KonradDan KonradDan
176
BLOG

Prawdziwy wróg Polski.

KonradDan KonradDan Polityka Obserwuj notkę 31
Swego rodzaju podsumowanie poprzednich wpisów cyklu Polska-Ukraina. Fakty. Ze szczególnym uwzględnieniem "ekspertów"

Dlaczego tak mi zależy na przekazaniu prawdy o tych kilku magikach?

Czynników jest kilka:

Po pierwsze społeczeństwo polskie w większosci poparlo Ukrainę w wojnie z Rosją. Bardzo ale to bardzo ważne jest wskazanie że decyzje i wynikające z nich podstawy mogły być bardzo racjonalne bez względu na to jaka była wynikowa. Czyli że zarówno osoba która poparła Ukrainę jak i osoba która uznała że należy się nie mieszać i to nie jest nasza wojna, jak i soboa uznająca, że Rosja ma rację mogły podjąć bardzo racjonalną decyzję/ Wynika to z tego, że ilość stałych i zmiennych była tak duża, że siłą rzeczy jedne czynniki i aspekty miały większą wagę a inne mniejszą. Czyli jeden skupiał się bardziej na geografii, inny na polityce, trzeci na historii polsko-rosyjskiej, czwarty na masakrach ludności polskiej na Kresach Wschodnich a piąty na tym że szwagrowi lekarz Ukrainiec pół roku temu córkę uratował bo coś go tknęło i zleciła dodatkowe badania. 

Oczywiście, nie kazdy podejmował decyzję racjonalnie. Tak ludzie są emocjonalni, część nadmiernie. To wynika z ludzkiej natury i jest takim samym zarzutem jak stwierdzenie, że ludzie oddychają, a niektórzy głośniej niż inni. Można się o to oburzac ale najlepiej to przyjąć do wiadomości. 

Szczególnie, że na ludzkie emocje można łatwo wpływać i to masowo. 

Przekaz mediów zafałszowywał dane wejściowe i tym samym wpływał na wynik.

Dodatkowo media budowały atmosferę strachu, wzbudzały ukrytą histerię i próbowały wręcz doprowadzić do amoku.

Empatii i współczucia wzbudzać nie trzeba było bo tego akurat Polacy mają aż w nadmiarze.

Efekt? Polacy w większości poparli Ukrainę.

Po drugie politycy jednomyślnie poparli udzielenie Ukrainie pełnej, gigantycznej, darmowej i bezwarunkowej pomocy militarnej i innej. Za wyjatkiem jednego posła byłą to decyzja jednomyślna.

Po trzecie media przekaz medialny był jednolity, jawnie powielał propagandę ukraińską ale prezentowano to jako obraz obiektywny. 

Na koniec wykorzystując argument autorytetu promowano w mediach linię ekspercką jednoznacznie głoszącą, że pełna, bezwarunkowa i darmowa pomoc Ukrainie jest niezbędna, bezalternatywna i jest w naszym najlepszym interesie. To wpływało na opinię publiczną i postawy zwykłych ludzi ale też żyrowało decyzje polityków a równocześnie utwierdzało je, wpływało na nie, a być może nawet decydowało o nich. Podobny mechanizm zachodził między społeczeństwem a mediami, politykami i ekspertami, to generowało dodatkowe sprzężenie zwrotne. Tego wątku nie chce mi się wyjaśniać. 

Zrozumieć co się działo to jedno ale uświadomić to ludziom, to drugie.

Społeczeństwo samo z siebie pokazało, że nie jest ani ślepe ani głupie już przy aferze zbożowej. Niestety w marginalny sposób wplynęło to na decyzje polityków którzy ograniczyli się do kosmetycznych poprawek swojej linii. 

Niemniej ludzie nie lubią kiedy przypomina im się, że popełnili błąd bądź zostali w błąd wprowadzeni. Dlatego często wtórnie racjonalizują sobie wcześniejsze błędne wybory i decyzje.

Postawę uznającą sens wysłania wsparcia militarnego Ukrainie da się uzasadnić merytorycznie. 

Nie ma znaczenie czy to było "dobrą" decyzją. Ma znaczenie, że wielu ludzi może się przy niej upierać dalej nie dostrzegając, że problem nie w poparciu "w pełni" a w poparciu bezwarunkowo i za darmo. 

Sprawę nieco ułatwia to, że wysyłanie broni o wartości dziesiatków miliardów złotych i koszcie odtworzenia stanów idącym w setki miliardów "za darmo" i bezwarunkowo było absurdem nad absurdami. Aberracją, ewenementem nieznanym chyba wcześniej w historii świata.

Tylko atakowanie za to polityków jest obecnie bezcelowe i bezskuteczne.

Poparła to cała scena polityczna za wyjątkiem jednego posła, obecnie przewodzącego partii z poparciem poniżej 10%.

Cała reszta wyborców wykona prosty fikołek mentalny i uzna, że ""ich partia" oczywiście jest niewinna a odpowiedzialność spada na pozostałe. To nas nigdzie nie zaprowadzi. Sam przyznaj, szczerze. Pupiak i Memcen niewinni i "wcale tacy nie byli", c'nie?

Dlatego należy wskazać konkretnie, z imienia i nazwiska, winnych tej bezprecedensowej zdradzie polskiej racji stanu i dodatkowo polskich interesów. 

Ponad wszelką wątpliwość, za to co się stało współodpowiadają, być może w stopni nawet większym niż politycy, tak zwani "eksperci" którzy głosili, suflowali i żyrowali linię "pomagać w pełni, bezwarunkowo i za darmo."

W mediach najczęściej cytowano i najczęściej do nich zapraszano: Jacka Bartosiaka, Marka Budzisza, Jarosława Wolskiego, gen Skrzypczaka i kilku innych.

Nie tylko żaden z tych ekspertów nigdy nie podważył racjonalności decyzji oddawania broni za darmo i bezwarunkwo ale wszyscy wyżej wymienieni twierdzili, że jest to w interesie Polski. 

Ci ludzie odpowiadają za to co się stało.

Kolejny ekspert od geopolityki, Albert Świdziński obecnie (czerwiec 2026) twiedzi, że oddawanie broni za darmo było wyjatkową głupotą. Za którą obwinia "Polakow". 

Czyli całe społeczeństwo polskie, jego zdaniem emocjonalne i nieracjonalnie spodziewające się wdzięczności zamiast zadbać o podpisanie korzystnych umów na samym początku.

Ten same sam Świdziński przez cztery lata ani razu nie powiedział publicznie, że należy każdą dostawę broni porpzedzać umową bilateralną z Ukrainą. Co więcej ani razu nie spytal publicznie swojego szefa, Jacka Bartosiaka, dlaczego publicznie stwierdził że decyzja tak wielkich ilości broni całkowicie za darmo i bezwarunkowo była "znakomita" i czy naprawdę tak uważa.

Wtórne jest pociągnięcie do odpowiedzialności czy inne takie.  Ważne, naprawdę ważne jest tylko jedno. Przekazanie faktów społeczeństwu, tak żeby ludzie sami z siebie zrozumieli, kim są tak zwani "eksperci", których to ekspertyzy były fundamentem całej narracji medialnej i politycznej.

Pal licho jakie motywy kierowały "ekspertami", to też wtórne.

Ważne naprawdę ważne jest zauważenie, że cały fundament narracji oparty był na opiniach w najlepszym razie kompletnych idiotów. 

[Znaczy wiem że nei mogli być aż tak głupi ale to też wtórne]

Jak sie posypie fundament linii eksperckiej to ludzie uswaidomią sobie też ile warte były inne rady "ekspertów od geopolityki i wojskowości" Że praktycznie wszystkie ich diagnozy i analizy są fałszywe.

I tym samym cały obraz rzeczywistości w jakiej się znajdujemy jest fałszywy.

I że ludzie juz tym fałszywym obrazem przesiąkli.

Nie widzą świata takim jaki jest naprawdę tylko jego wykrzywiony obraz. Nie rozumieją prawdziwych zagrożeń ale nade wszystko nie dostrzegają swojej własnej siły i prawdziwych możliwości.

Nasza sytuacja jest naprawdę unikalna.

Paradoks - gdyby nie bardzo złe decyzje polityków i bardzo fałszywe diagnozy ekspertów sytuacja nei rozwinęłaby się tak jak się rozwinęła i tym samym nie mielibyśmy tak unikalnej szansy jak mamy.

Możemy odzyskać całą wartość przekazanej broni i innej pomocy razy 10. Załatwić sobie eksterytorialne ekshumacje na Wołyniu. I o wiele więcej.   

Bartosiak, Budzisz, Wolski, Świdzinski mówili że oddawanie Ukrainie broni za darmo jest bardzo dobre dla Polski. Ewentualnie racjonalnie domagali się żeby w ramach ""transakcyjności" oddawać Ukrainie za darmo ale twardo domagać się za to od USA broni jądrowej, bazy na Księżycu i Kawalerii Kosmosu.

To nie jest wyjątek w ich linii. Całość ich diagnoz i analiz jest równei absurdalna i równie fałszywa. 

Polityka historyczna to najprostszy przykład.

Cały czas podważali wartość jakiejkolwiek polityki historycznej Polski równocześnie twardo usprawiedliwiając "politykę historyczną Ukrainy".

Czyli twierdzili, że mówienie czegokolwiek o zbrodniach UPA jest bezsensowne, słabe, niczemu nie służy, jest zwykłym emocjonalnym kaprysem, słabością.

Równocześnie konsekwentnie twierdzili że Ukraincy mają prawo do swojego "imaginarium sympolicznego" i swojej wersji historii i do swojej asymetrii pamięci (znaczy to ostatnie właśnie wymyśliłem w ramach nabijania się z nich).

Czyli upamiętnienie ofiar jest złe. Gloryfikacja ludobójców jest dobra.

Oczywiście, nie tylko oni to robili ale chodzi o wskazanie samego mechanizmu.

Tego jest więcej. Np. bredzenie Bartosiaka o tym że polityka historyczna musi być materialna i służyć konkretnym celom, byc środkiem a nasza jest niematerialna i coś tam, coś tam. Przecież on pier...li kompletne brednie tak gładko, że prawie każdy pomysli, że "pan doktor tak mądrze mówi".

A rzeczywistość?

Abstrahując od wszystkiego innego - w momencie w którym godnie upamiętnimy ofiary ludobójstwa na Wołyniu pokażemy, że jesteśmy narodem polskim, że rozumiemy jakie obowiązki z tego wynikają.

Przypomnimy, że Kresy były nasze.

Pokażemy swoją prawdziwą siłę. Że sramy co na ten temat myślą Ukraińcy i że mają sie dopasować albo spierdalać do siebie. 

To się stanie naturalnie jak tylko w końcu Polakom spadną z oczu klapki a z rąk pęta, którymi związali nas właśnie tacy czarodzieje jak Bartosiak i Budzisz i setki innych. W momencie w którym Polacy złamią czar choćby jednego z nich, staną się odporniejsi na zaklęcia wszystkich pozostałych i śmielsi. 

I to będzie najważniejsze ale dojdą kolejne efekty.

Bartosiak, Stefan i Świdziński nabijali się ostatnio, że Le Monde opisał tę zbrodnie jako symetryczne wybryki dzikusów z jakiś tam wschodnich rubieży. 

Skala i barbarzynstwo ludobójstwa na Wołyniu była bezprecedensowa nawet jak na II wojnę. Tam jest kilka elementów ale poruszę tylko jeden: Bestialskie torturowanie niemowlaków i dzieci. Nie tylko je zabijano ale na przykład wbijano szpilki niemowlakom, po jednej. Gwalcono kilkuletnie dzieci. Obdzierano je ze skóry. 

To zostało udokumentowane.

Bartosiak celowo pie...li, że nikogo to nie obchodzi i że chcemy rozdrapywać rany. Mowi tak bo rozumie co by się stało, gdyby Polacy naprawdę to zrobili.

Przypomnienie tego jest niezbędne nie po to żeby rozdrapywać rany.

Przypomnienie tego jest niezbędne bo momentalnie przypomną sobie o tym Węgrzy, Białorusini, Słowacy, Czesi i Rosjanie. Nie tylko dlatego, że mają pewną pamięć historyczną dotyczącą tych zbrodni ale również dlatego, że będzie to dla nich korzystne. Szczególnie dla Rosji i Rosjan. 

Sama Ukraina dzieli się na zachodnią i wschodnią. Są naprawdę odmienne. Świadomość wydarzeń na Wołuniu jest w Ukrainie Wchodniej bardzo nikła. Spora część tamtejszych mieszkańców może od ręki odrzucić kult UPA jak dowie się jakie to mieli osiągnięcia bojowe.

To tylko wyrywek jednego aspekt a jest tego multum. ...

Wojna to polityka prowadzona innymi środkami (cytat z takiej jednej dojczeszwajne ;)

Tylko, czym zatem jest polityka?

Polityka to dominacja woli.

Ci magicy to skończone pizdy. Nieważne ile zarabiją i dlaczego to robią, ważne że już poddali swoją wolę innym. I co gorsza, zatruwają nas Nosaczy swoją słabością. Dlatego tak ważne jest pokazanie kim są. To naprawdę wystarczy żeby Nosacze się połapały ;]

Dobra, kończę tę "krótką notkę na marginesie" :)





 

KonradDan
O mnie KonradDan

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka