Ten wpis to dalej wersja wstępna, która ma tylko pozór ładu, jak znajdę czas to opublikuję kolejny raz, już składniej i prezentując szerszy obraz. Przedstawieni "'eksperci" to oczywiście tylko wycinek ale bardzo reprezentatywny dla tej grupy "chłodnych realistów", podniecających się potężnymi możliwościami atomowej długiej ręki i snujących wizje rozbioru Rosji, a równocześnie bez mrugnięcia popierających oddawanie przez Polskę swojej realnej siły bezwarunkowo i za bezdurno.
W poprzednich częściach serii podałem fundamentalne fakty: polskie społeczeństwo w większości poparło Ukrainę w wojnie z, a polscy politycy podjęli, bezprecedensową w historii polityki międzynarodowej, decyzję o oddaniu naszych zasobów militarnych (i nie tylko takich) całkowicie bezwarunkowo, za darmo i bez żadnych umów.
Skąd politycy i poddane medialnej tresurze społeczeństwo czerpali uzasadnienie dla tego bezprecedensowego w historii świata frajerstwa?
No jak to skąd? Z analiz „niezależnych ekspertów".
Fakt 4.
Politycy i media mogli uzasadniać swoje skrajnie niekompetentne a czasem i jawnie zdradzieckie decyzje dzięki grupie lansowanych w mediach i socjalach "niezależnych ekspertów", specjalizujących się we wszystkim, a tak naprawdę to w jednym. W dupo-realizmie magicznym.
Doktor Jacek Bartosiak.
Głównym architektem dupo-realizmu magicznego jest dr Jacek Bartosiak i jego ośrodek Strategy & Future. Przez lata pan doktor rzucał mądrze brzmiącymi zaklęciami: „pivot na Pacyfik", „drabina eskalacyjna", „lewarowanie potencjału", „koncepcja sworznia". Brzmiało dumnie, magnetycznie, wręcz naukowo. A pod spodem?
Z jednej strony ten „chłodny realista" przekonywał że USA to upadający kolos który nie radzi sobie z Maduro w Wenezueli na własnym podwórku. Z drugiej strony, ten sam człowiek w swoich planach obronnych założył, że ta sama „słaba" Ameryka, pod wpływem naszego sprytnego „lewarowania", da się zmusić przez Warszawę do atomowego starcia z Rosją. Tak! Amerykanie zaryzykują zagładę nuklearną Nowego Jorku bo dr Bartosiak narysował strzałkę na mapie w raporcie o Armii Nowego Wzoru! Na pewno!
Bartosiak mówił PAP w czerwcu 2022: „w interesie Polski i państw Międzymorza jest wykończenie Rosji, rozegranie tej wojny tak żeby Rosja przegrała i rozpadła się." Podaję ten jeden cytat dla formalności. Jak ktoś kojarzy Bartosiaka to wie, że rozpad Rosji jest fundamentem, wręcz aksjomatem jego całej linii dywagacji, spekulacji i afirmacji (znaczy wielce naukowych prognoz i analiz). Które były już wielokrotnie poddawane wielce uczonej analizie krytycznej. Ja tam pozwolę sobie na krytykę zdrowo-nosaczą. Otóż żadne mocarstwo zachodnie, nawet USA, nigdy nie przyjęło "rozpadu Rosji" jako swojego celu strategicznego, bo konsekwencją byłby rozpad kontroli nad arsenałem jądrowym. Czyli to, samo z siebie dość śmiałe by nie rzec odrealnione założenie, że rozpad Rosji jest w interesie Polski, i tak stoi w całkowitej sprzeczności z fundamentalnymi interesami Francji, Zjednoczonego Królestwa, Niemiec, Unii Europejskiej jako całości, jak i w sumie interesami każdego normalnego kraju który nie chciałby żeby nowo powstałe Iczkeria, Novistan, Republika Pierdaszewska i Orda Czukocka dysponowały bronią jądrową. Przede wszystkim zaś stoi w sprzeczności z fundamentalnymi interesami USA i Chin. Tego Bartosiak jakoś nie zauważył albo postanowił nie zauważać. W obronie doktora Bartosiaka napiszę, że jego zachowanie jest naukowo i racjonalnie zrozumiałe. No tak to bywa z idee fixe, po prostu.
Prognoza że Polska może "lewarować" USA do konfrontacji z Rosją? Nie sprawdziła się. Prognoza o nieuchronnym pivocie na Pacyfik i opuszczeniu Europy przez USA? Po 2022 roku USA drastycznie zwiększyły obecność wojskową w Polsce, obecnie chcą trochę ograniczyć obecność bo to co mieli załatwić, przecież już załatwili.
Każda kluczowa diagnoza - błędna.
Ale najpiękniejsze są wewnętrzne sprzeczności tej samej wypowiedzi. W pewnym programie Bartosiak oświadczył że decyzja Kaczyńskiego o opróżnieniu polskich magazynów i oddaniu sprzętu Ukrainie była „znakomitą decyzją." Kilka sekund później, w tej samej rozmowie, ubolewał że Ukraina nie szanuje Polski, bo „widzą puste magazyny" a przecież "oni szukają prawdziwej siły", a my nią nie jesteśmy.
Czyli: oddanie własnego uzbrojenia za darmo było genialne. I jednocześnie fakt, że nie mamy uzbrojenia jest naszym błędem, naszym problemem i naszą słabością. Przyczyna jest znakomita, skutek jest zły. W jednym wywiadzie, w ciągu paru sekund. To że bez żadnej autorefleksji, to akurat zrozumiałe.
Przy czym dla uzupełnienia obrazu: Bartosiak snuje też wizje "Wolnego Miasta Stanisławów" jako inkubatora nowoczesności na granicy polsko-ukraińskiej, polskiej potęgi kosmicznej w ramach Armii Nowego Wzoru, i tym podobnych kapitalnych projektów, które świetnie brzmią na YouTubie i równie świetnie sprzedają książki. Te poboczne zajęcia są jak najbardziej racjonalne i zrozumiałe. W końcu zanim doktor Bartosiak doprowadzi do anihilacji Rosji, musi na co dzień z czegoś żyć.
Marek Budzisz.
Poszedł jeszcze dalej w głąb krainy Oz, postulując wprost stworzenie "państwa federacyjnego" polsko-ukraińskiego. W S&F wszystko jest strukturalne zatem dopasuję słownictwo. Oto klasyczny analfabetyzm strukturalny.
Jak ktokolwiek udający eksperta może publicznie opowiadać o „wspólnej armii" dwóch odrębnych państw, z których jedno jest w NATO a drugie prowadzi pełnoskalową wojnę? Armia z definicji wymaga jednego suwerena, jednego budżetu i jednego ośrodka decyzyjnego. Wspólna armia to wspólne państwo, czyli de facto wchłonięcie Polski do aktywnego konfliktu zbrojnego bez decyzji NATO i bez zgody kogokolwiek przez Ukrainę.
Budzisz nigdy nie wyjaśnił jak tę sprzeczność rozwiązać. Zapewne dlatego że nie da się jej rozwiązać.
Świdziński i jego bojowe smoki.
Albert Świdziński to przypadek szczególny. Jako jedyny z całej stajni S&F skrytykował bezwarunkową pomoc dla Ukrainy. Że błąd, że powinny być umowy, że transakcyjność. Brawo on. Tyle że zrobił to w czerwcu 2026, a nie w marcu 2022. Przez cztery lata Świdziński tego nie zauważył. Teraz kiedy sprawa jest oczywista dla każdego, dumny z siebie i swojej przenikliwości prosiaczek Albert dzielnie pokwikuje. Obwiniając oczywiście "Polaków".
Ale zostawmy to i skupmy się na projekcie w który Świdziński włożył prawdziwy intelektualny wysiłek, czyli na postulowanym przez niego polskim programie nuklearnym. Napisał o tym całą książkę — "Nasza Bomba" — i jest to lektura która pełniej niż cokolwiek innego odsłania naturę tego środowiska, jak by się zastanowić to w samym tytule.
Świdziński postuluje, że Polska powinna dążyć do pozyskania własnej broni atomowej, ewentualnie w ramach rozszerzonego nuclear sharingu z USA, najlepiej samodzielnie. Jako wzorce podaje Pakistan i Izrael.
Kilka twardych faktów których Świdziński w swojej "analizie" nie rozwiązuje:
Broń atomowa wymaga wzbogaconego uranu lub plutonu. To wymaga własnego cyklu paliwowego — wzbogacalni uranu lub reaktorów produkujących pluton. Polska nie ma ani jednego, ani drugiego. Nie ma zakładów wzbogacania uranu. Nie ma reaktorów wojskowych. Budowa takiej infrastruktury zajmuje dekady i jest natychmiast wykrywalna przez wywiad satelitarny. Sam fakt rozpoczęcia budowy byłby przez Rosję potraktowany jako casus belli. Nie hipotetyczny, nie "możliwy" — pewny.
Pakistan i Izrael budowały swoje programy nuklearne w innych warunkach geopolitycznych, z innym wsparciem zewnętrznym, w innym czasie historycznym, i — co kluczowe — oba programy były prowadzone w warunkach ścisłej tajemnicy przez wiele dekad. Polska jest członkiem NATO, stroną NPT, i znajduje się 300 kilometrów od rosyjskiego Kaliningradu.
Nuclear sharing z USA, które Świdziński traktuje jako alternatywę — nie daje Polsce żadnej samodzielności. Broń pozostaje pod kontrolą amerykańską, kody do odpalenia pozostają w Waszyngtonie, decyzja o użyciu pozostaje przy prezydencie USA. To jest dokładnie ta "wasalna zależność" od Ameryki którą Bartosiak krytykuje w każdym programie.
Innymi słowy: Świdziński napisał całą książkę o polskiej broni atomowej nie rozwiązując żadnego z podstawowych problemów które sprawiają że polskim program nuklearny jest w obecnych warunkach projektem z gatunku fantastyki naukowej.
W związku z tym mam skromną propozycję: skoro już wyhodowaliśmy tak wybitne umysły strategiczne, może zamiast poprzestać na bombie atomowej — od razu zaproponujmy hodowlę bojowych smoków? Smok oddycha ogniem, nie wymaga cyklu paliwowego, a odpowiedź na pytanie jak go wyhodować Świdziński może zawrzeć w nowej książce "Nasz Smok". Będzie przynajmniej równie wiarygodnym projektem jak "Nasza Bomba", właściwie to nawet bardziej bo traktatu o zakazie proliferacji smoków bojowych nie podpisywaliśmy, pozwoli prosiaczkowi ponownie wytężyć i ukazać swoją potężność intelektualną, no i ten, zawsze to dodatkowa kasa będzie, z takiej książki.
Jarosław Wolski.
Perfekcyjny przypadek, zasługujący na osobne omówienie.
Wolski jest z wykształcenia politologiem. Z zamiłowania i medialnej roli — analitykiem technicznym od sprzętu pancernego. Problem polega na tym że Wolski konsekwentnie wychodził poza tę rolę, z pełnym przekonaniem o własnej omnipotencji analitycznej, i wchodził w obszary w których jego kompetencje były żadne lub bliskie żadnym.
Prognozy Wolskiego z 2022 roku zasługują na osobne zestawienie bo jest to katalog imponujący:
Wiosna 2022: Rosji skończą się sprawne czołgi pierwszej i drugiej linii w sierpniu 2022 roku. Sam ustalił, policzył dwa razy.
Fakt: Rosji nie tylko nie skończyły się czołgi w sierpniu 2022 roku ale uruchomiła masową produkcję remontową i dostarczyła na front tysiące zmodernizowanych T-62, T-72 i T-90.
Marzec 2022: Zachodnie sankcje zniszczą rosyjską gospodarkę przed końcem 2022 roku. Rosjanom zabraknie podstawowych towarów, w grudniu skończą im się kartoszki! Wybitny analityk Wolski ustalił, pewna informacja.
Fakt: Gospodarka rosyjska, dzięki reeksportowi przez Kazachstan, Armenię i Turcję oraz chińskiemu wsparciu technologicznemu, notowała wówczas wzrost PKB. Na chwilę obecną, po 4 latach wojny, budżetu wojennego, zawirowań na rynkach światowych i dość specyficznemu, rosyjskiemu podejściu do planowania ekonomicznego i inwestycji długofalowych (głupiej się tego zrobić nie dało) rosyjska gospodarka dalej ma się jako tako.
Kwiecień 2022: Aktywna faza wojny potrwa "góra trzy tygodnie." Po trzech tygodniach od tej prognozy trwały intensywne walki o Sewierodonieck i Lisiczańsk.
Przed wrześniem 2022: Putin nigdy nie zdecyduje się na mobilizację, a rosyjski system rekrutacji jest tak zardzewiały że natychmiast utonie w chaosie.
Fakt: Rosja zmobilizowała ponad 300 000 ludzi bez większych problemów wewnętrznych.
Warto zauważyć że te prognozy nie były ostrożnymi szacunkami opatrzonymi zastrzeżeniami. To były pewne informacje.
OSINT Wolskiego, który sam dumnie opisywał jako skrupulatną analizę zdjęć satelitarnych i danych o sprzęcie, był w istocie liczeniem kropek na mapkach dostępnych publicznie w internecie. To co wyglądało jak wywiadowcza precyzja, w zderzeniu z rzeczywistością okazywało się nie brać pod uwagę ani zdolności remontowych rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, ani chińskiego wsparcia technologicznego, ani odporności społeczeństwa autorytarnego na sankcje, ani dziesiątek innych zmiennych których "desktopowy OSINTowiec" po prostu nie widzi i o których nie ma pojęcia.
Piotr Zychowicz.
Pan o smutnych, psich oczach, całą karierę pisarską zbudował na wyśmiewaniu "romantycznego obłędu" — polskich powstań, Akcji Burza, zbrojnego oporu bez twardych gwarancji. Przez lata twierdził że nadrzędną wartością jest przetrwanie narodu, racja stanu, zimna kalkulacja.
Po lutym 2022 roku ten sam "chłodny realista" nie zadał ani razu publicznie pytania które powinno być pierwsze na liście każdego człowieka dbającego o polską rację stanu: dlaczego wysyłamy czołgi, armatohaubice i samoloty bez żadnych umów? Dlaczego przy okazji każdej dostawy nie wymusiliśmy choćby zgody na ekshumacje i upamiętnienie ofiar Wołynia?
Ani razu. Przez cztery lata. Człowiek który zbudował markę na "twardej kalkulacji interesów" nie był w stanie — albo nie chciał — zadać najprostszego pytania o polskie interesy w największej transakcji zbrojnej w historii III RP.
Zamiast tego: clickbaitowe miniatury z grzybami atomowymi, wywiad za wywiadem z tymi samymi "ekspertami", zbiórki na "utrzymanie zespołu," i reklamy własnych książek przeplatane dyskusjami o zagładzie cywilizacji.
Realizm Zychowicza kończy się dokładnie tam gdzie zaczyna się ryzyko dla jego modelu biznesowego.
Konkluzja.
Polskie elity ekspercko-medialne okazały się dokładnie tak samo naiwne, infantylne i niekompetentne jak klasa polityczna. Stworzyły bezpieczną, propagandową bańkę w której realizm zastąpiono magią, a polską rację stanu — wyświetleniami.
Na tle tej feerii wybitnych umysłów pozwolę sobie zaproponować następny krok. Skoro polska bomba atomowa jest na stole — idziemy dalej. Podbój Galaktyki Andromedy. Damy radę! Niestety, flagowym okrętem naszej Kawalerii Kosmosu, powstałej oczywiście w ramach Armii Nowego Wzoru, będzie Iwan Gonta a nie Orzeł 7 ale co tam — najważniejsze że za wszystko zapłacą Amerykanie. No chyba, że wcześniej USA upadnie... Niemniej to też żaden problem! Wtedy, dzięki znajomości zasad wojny systemowej, stosując lewar strategiczny i chłodną projekcję siły, świadomie i na zimno, z pozbawioną emocji kalkulacją, podniesiemy kilka szczebelków drabiny eskalacyjnej (poniżej progu czegoś tam oczywiście) i wymusimy zapłatę za Kawalerię Kosmosu na Królestwie Niderlandów.
Poprzednie części:
Społeczeństwo: https://www.salon24.pl/u/abojawiem/1506953,bez-tytulu
Politycy: https://www.salon24.pl/u/abojawiem/1507080,polska-ukraina-fakt-2
Media: https://www.salon24.pl/u/abojawiem/1507153,polska-ukraina-fakt-3
PS. Dałem szkic (tej i tylko tej części) sztucznej durnocie do przepisania. Wyszło tak sobie ale nie chce mi się poprawiać więc tak wrzucę.
PS2. Serdeczne kudos i pozdrowienia dla redaktóra Łukasza W.! Dalej ciebie nie lubię Gruby ale wiesz co, jednak trochę bardziej szanuję. Jako dziennikarz i ekspert sprawdziłeś się dużo lepiej niż większość dzienniput i "ekspertów", jako człowiek też. Choć paszkwilantem i to grubym jesteś, Gruby.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)