28 obserwujących
248 notek
487k odsłon
  2018   4

"Co tam panie w polityce? Chińcyki trzymają się mocno !"

Zdaje się, że historia biegnie w takim tempie, że wkrótce my wszyscy, łącznie z Amerykanami, będziemy mogli powiedzieć - skorzystam ponownie z poetyki Wyspiańskiego - że, ostał się nam jeno sznur. Mój rok, rok szczura, właśnie się zakończył. Jak zwykle z sukcesami dla gospodarki chińskiej.  Ten sukces urasta do naprawdę wielkich rozmiarów dopiero wtedy gdy zestawi się go ze sromotą całej transatlantyckiej społeczności, wszystkich największych gospodarek tego świata.

Kiedy na początku pandemii zadawano sobie pytania jaki świat wyłoni się po opanowaniu wirusa, wielu sugerowało, że dojdzie do przebudowy łańcucha dostaw, a w domyśle, że pozycja Chin zostanie zakwestionowana. Istniało domniemanie, że to z ich laboratorium się to wirusowe świństwo wydostało, a wielu - w tym sam prezydent największego mocarstwa - sugerowało, że to świadoma robota by osłabić świat euroatlantycki. 

I co mamy dziś? Zamiast wirusa z Wuhan mamy Covid - 19. Miękki soft power i rola jaką odgrywają Chińczycy w WHO spowodowała, że za jakiś czas nikt już nie będzie wiedział jaką rolę w epidemii odegrało chińskie Wuhan, a ci co będą sugerować jakiekolwiek umyślne działania laboratorium wirusologicznego w Wuhan zostaną uznani za zwykłych oszołomów.

Dalej mamy to, że chińska gospodarka jako jedyna z dużych nie wpadła w recesję i zanotowała dalszy wzrost eksportu.

W roku 2020 po raz pierwszy w obrotach handlowych z krajami UE Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone, stając się największym partnerem handlowym Unii.

Pod koniec roku w ramach prezydencji niemieckiej dociśnięto kolanem porozumienie Unia - Chiny. Wszystko to po wyborze Bidena, kiedy wydawało się, że elementarna lojalność transatlantycka wymaga w tej kwestii wzajemnych konsultacji.

Nieco wcześniej wszystkie najważniejsze azjatyckich kraje, mimo negatywnych sugestii amerykańskich, podpisały 15 listopada 2020 roku umowę o wolnym handlu. Tzw. RCEP skupia 30% ludności świata i odpowiada za 30% światowego PKB. To największe na świecie tego typu porozumienie. Porozumienie między Chinami i najważniejszymi azjatyckimi gospodarkami.

Na niedawnym szczycie Chiny - Europa Środkowa prezydent Polski oświadczył, że musimy być obecni wszędzie tam gdzie dzieją się ważne sprawy dla naszego regionu i nie zbojkotował szczytu jak kraje bałtyckie wysyłające na spotkanie z głową chińskiego państwa przedstawicieli o niższym statusie dyplomatycznym.

Firma Ericsson mająca być głównym beneficjentem amerykańskiej krucjaty przeciw obecności Huawei w budowie sieci 5G w Europie i Stanach oświadczyła, że jest przeciwna dyskryminacji Huawei. 

Ten ostatni przypadek, jak zresztą wszystkie tu przytoczone, to przykłady kiedy interesy z Chinami stają się ważniejsze, równie ważne albo potencjalnie mają dynamikę stać się ważniejsze od tych rozgrywanych z Ameryką. Niemcy słusznie przepchnęły za swej prezydencji układ z Chinami. Słusznie z punktu widzenia swoich interesów. 

Prezydent Duda słusznie uczestniczył w spotkaniu 17 + 1, zachowując pełną skalę późniejszych wyborów.

Ericsson mający 10% udział w chińskim rynku 5G słusznie oprotestował próby dyskryminacji Huawei na amerykańskimi i europejskim rynku. Słusznie bo mógł się spodziewać podobnych retorsji ze strony Chińczyków. A rynek chiński jest potencjalnie większy od europejskiego i amerykańskiego.

Jednym słowem wszyscy potencjalni partnerzy USA słusznie (ze względu na swoje interesy) postępują wbrew amerykańskim interesom. A co na to USA?

Czy istnieje jakiś amerykański plan powstrzymywania Chin? Na pewno są plany wojskowe, na pewno rozwijane są nowe bronie, są plany kosmiczne, ale czy jest jakiś plan w odniesieniu do dotychczasowych sojuszników? Czy Amerykanie mają jeszcze jakieś zasoby by przeciwstawić się tej chińskiej, materialnej, interesownej grze, którą Chińczycy uruchomili i której końca nie widać?

Obawiam się widząc zamęt na amerykańskiej scenie politycznej, pogrążonej w powyborczych animozjach, a także mając obraz zachodniego konsumenta niezdolnego do jakiejkolwiek samodyscypliny, że ten wyścig z Chinami jest przegrany. Sun Tzi nie chciałby dla nas jakiś azjatyckich okrucieństw, wystarczą mu nasze głęboko pochylone karki. Podobnie oświecony Xi Jinping zadowoli się zwycięstwem bez bitwy, bez ofiary, bez rozlewu krwi. Wystarczy, że będziemy mu wdzięczni za dostawy ich produktów, wdzięczni za ich walkę o wolność przepływu towarów na świecie, wdzięczni, że dostarczają nam taką dozę wolności aby nam się w głowach nie poprzewracało. Zaczniemy walczyć o pokój na świecie i wolny handel. Post społeczeństwa zachodnie rozmyją się w konsumpcji i moralnym upadku a chińczyki będą prezentować tę zachodnią zgniliznę z podobną wyższością jak dziś muzułmańscy imamowie wypowiadają się o Europie.




Lubię to! Skomentuj74 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka