Wysoki Sądzie!
Zebraliśmy się tutaj, by rozsądzić sprawę wypowiedzi mojego klienta, który dnia14.04.2026 na konferencji prasowej powiedział, co następuje "Peter Magyar dopuszczał się niebywałych czynów prywatnych w życiu prywatnym - na przykład to, co opisuje jego żona - upiekł szczenię!" koniec cytatu. Na falę dziennikarskich głosów, że to fejk i wierutna bzdura - odpowiedział: " Pan twierdzi, że nieprawda, a ja – biorąc pod uwagę inne, zweryfikowane jego wyczyny, różne dochodzenia pod stołem i tak dalej – jednak uważam, że to jest możliwe. No, krótko mówiąc, to jest człowiek, któremu w żadnym wypadku nie będę składał gratulacji".
Wysoki Sąd pozwoli, że wprowadzę nieco w temat: owe rewelacje o "pieczeniu psa" ukazały się w węgierskim internecie na kilka dni przed wyborami i to na stronach powiązanych mniej lub bardziej bezpośrednio z konkurentami Magyara - czyli partią Fidesz. Nawet Węgrzy (przez 16 lat indoktrynowani mediami prorządowymi, bo innych na Węgrzech raczej nie uświadczysz) uważali to za bardzo głupi "chwyt", który raczej pogrąża jego autorów, a nie bohatera przesłania. To bardzo ważne, by Sąd wiedział o fejkowym charakterze owych treści i ich politycznej tendencyjności.
Cóż bowiem zrobił mój klient, Pan Prezes Jarosław Kaczyński? Gdzie jego wina?
Powszechnie wiadomo, że mój klient nie wie, jak korzystać z internetu i że zastępują go w tej mierze jego zaufani współpracownicy, którzy dzień w dzień suflują mu do ucha rzeczy, które wiedzieć powinien i które później wykorzystuje także w spotkaniach z dziennikarzami. Owóż moja linia obrony będzie polegała na założeniu, że ktoś z owych "adiutantów" wprowadził celowo w błąd mojego klienta, by ten skompromitował się na owym brefingu i powiedział to, co powiedział.
Wiadomo także bowiem, że w partii PiS, której przewodzi mój klient, trwa od miesięcy frakcyjna walka, wzajemne podgryzanie, szczypanie i zwyczajna wojna o schedę po panu Kaczyńskim, który przecież ma swoje lata i młodszy się nie staje. W owym rozgardiaszu nietrudno sobie wyobrazić osobę, która w sposób jak najbardziej nikczemny wykorzystuje wiek i naiwność pana prezesa i podsuwa mu do ucha rzeczy, które kilka lat temu mój klient nie tylko by zweryfikował (przez inną osobę), ale i solennie obśmiał z powodu ich idiotycznego nieprawdopodobieństwa. Niestety, te czasy minęły i mój klient nie ma już tak bystrego umysłu, co często skutkuje tym, że wierzy bezkrytycznie nawet w największe prasowe humbugi i zwyczajne baśnie z mchu i paproci.
Pragnę również wskazać, że prawo traktuje jako okoliczność łagodzącą brak prawidłowego kontaktu ze światem oraz nierozpoznawanie realiów ze względu na podeszły wiek. Nie wiem, czy ohydnego czynu i złego podszeptu dopuścili się członkowie "Harcerzy", czy "Maślarzy", ale jedno jest pewne, WySądzie, że mój klient jest niewinny i wnoszę o natychmiastowe umorzenie sprawy!
Na koniec chciałbym wyrazić satysfakcję, że sprawa odbywa się przed niezależną Izbą Sądu Najwyższego to znaczy Izbą Kontroli Nadzwyczajnej I Odpowiedzialności Zawodowej, stworzonej w latach, gdy mój klient był szefem opcji rządzącej, która ową Izbę do życia powołała ustawą. Myślę, że owo przypomnienie pomoże pp. niezależnym sędziom na obiektywny ogląd sprawy i wyrok w tejże ...
Dziękuję, WySądzie i ze spokojem oczekujemy na sprawiedliwe i obiektywne orzeczenie.
thx


Komentarze
Pokaż komentarze (40)