19 obserwujących
194 notki
333k odsłony
1950 odsłon

Krótka europejska historia kartofla

pixabay
pixabay
Wykop Skomentuj80

Angole mówili, że ziemniaki są dobre dla świń i katolików. Ponadto wprowadzili nieco zamieszania w nazewnictwie. Brytyjscy żołnierze w Ameryce mylili go często ze słodkim ziemniakiem po peruwiańsku zwanym papas lub bappa i w efekcie utrwalili nazwę kartofla jako potato. Tymczasem botanik papieża odtwarzając na planszach botanicznych tę roślinę, podarowaną papieżowi pod koniec XVI wieku przez króla Hiszpanii, nazwał ją taratufli (małe trufle). Stąd już było niedaleko do francuskiego cartoufle (de Serre) bądź niemieckiego Kartoffel. Jak widać niczym nie uzasadniona angielska buta nie kroczyła przed upadkiem a wręcz przeciwnie. Angole tak mają. 

Śląsk, Wielkopolska, Niemcy, północna część Francji, Irlandia a także Austria, część Szwajcarii to niewątpliwie krainy kartoflane. Można by się pokusić o dokonanie podziału Europy na: kartofel, makaron i kasze. Jednak byłoby to dziś mocno dyskusyjne. Słowiańskie kraje wychowane na kaszy polubiły kartofle i dziś już nie wiadomo czy Polacy albo Ukraińcy, nie mówiąc o Rosjanach to bardziej kraina kasz czy kartoszki?

Jedna z moich znajomych z Podkarpacia kiedy wróciła niedawno po półrocznym pobycie w Niemczech, zapytana co ją najbardziej zaskoczyło stwierdziła, że to iż oni codziennie jedzą ziemniaki. Pod różnymi postaciami, ale codziennie. Z drugiej strony rodzina z Gliwic, która zetknęła się z Polską po raz pierwszy w styczniu 1944 roku (a może dopiero w 1989? - kto tu może podać cezurę?) nigdy nie jadała kaszy. Przynajmniej nie było jej w codziennym jadłospisie. Z kaszą miałem pierwszy kontakt pod koniec lat siedemdziesiątych kiedy w schronisku górskim jedyne co można było zjeść to kasza gryczana ze skwarkami i kwaśnym mlekiem. Zjadłem i żyję.

Podobnie pierogi pojawiły się u mnie dopiero w dorosłym życiu. Były co prawda knedle ze śliwkami na słodko, ale na tym koniec. Matka nie uważała pierogów za pełnowartościowe pożywienie. Gdyby wiedziała, że jest coś takiego jak pierogi z kaszą pewnie umarłaby ze śmiechu. A jednak kasze są wyjątkowo zdrowe a pierogi - dobrze zrobione - wyjątkowo smaczne. Może w swoim czyśćcu będzie musiała zajadać się "ruskimi" by nadrobić ziemskie zaległości? A może odwrotnie? Ci co karmili swoje dzieci "ruskimi" będą musieli teraz kulać kluski z kartofli, zwijać rolady i siekać modrą kapustę? Wojna żuru z pierogami na Górnym Śląsku została jednoznacznie rozstrzygnięta przez ilość. Napływowi zagłosowali podniebieniami i nawet "żurek" przestał razić.

Wróćmy do naszego kartofla. Jak to dawniej bywało ewolucja pożywienia mniej była związana ze smakiem a bardziej z głodem. Kartofel traktowany jako pokarm dla zwierząt dzięki wojnom i głodowi, a także dzięki ludzkim talentom, jak w przypadku francuskiego aptekarza Antoina Permantiera, który po powrocie z niewoli pruskiej rozpropagował sposoby przygotowania kartofla a nawet znalazł jego lecznicze właściwości, pojawił się na naszych stołach w drugiej połowie XVIII wieku. Nawet tak prosta czynność jak obranie ziemniaka przed ugotowaniem wymagała czasu i inteligencji. Od tamtego czasu najbardziej popularny obraz żołnierza - kiedy nie walczy na froncie - to kiedy siedzi przed olbrzymim garem i obiera ziemniaki.

Politycy też dosyć szybko zrozumieli jakie szanse kryją się przed masową uprawą ziemniaka. Jak brakowało chleba a tym bardziej ciastek kartofel mógł być wybawieniem. Jednak próba zmian w nawykach żywieniowych ludu to nie jest prosta sprawa. Tym bardziej, że ten kartofel nie miał postaci frytek, chipsów czy placków tylko był bryją jaką karmili wcześniej swoją "gadzinę". Przypadki obrzucenia kamieniami oferujących i namawiających do tego sposobu odżywiania było we Francji wcale nie mało.

Na koniec zagadka, kto ją rozwiąże dostanie w nagrodę adres miejsca gdzie można kupić dobre frytki. Co to za czasy i co to za kraina? W mieście, na pozór zwykłym mieście, żyją ludzie, którzy obok swoich mieszkań  w kamienicach lub mieszkalnych blokach mają jeszcze jedno pomieszczenie do dyspozycji. Znajduje się ono poniżej poziomu ziemi a ludzie ci zwą je: "piwnicą". W piwnicy gromadzą na okres zimowy worki z kartoflami.

image


Co dziś gotujemy? Nic, zagadałem się i nie ma już czasu. Nawet o plackach ziemniaczanych, o których mógłbym napisać kilka stron, nie ma sensu pisać bo nikt dziś nie będzie miał czasu tego czytać. Więc idźcie na miasto, wersji dań z ziemniakiem są tysiące. Jak zamówicie placki ziemniaczane to i tak dostaniecie szajs, a jak frytki ... nie będę się wysilał, posłuchajcie kucharza i restauratora z najwyższej półki, Anthonego Bourdaina: "Frytki prawie zawsze są do dupy. W większości restauracji to obowiązkowy dodatek do brunchu, bo są tanie, sycące i zajmują dużo miejsca na talerzu. Stosunkowo niezniszczalne, więc skoro są do dupy zaraz po usmażeniu, po czterech godzinach leżenia w kuchni lepsze nie będą".

Mimo wszystko idźcie na miasto, czasami można trafić na fajną pogodę.






Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości