenie z powodu przeciwstawnych wektorów? Co, oprócz zdjęć, przywiózł z Budapesztu?

A teraz odwróćmy na chwilę punkt widzenia i zapytajmy, co zyskał PiS, albo szerzej - polska prawica w wyniku tej wiekopomnej wizyty? Bardzo dużo. Poparcie Orbana i jego ewentualne zwycięstwo leży w żywotnym interesie tego obozu. I nie chodzi tylko o biednych uciekinierów, którzy "wybrali wolność" (określenie by Marek Hłasko) i dzięki Orbanowi mają kryjówkę przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Orban zapewnia, że Węgry cały czas będą trzymać kurs antyunijny, co prawicowym teoretykom bardzo pasuje, bo sami go wyznaczyli i sprzymierzeniec do przepychanek w Radzie Europy zawsze się przyda. Ponadto poparcie premiera Węgier to z automatu wdzięczność za Wielką Wodą, gdzie administracja Trumpa nawet nie kryje swojego poparcia dla niego. A wiemy jak prezydent Nawrocki kocha szefa USA (o tym za chwilę, gdy przejdziemy do drugiej wizyty).

Tak więc Polska i Polacy nie odnotowali żadnych korzyści, poza tą (dość wątpliwą), że węgierska propaganda dała natychmiast taki przekaz, że to cała Polska popiera Orbana i Fides, co oczywiście nawet do półprawdy jest niezbliżone.

I oczywiście włóżmy między bajki tłumaczenia o "Dniu przyjaźni polsko - węgierskiej", bo w Przemyślu spotkał się z prezydentem Węgier, co dzieje się co rok naprzemiennie - raz u nich, raz u nas i w tym roku akurat przypadała nasza kolei, a wizyta na Węgrzech była po prostu już niecelowa, ale skoro jest prikaz, by poprzeć Orbana - trzeba lecieć.

Lećmy teraz za ocean z naszym podróżnikiem. W Teksasie przemawiał do pół pustej sali i w sposób dość nieprzystający Głowie Państwa kadził bez żenady prezydentowi Trumpowi, którego akurat tam nie było, bo spokojnie grał sobie w golfa na Florydzie. Nawrocki był jedynym politykiem tak wysokiej rangi na tym partyjnym spędzie. Jego przemówienie było służalcze, serwilistyczne, by nie powiedzieć - poddańcze. Trump był tam "wspaniałym wojownikiem, strategiem" i najwspanialszą osobą na planecie. Ten żenujący pokaz lizusostwa, do którego nikt nie zmuszał Nawrockiego był czymś nawet estetycznie ohydnym. Mówić takie rzeczy o człowieku, który wywołał wojnę, która rozregulowała gospodarczo cały świat i wpłynęła na prawie wszystkie aspekty życia (bo nie o ceny benzyny i ropy przecież chodzi wyłącznie) i która może się przerodzić w III wojnę światową - to po prostu coś niesłychanego. I po raz kolejny zapytajmy, co ma z tego Polska? Dokładnie nic. Turystyka partyjna pana Nawrockiego to jedynie plusy dla Trumpa, Orbana i może dla niego samego (choć to też wątpliwe), Polacy pozostają z pustymi rękoma i nieco zdumionym wyrazem twarzy. Co prawda PKN prawił także o Rosji i złym Putinie - ale co z tego? Gdyby był tam osobiście Trump - zapewne całkowicie stonowałby przekaz, albo w ogóle opuścił ten passus.

Jaka wartość dodana wynikła z tych wizyt? Czy koniecznie musimy płacić za partyjne eskapady, na które ponadto są zabierani ludzie spoza Kancelarii oraz "dziennikarze" Strefy Wolnego Słowa?

Czy Pan Prezydent nie powinien się trochę (stosując ostatnio nośną terminologię) ogarnąć? Jego sondaże leciutko spadają i nie ma (póki co) powodów do niepokoju, ale jestem przekonany, że podobne zachowanie jest podziwiane i akceptowane już tylko wyłącznie przez żelazne elektoraty PiS-u i ewentualnie Konfederacji, a większość jego wyborców sprzed roku zaczyna śledzić podróże (i "osiągi") prezydenckie z narastającym zdziwieniem ...

Zobaczymy. Na razie jest zbyt wcześnie, ale wydaje się, że dalsze podobne peregrynacje mogą mu nie przynosić plusów. O plusach dla Polski nie wspominając. Hasło o "prezydencie wszystkich Polaków" śmieszyło już lekko za Dudy, a teraz to po prostu zwyczajna kpina.

THX

robin4123
O mnie robin4123

Taki sam jak i inni ..

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka